Przemysław Czarnek, od momentu, gdy został kandydatem PiS na premiera w nadchodzących wyborach parlamentarnych, kontynuuje swój rajd po Polsce. Podczas spotkań z wyborcami wykrzykuje mocno kontrowersyjne i radykalne poglądy. Zdążył już uderzyć w Ukraińców, społeczność LGBTQ+, Unię Europejską, rząd i wymieniał "normalnych Polaków".
18 marca (w środę) Czarnek pojawił się w Katowicach. Tam poruszył nie tylko temat systemu ETS, z którego – jego zdaniem – "Polska powinna natychmiast wyjść", ale także cen paliw.
Czarnek uderza w Czarzastego
Odniósł się do projektu ustawy zakładającej czasowe obniżenie VAT z 23 do 8 proc. i obniżkę akcyzy na paliwo o mniej więcej 9-10 proc., którą zapowiadał 9 marca. W tej kwestii zwrócił się bezpośrednio do Włodzimierza Czarzastego.
Wtedy padły mocno obraźliwe słowa w kierunku marszałka Sejmu. – Ceny paliw teraz idą w górę, teraz płacimy za nie bardzo dużo, a Czarzasty i Lewica, która podobno, troszczy się o społeczeństwo, mówi: pokonsulutujemy sobie do 8 kwietnia. Ciebie stać, Czarzasty, stać cię, komuchu, na to wszystko, ale tych ludzi nie stać. Dlaczego trzymasz ten projekt ustawy, bo ci Tusk kazał? – grzmiał Czarnek.
To nie pierwszy raz, gdy Czarnek atakuje rząd ws. cen paliw
Dodajmy, iż to nie pierwszy raz, gdy Czarnek uderza w rząd ws. cen paliw. Zaledwie kilka dni wcześniej w Iławie krzyczał:
– Kładę na polskim stole projekt ustawy, która natychmiast ma obniżyć VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc., obniżyć akcyzę na paliwa, ma spowodować, iż polski rolnik, który musi tankować ropę, na każdej stacji benzynowej będzie miał paliwa dużo tańsze.
I wtedy też wspominał o marszałku. – A Włodzimierz Czarzasty mówi, iż "no projekt fajny, ale skieruję do konsultacji, niech się konsultuje do 8 kwietnia". Człowieku, tu przy tym polskim stole ludzie płaczą i chcą natychmiastowej reakcji państwa, na biedę, która ich dotyka – mówił.
Czarnek, tuż po "nominacji" od Kaczyńskiego, gdy ogłaszał zgłoszenie projektu ustawy o paliwach, porównywał obecną sytuację na rynku do okresu, gdy Orlenem kierował Daniel Obajtek. Wskazywał na różnice w cenie baryłki ropy i kursie dolara, argumentując, iż przy niższych parametrach rynkowych paliwo na stacjach nie powinno kosztować "dokładnie tyle samo", co w czasie rządów PiS.
Dodajmy, iż temat paliw wraca w debacie publicznej w kontekście wojny USA i Izraela z Iranem oraz wahań na rynku ropy. Rząd w ostatnich dniach zapewniał, iż nie ma problemu z zapasami paliw w Polsce, a spółki mają łagodzić skutki rynkowych skoków cen. Jednocześnie politycy opozycji podnoszą postulat interwencji podatkowej, argumentując, iż ceny na stacjach rosną szybciej, niż wynikałoby to z samych kosztów surowca.

1 godzina temu










