Od 8 sierpnia, gdy do Belwederu zajechał Karol Nawrocki, deklarowałem mu lojalność jako pierwszemu obywatelowi. Nawrocki wygrał wybory, został prezydentem. Aliści znając nieciekawą biografię tego gdańskiego boksera i ipeenowca z partyjnego nadania, nieciekawą młodość ochroniarza bez obycia, uczestnika kibolskich nawalanek, czekałem na symptomy, by naturszczyk, który objął najwyższy urząd w państwie, do tego urzędu z czasem dorósł! Aby przekonać nas, którzy głosowaliśmy na jego przeciwnika, iż nauczył się być prezydentem, zrozumiał swoją rolę, iż choć został arbitrem, nie stał się sędzią, od którego wyroków nie ma apelacji. Czekałem na to pięć miesięcy. Daremnie. Nawrocki nie stał się pierwszym pośród równych, dzieli nas i antagonizuje. Do tego jakby nie chciał rozumieć ustroju państwa.
- Strona główna
- Wybory i nastroje
- Czas socjopatów [FELIETON MARTENKI]
Powiązane
Jest nowy sondaż. Partia Brauna znów zyskała
8 godzin temu
Kto nowym prezydentem Krakowa. Oto wyniki nowego sondażu
8 godzin temu
Nie żyje Józef Nowicki. Był posłem SLD, prezydentem Konina
10 godzin temu
Kto prezydentem Krakowa? To pokazał nowy sondaż
10 godzin temu
Polecane
Odeszła Iwona Peryt-Gierasimczuk
15 godzin temu
Strażnicy miejscy ujęli oskarżanego o molestowanie
19 godzin temu
Duffy kończy 42 lata. Porywacz zgotował jej piekło na ziemi
19 godzin temu

5 miesięcy temu








