Czerwono-czarna niewdzięczność

niepoprawni.pl 8 godzin temu

Czytam wiadomość na ukraińskim portalu. Władze w Kijowie „uprzedzają” Polskę, iż jeżeli Sejm zrówna czerwono-czarną symbolikę z nazistowską, to oni odpowiedzą. Oni! Groźnym palcem. Zrobią nam krzywdę, bo śmieliśmy nazwać rzeczy po imieniu. Bo ktoś w Warszawie ośmielił się powiedzieć, iż gloryfikacja rzeźników z UPA to nie folklor, tylko plucie w twarz. I ja pytam: czym niby mają zareagować? Walną focha? Honorowo oddadzą nam pieniądze, które im wpompowaliśmy w ostatnich latach? Zwrócą sprzęt wojskowy, którego sami nie mieli, a my daliśmy? Albo może… oddadzą kasę za darmowy internet, który od nas dostają? Śmieszne, prawda?

Albo jeszcze lepiej – każą swoim obywatelom wyjechać z Polski. Tak, to byłoby genialne. Nagle znikną tłumy z kolejek do lekarzy, dzieci z przepełnionych klas, samochody z ukraińskimi tablicami, które blokują parkingi. Ale nie, oni nie wyjadą. Bo dobrze się żyje na cudzy koszt. Wystarczy tupnąć, zapłakać o „upokorzeniu” i od razu ktoś w Polsce zmięknie.

A teraz ten absurd o 800+. Podobno, jeżeli świadczenie ma przysługiwać tylko pracującym Ukraińcom, to jest to „upokarzanie”. Rozumiecie? Nie dlatego, iż zabrano im wszystko. Nie dlatego, iż odebrano dach nad głową. Tylko dlatego, iż ktoś wpadł na pomysł: może, cholera, pieniądze dla tych, którzy choć trochę dokładają się do systemu. A oni? Obrażeni. Skrzywdzeni. Upokorzeni! Mam lepszy pomysł: niech Ukraina stworzy własne 800+. I niech płaci wszystkim. Niepracującym Ukraińcom, Polakom, Węgrom, Niemcom, choćby jeżeli nigdy w życiu nie postawili stopy na Ukrainie. Bo przecież przywileje się należą. A jakże.

I teraz pytam: co dalej? Cofną decyzję o upamiętnieniu ofiar ukraińskiego ludobójstwa? A może, w geście zemsty, zabronią eksportu swojego zasyfiałego zboża, które i tak tonami próbuje się wcisnąć na polski rynek? Co za tupet.

Przez lata słyszałem to samo: banderyzm jest marginalny. Głównie na zachodzie Ukrainy, folklor dla frustratów. Ukraińcy nic nie wiedzą o Wołyniu, a wojna wykreuje im nowych bohaterów. Bzdura. Dziś widzę, iż nazizm ma się świetnie, i to nie na obrzeżach, tylko w sercu państwa. Oficjalnie. Z dumą. I jeszcze próbują nas szantażować, jakbyśmy byli ich parobkami.

Czytam w tym ich portalu „Europejska Prawda” i mam ochotę rzucić komputerem o ścianę. Bo dowiaduję się, iż wredne Polaki znów krzywdzą biednych Ukraińców. Że śmią mówić o symbolach, które kojarzą się z mordowaniem dzieci i kobiet. Że śmią stawiać warunki. W głowie mi się nie mieści ta bezczelność: daj, daj, daj!

I wiecie, co jest najgorsze? Że oni naprawdę uwierzyli, iż wszystko im wolno. Że są objęci ochroną czasową? A co to znaczy w praktyce? Że mają socjal, darmową służbę zdrowia, łatwe przekraczanie granicy. I jeszcze się oburzają, kiedy ktoś przypomina, iż są obywatelami Ukrainy. A nie Polski. Nie Unii. Nie świata. Ukrainy.

Ale przecież wygodniej jest nie pamiętać. Wygodniej żyć w poczuciu, iż inni muszą cię karmić, bronić, leczyć i opiekować się tobą, bo jesteś ofiarą. A ja pytam: dokąd to prowadzi? Jak długo mamy być tą naiwną ciotką z walizką pełną prezentów?

Prezydent Karol Nawrocki miał rację. Polska nie jest Czerwonym Krzyżem. Nie jest Matką Teresą ani Zbawicielem Świata. I nie będzie niańczyć beztroskich, roszczeniowych, rozleniwionych Ukraińców, którzy nadużywają naszej gościnności. Bo w końcu ktoś musi powiedzieć: dość.

Idź do oryginalnego materiału