Czekając na następcę cara

4 godzin temu

Nowelizacja Konstytucji Federacji Rosyjskiej z 2020 roku nie bez podstaw została nazwana przez niektórych konstytucjonalistów – na przykład przez prof. Jelenę Łukjanową, byłą wykładowczynię Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego oraz byłą członkinię Rady Społecznej Federacji Rosyjskiej – „przewrotem konstytucyjnym”. Na jej mocy bowiem Władimir Putin stworzył sobie możliwość pozostania prezydentem Rosji po roku 2024 jeszcze przez dwie kolejne sześcioletnie kadencje, czyli potencjalnie do 2036 roku. Słusznie zwracano uwagę, iż te poprawki wyrażają wolę Putina do rządzenia państwem jak najdłużej, a wyrazem takich nastrojów był dość częsty w dyskusjach zwrot: „to na dłużej” (po rosyjsku: „eto nadołgo”), oznaczający, iż na razie nie ma co myśleć o transferze władzy.

Politycznie i ustrojowo nowelizacja z 2020 roku stanowiła ukoronowanie dwudziestoletnich rządów Putina, utrwalenie personalizacji reżimu. Następnie inwazja Rosji na Ukrainę z 2022 roku oraz pogłębienie geopolitycznego konfliktu z Zachodem jeszcze spetryfikowały ten proces, zamrażając dyskusje o potencjalnym następcy. Niemniej, pozostało pytanie, które coraz bardziej nurtuje rosyjskie elity: co dalej z władzą w Rosji?

Odświeżanie elit

Zarówno polityczna, jak i majątkowa pozycja elit państwowych oraz gospodarczych Rosji jest ściśle związana z rządami Putina. W praktyce oznacza to, iż potencjalnej demokratyzacji i liberalizacji ustroju mogłyby towarzyszyć rozliczenia, areszty, przejmowanie majątków, czy też choćby w niektórych przypadkach – niekontrolowane czystki czy samosądy nad elitą. Ten strach przed utratą statusu, a przede wszystkim degradacją społeczno-bytową – a choćby fizyczną likwidacją – jest fundamentalny. Wiosną i latem 2022 roku, kiedy miała miejsce nieudana próba zdobycia Kijowa oraz gdy pojawiła się wizja fiaska rozwiązań dyplomatycznych i coraz jaśniejsze było przeświadczenie, iż Rosję może czekać długa wojna – Kreml skutecznie zastraszył swoje elity. Wskazał im, iż zachodnia reakcja na rosyjską inwazję – w tym sankcje, konfiskacje lub zamrażanie majątków – jest dowodem na to, iż „nie jesteście nikomu potrzebni na Zachodzie”. Zaczęto podkreślać, iż potencjalna klęska Rosji w wojnie, która została przedstawiona jako wojna obronna przeciwko agresywnej polityce „kolektywnego Zachodu”, może prowadzić do katastrof większych niż te, które miały miejsce w latach 1917 i 1991. Pojawiły się też groźby, iż w najgorszym scenariuszu Putin będzie w stanie przekierować społeczne niezadowolenie ludności właśnie przeciwko elitom i dokona czystek. To były przejawy negatywnego dyscyplinowania.

Jednocześnie Kreml, wymachując tą nahajką, wskazał, iż ci, którzy pozostaną mu wierni, mogą liczyć na korzyści. Wojna i sankcje wykreowały bowiem nowe potrzeby, przede wszystkim na rzecz armii, a co za tym idzie – nowe możliwości. Pojawiła się na przykład potrzeba rozbudowania lub w ogóle stworzenia nowych kanałów współpracy gospodarczej z państwami, które nie uznały rosyjskich sankcji. Do przejęcia pozostały też gałęzie biznesu lub majątki zachodnich przedsiębiorstw. Kreml, potrzebując pomocy w ustabilizowaniu gospodarki, znów skonsolidował elity wokół siebie.

Zaostrzenie ideologii

Polityka kija i marchewki splata się z nowym procesem, czyli napływem do elity ludzi związanych blisko z tak zwaną Specjalną Operacją Wojskową (SWO). Tych, którzy albo byli związani z administrowaniem terytoriów Ukrainy okupowanych przez Rosję, albo brali bezpośrednio udział w wojnie, lub ją aktywnie wspierali. Wpisuje się to w postulat kolejnej przebudowy państwowości rosyjskiej. Mowa m.in. o konieczności nacjonalizacji elit. Oznacza to usuwanie okcydentalnych tendencji wśród rosyjskich elit, poczynając od prądów intelektualnych po związki majątkowe i konsumpcyjne z szeroko rozumianym światem Zachodu. W związku z tym promowana jest koncepcja państwa wojennego, która w wielkim uproszczeniu polega na założeniu, iż Rosja powstała jako właśnie tego typu państwo: scentralizowane i zmilitaryzowane, i tylko dzięki takiemu modelowi może przetrwać.

Oprócz tego, od 24 lutego 2022 roku mowa o innych, częściowo izolacjonistycznych ideach takich, jak na przykład „Twierdza Rosja”. W ich kontekście rodzi się oczywiście pytanie, czy nie są one jedynie powierzchowną narracją, uzasadniającą inwazję na Ukrainę i jej konsekwencje. Niemniej, takie koncepcje również opierają się na personalistycznym, jednoosobowym modelu władzy.

Wszystkie te procesy dowiodły, iż latami kształtowanym układzie zależności: Putin – rosyjskie elity, te drugie zostały pozbawione podmiotowości oraz sprawczości. W efekcie, będąc lojalne wobec Kremla, próbują po prostu przetrwać. Zdają sobie jednak sprawę, iż być może nie mają wyjścia, jak tylko popierać Putina lub czekać na Putina 2.0.

Ludowy car czy gensek-technokrata?

Zagadnienie następstwa tronu w Rosji, mimo iż zamrożone, nie zniknęło z agendy głównych wyzwań ustrojowych i politycznych Rosji. Nieprzypadkowo Putin w wywiadzie z dnia 4 maja 2025 roku dla kremlowskiego dziennikarza Pawła Zarubina powiedział wprost, iż ciągle myśli o następcy. Był to sygnał do elity, iż ma to zagadnienie pod kontrolą i jednocześnie, iż jest ono wyłącznie w jego gestii. Ponadto prezydent Rosji, jak zauważyła consultingowa firma Minchenko Consulting w swoim raporcie o stanie rosyjskich elit z listopada 2025 roku, zwrócił uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze, na konstytucyjny, czyli na fakt, iż sukcesor powinien cieszyć się poparciem społeczeństwa, które powinno mieć do wyboru kilka kandydatur. W praktyce jednak ważniejszy jest drugi aspekt, czyli manualnego naboru i stopniowej kooptacji do szeregów władzy.

Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt, czyli szerokie poparcie społeczne dla prezydenta, to jest to dawną tradycją i praktyką ustrojową adekwatną Rosji. Obalenie caratu na przełomie lutego i marca 1917 roku sprawiło, iż niemożliwe stało się już przywrócenie monarchii i cara, którego władza w oficjalnej doktrynie miałaby boską proweniencję. Słowianofilskie tradycje jedności czy jednania cara z ludem albo koncepcje „monarchii ludowej” z okresu wojny domowej i emigracji rosyjskiej, czy wreszcie późniejszy kult Stalina, opierały się na założeniu bliskości władcy z ludem. Zgodnie z nią, władca Rosji, mimo iż cieszący się bardzo silną lub nieograniczoną władzą, miał ją jednak wykonywać w interesie ludu. Koncepcje te miały wydźwięk egalitarystyczny oraz antyelitarny (chociaż już samo sprawowanie rządów opierało się na wąskim kręgu elit oraz rozwiniętej biurokracji). Putin więc sugeruje wybór osoby, która utrzymałaby takie rozumienie władzy, narracyjnie akcentujące dystans między „carem a jego bojarami”.

Przypatrując się ostatnim decyzjom personalnym Putina, widać, iż problem sukcesji może być realizowany w myśl wspomnianego wcześniej wywiadu z maja 2025 roku. Z kolei, jeżeli spojrzeć na znowelizowaną konstytucję Rosji, widać, iż Putin podkreślił w niej rolę ustrojową Rady Bezpieczeństwa i Rady Państwa. Ta druga, nawiązująca jeszcze do tradycji ustrojowych carskiej Rosji, jest organem doradczym, odpowiedzialnym za harmonizowanie działań władzy państwowej oraz doradztwo w strategicznym zakresie polityki zewnętrznej i wewnętrznej. Co ważne, skupia ona kierowników najważniejszych centralnych organów państwa, a także szefów administracji regionalnej – oznacza to w praktyce odejście od zasady trójpodziału władzy, zgodnie z którą, w ramach jednolitego systemu, następuje kolektywne ustalanie stanowisk wszystkich segmentów ustawodawczych i administracji.

Co istotne, w maju 2024 roku sekretarzem, czyli kierującym sekretariatem Rady Państwa został Aleksiej Djumin. Oznacza to, iż jest on odpowiedzialny za robocze (organizacyjne i merytoryczne) przygotowanie prac Rady, która pracuje przy pomocy merytorycznych komisji. W praktyce więc Djumin ma możliwość poznać najważniejszych przedstawicieli elity państwowej – zarówno na poziomie centralnym jak i regionalnym. To sygnał ze strony Putina, iż wystawił ważnego młodego polityka, żeby go sprawdzić. Sugeruje w ten sposób elicie, iż Kreml intensywnie pracuje nad zapewnieniem kontynuacji władzy państwowej.

Nie oznacza to oczywiście jednoznacznej decyzji o wyborze następcy, raczej może to być rozpatrywane jako element swoistego konkursu na następcę. Wiąże się to z ogólnym wzrostem znaczenia pokolenia polityków i urzędników urodzonych w latach 70. XX wieku takich jak Anton Wajno, Dmitrij Patruszew, Kiryłł Dmitrijew, Aleksander Nowak. Nie mniej istotni są także ci urodzeni w latach 60., jak Denis Manturow, Tatiana Golikowa albo Elwira Nabiullina.

Wyzwania późnego putinizmu

Analizując obecny ustrój oraz politykę Rosji, można stwierdzić, iż na razie Putin pewnie siedzi na tronie. Kreuje też wrażenie, iż w pełni neutralizuje wszelkie zagrożenia, które mogłyby doprowadzić do załamania się władzy państwowej, administracji i gospodarki. Dla wielu taki styl rządzenia oraz decyzje związane z prowadzeniem tak zwanej SWO pozwalają zakładać, iż Putin chce rządzić do śmierci. Takie konstatacje nie wyłączają jednak myśli elit o walkach o utrzymanie statusu.

Do głównych problemów elit rosyjskich należy obawa o kurczenie się potencjału i zasobów państwa, co może prowadzić do zaostrzenia się walk pomiędzy poszczególnymi jej grupami. Dzieje się to w kontekście długiej, bo trwającej przecież od początku 2014 roku wojny z Ukrainą, konfliktu z Zachodem, starzejącego się Putina i niepewnej wizji transferu władzy. Na tym tle znów rysuje się wizja „skoku w historię”, czyli obranie polityki zaostrzenia, zamiast poszukiwania sposobów na unowocześnienie gospodarki, normalizacji relacji z Zachodem, a być może choćby lekkiej korekty polityki wewnętrznej w sferze praw politycznych.

Może to oznaczać zaostrzenie kursu ideologicznego, ściśle związanego z bezwzględną dominacją struktur siłowo-militarnych nad cywilnymi. Jest prawdopodobne, iż pociągnęłoby to za sobą dalsze upaństwowienie gospodarki i tym samym rozrost biurokracji, która będzie stanowiła reprezentację danego przedstawiciela elit. Wyrazem takich tendencji są postulaty wprowadzenia ideologii państwowej do konstytucji Rosji, czemu sprzeciwiają się przedstawiciele bloku ekonomicznego oraz część intelektualistów z liberalno-konserwatywnej, ale lojalnej wobec Kremla grupy, reprezentowanych na przykład przez środowisko „Niezawisimajej Gaziety” z Konstantinem Riemczukowem na czele. W tej grupie są też tacy, którzy chcieliby zamrozić konflikt choćby na obecnej linii walk i tym samym doprowadzić do znoszenia sankcji, najpierw amerykańskich, a następnie europejskich.

W związku z powyższym, wśród rosyjskich elit państwowych coraz bardziej wyczuwalne jest napięcie dotyczące kwestii: czy utrzymać obecny niedemokratyczny ustrój państwa – oparty na idei odbudowy imperium lub mocarstwa, w ramach którego jednostka lub dane grupy społeczne mają co prawda reglamentowane, ale jednak określone wolności w sferze życia prywatnego i gospodarczego – czy też obrać kurs na głęboką (totalną) ingerencję państwa we wszystkie sfery życia.

Władimir Putin niewątpliwie się waha w tej kwestii, utrzymując status quo. Wynika to z jego przekonania, iż wciąż jest w stanie zakończyć wojnę korzystnie dla Rosji. Czyli co najmniej w postaci takiego zamrożenia konfliktu, które tworzyłoby możliwość wpływu na sytuację wewnątrz Ukrainy, a z drugiej strony, izolowałoby ją od Zachodu. Dlatego w 2025 roku Kreml przeciągał negocjacje z USA, jawnie nie godząc się na istnienie suwerennej Ukrainy, przy próbie przebudowy architektury bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Niemniej, tym planom wciąż aktywnie i skutecznie przeciwstawiają się sami Ukraińcy oraz poważna część Zachodu. I jeżeli ten stan się utrzyma, to rzeczywistość polityczna Rosji coraz bardziej będzie wymagać od Putina określenia się zarówno co do dalszego kształtu ideologii, potencjalnie innych kierunków ekspansji (Białoruś?) albo reform, jak i co do następcy tronu.

Dzieje Imperium Rosyjskiego oraz ZSRR dostarczają bowiem przykładów, iż kiedy w państwie panuje marazm – wewnątrz elit, a zwłaszcza wśród ich młodszych części – to zaczyna się ferment. Tak było na przełomie lat 1916 i 1917, tak było też w połowie lat 80. XX wieku. I w pewnym sensie tak było pod koniec rządów cara Aleksandra I, czego wyrazem było powstanie dekabrystów, którego dwusetna rocznica przypadnie pod koniec grudnia 2025 roku. Niemniej, w tych dwóch ostatnich sytuacjach, próby zmian nastąpiły już po śmierci władcy. Dlatego w bliższej przyszłości putinowskiej Rosji najważniejsze będzie to, czy elity będą trwać wiernie przy władcy, wyczekując jego ostatecznych decyzji i śmierci, czy też poszczególne grupy podejmą próbę budowy polityczno-ustrojowej podmiotowości. W tym ostatnim wariancie zmiany w Rosji byłyby możliwe choćby za życia obecnego prezydenta.

Foto.: Presidential Executive Office of Russia, Putin-Dyumin meeting (2022-07-14), cropped by the RPN team, CC BY 4.0.

Artykuł jest częścią najnowszego numeru „Res Publiki Nowej” Ostatnia zima zła. O upadku imperium rosyjskiego opublikowanego 16 grudnia.

Idź do oryginalnego materiału