W 1902 roku w głębi peruwiańskiej Amazonii zaginął piętnastoletni chłopiec. Mieszkańcy nadrzecznego miasta Iquitos uznali, iż dżungla pochłonęła go na zawsze. Nazywał się Manuel Córdova-Ríos. Dla jego rodziny nie było ani ciała, ani wyjaśnienia — tylko cisza. W tamtych czasach las zabierał ludzi bez śladu i bez odpowiedzi. Przypuszczenie było proste, brutalne i ostateczne: Manuel nie żyje.