
Spacerowicze, przechadzający się w pobliżu Belwederu zauważyli, iż od kilku dni pod płotem przechadza się osobnik z kawusią w ręku wraz z towarzyszącą mu ekipą filmową. Nie było więc zaskoczeniem, iż pod numer 112 zaczęto wydzwaniać, podejrzewając przygotowywanie zamachu terrorystycznego na budynek prezydenta RP - w którym jednak Prezydent nie urzęduje.
Według naocznych świadków - osobnik z kawusią w ręku, kierujący akcją mógł być człowiekiem Moskwy, nie orientującym się w topografii Warszawy…
Wkrótce jednak sytuacja się wyjaśniła, gdyż nagrany filmik spod płotu Belwederu nadała na swej wizji TVP w likwidacji. Zdumieni świadkowie operacji pod Belwederem zobaczyli, iż osobnikiem z kawusią w ręku jest nie kto inny, ale właśnie Człowiek Moskwy w Warszawie, który z uśmieszkiem w ręku wypowiada te historyczne słowa: „I po co było tak rumakować?”
Zdumienie stało się jeszcze większe, gdy tłumacze Człowieka Moskwy w Warszawie wyjaśnili, co Człowiek Moskwy miał na myśli. Okazało się, iż Człowiek Moskwy w Warszawie chciał sobie zakpić z Prezydenta Polski Karola Nawrockiego po tym, jak prezydent podpisał ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych!
Paradoksalnie – tę ustawę przygotowali ludzie Człowieka Moskwy licząc, iż będą mogli zwalić odpowiedzialność za gigantyczne ceny paliw na Prezydenta Polski, gdy ten zawetuje niekonstytucyjną ustawę – nakładającą wstecznie od koncernów 60% podatek od nadmiarowych zysków…
Ale to Prezydent Polski zakpił sobie z Człowieka Moskwy w Warszawie, podpisując ustawę i w trybie następczym kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego! Prezydent zakpił sobie podwójnie, gdyż Człowiek Moskwy w Warszawie od dłuższego czasu zamierza opanować Trybunał siłą – a więc de facto i de jure – zlikwidować Trybunał Konstytucyjny! Nic więc dziwnego, iż zaszokowany decyzją prezydenta Człowiek Moskwy w Warszawie – puścił się z kawusią w ręku z kancelarii prezesa rady ministrów i zagalopował aż pod Belweder – a więc w przeciwnym kierunku od tego, gdzie znajduje się siedziba Prezydenta Polski! Ale to nie koniec kpin z Człowieka Moskwy w Warszawie…
Blamaż Człowieka Moskwy stał się bowiem oczywisty w dwa dni po podpisaniu przez Prezydenta ustawy przygotowanej przez juntę Człowieka Moskwy w Warszawie. Zamiast zapowiadanej „z całą odpowiedzialnością” ceny benzyny po 5.19 zł za litr – na stacjach od soboty benzyna kosztuje aż 6,73 zł, czyli ponad półtora złotego więcej od obiecanki Człowieka Moskwy w Warszawie!
Kto więc ukradł te półtora złotego od każdego litra zatankowanej benzyny, pomimo tego iż prezydent podpisał ustawę, dzięki której ceny benzyny miały spaść do tej, jaką obiecał kandydat na premiera Polski? Dziś jest dla wszystkich oczywiste, iż za tą jawną grabieżą stoi ten, który obiecał Polakom benzynę po 5.19 i 60 tys. zł kwoty wolnej od podatku. Oczywiście pod warunkiem, iż zostanie premierem Polski…
















