Od 8 sierpnia, gdy do Belwederu zajechał Karol Nawrocki, deklarowałem mu lojalność jako pierwszemu obywatelowi. Nawrocki wygrał wybory, został prezydentem. Aliści znając nieciekawą biografię tego gdańskiego boksera i ipeenowca z partyjnego nadania, nieciekawą młodość ochroniarza bez obycia, uczestnika kibolskich nawalanek, czekałem na symptomy, by naturszczyk, który objął najwyższy urząd w państwie, do tego urzędu z czasem dorósł! Aby przekonać nas, którzy głosowaliśmy na jego przeciwnika, iż nauczył się być prezydentem, zrozumiał swoją rolę, iż choć został arbitrem, nie stał się sędzią, od którego wyroków nie ma apelacji. Czekałem na to pięć miesięcy. Daremnie. Nawrocki nie stał się pierwszym pośród równych, dzieli nas i antagonizuje. Do tego jakby nie chciał rozumieć ustroju państwa.
- Strona główna
- Wybory i nastroje
- Czas socjopatów [FELIETON MARTENKI]
Powiązane
Skolim u prezydenta? Bez zaskoczenia [OPINIA]
46 minut temu
KO z dużą przewagą. Tak wyglądałoby starcie dwóch bloków
7 godzin temu
Polecane
Tragedia w gminie Troszyn. Nie żyje 38-letni druh OSP
3 godzin temu
GIF alarmuje: znany lek wycofany na terenie całego kraju
9 godzin temu
Niemal 2 mężczyzn co minutę odbiera sobie życie!
18 godzin temu
Zmarła Nancy Wyman
21 godzin temu
Smutek w Nowym Sączu. Zmarł śp. Rafał Kozieł
21 godzin temu

7 miesięcy temu












