Czarzasty w Płocku o bezpieczeństwie i Ukrainie. „Wszystko zaczyna się od złych słów”

dzienniknarodowy.pl 9 godzin temu
Zdjęcie: Czarzasty w Płocku o bezpieczeństwie i Ukrainie. „Wszystko zaczyna się od złych słów”


Marszałek Sejmu i współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty spotkał się w poniedziałek z mieszkańcami Płocka. Mówił o bezpieczeństwie Polski, wojnie na Ukrainie, przyszłości Unii Europejskiej oraz ochronie zdrowia. Najmocniej zabrzmiało zdanie, które od razu stało się hasłem całego wieczoru: „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”.

Spotkanie w Centrum Edukacji

Do spotkania doszło 20 lipca w płockim Centrum Edukacji. Organizatorem był Maciej Krajewski, szef okręgu płocko-gostynińskiego Nowej Lewicy, a gościa witały także mazowieckie struktury partii. Marszałek przyjechał do Płocka w roli lidera formacji, która szuka sposobu na utrzymanie swojej pozycji przed kolejnymi rozstrzygnięciami politycznymi.

Format spotkania z mieszkańcami pozwolił Czarzastemu przejść przez cały wachlarz tematów. Od polityki zagranicznej, przez sprawy socjalne, po ochronę zdrowia. To klasyczny objazd terenowy polityka, który buduje bezpośredni kontakt z wyborcą.

Bezpieczeństwo zależne od świata

Czarzasty przekonywał, iż bezpieczeństwo Polski w dużej mierze rozstrzyga się poza jej granicami. Wskazywał na politykę Stanów Zjednoczonych, przebieg wojny na Ukrainie, działania Rosji oraz rolę Unii Europejskiej. W tym ujęciu Polska jest zależna od układu sił, na który ma ograniczony wpływ.

Ta diagnoza wpisuje się w spór o to, ile suwerenności państwo realnie zachowuje w epoce sojuszy i wspólnych instytucji. Marszałek postawił na tezę, iż izolacja byłaby dla Polski groźniejsza niż mocne zakotwiczenie na Zachodzie.

Ostrzeżenie przed niechęcią do Ukraińców

Najwięcej uwagi przyciągnął wątek ukraiński. „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy” – mówił Czarzasty i ostrzegał przed narastającą niechęcią do Ukraińców. „Historia pokazuje, iż wszystko zaczyna się od złych słów” – dodał, wiążąc język debaty z realnymi konsekwencjami.

Marszałek sięgnął też po argument gospodarczy. Przekonywał, iż pięć procent pracujących w Polsce to obywatele Ukrainy, a ich brak uderzyłby w opiekę nad osobami starszymi, w budownictwo i w rolnictwo. To teza, która trafia w sam środek gorącej dziś debaty o skali obecności pracowników z Ukrainy i o nastrojach społecznych wokół niej. Dla części Polaków obawy o rynek pracy i tożsamość są równie realne jak przywołane przez marszałka korzyści.

Unia, zdrowie i bilans Lewicy

W wątku europejskim Czarzasty postawił sprawę ostro. „Alternatywą nie jest żadna lepsza wspólnota, tylko Rosja” – przekonywał, broniąc członkostwa Polski w Unii. Zapowiedział też twarde rozliczenie własnego obozu z ochrony zdrowia, ostrzegając, iż rząd ma około osiemnastu miesięcy na poprawę sytuacji, bo inaczej przegra wybory.

Marszałek przypomniał również to, co Nowa Lewica zapisuje po stronie swoich sukcesów. Wymieniał wsparcie mieszkaniowe i program tańszych mieszkań, świadczenie „Aktywny Rodzic”, wolną Wigilię oraz zmiany dotyczące pracy. W ten sposób próbował połączyć proukraiński i proeuropejski kurs z konkretnym bilansem socjalnym. Otwarte zostaje pytanie, czy taki przekaz obroni się w regionach, w których nastroje wobec sąsiadów zza wschodniej granicy są dziś znacznie chłodniejsze niż jeszcze dwa lata temu.

Źródło: PetroNews

Idź do oryginalnego materiału