Czarnek ostrzega uczestników spotkania w TK. Zapowiada zawiadomienia

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Czarnek ostrzega uczestników spotkania w TK. Zapowiada zawiadomienia


Przemysław Czarnek 3 listopada przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego zapowiedział zawiadomienia do prokuratury wobec osób uczestniczących w zwołanym na godz. 15.30 zgromadzeniu. Polityk PiS nazwał planowane spotkanie "zorganizowaną grupą przestępczą". To zarzut polityczny, nie wyrok. Stawką jest legalność władz TK i bezpieczeństwo konstytucyjnego porządku Polski.

Czarnek zapowiada zawiadomienia do prokuratury

Przemysław Czarnek, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, wystąpił we wtorek rano przed Trybunałem Konstytucyjnym razem z europosłem Danielem Obajtkiem. Ostrzegł osoby, które miały wziąć udział w zgromadzeniu zwołanym na godz. 15.30, iż ich udział może skutkować zawiadomieniami do prokuratury. Polityk użył określenia "zorganizowana grupa przestępcza", ale jest to jego ocena i zarzut. O odpowiedzialności karnej może rozstrzygnąć wyłącznie adekwatny sąd.

Czarnek wymienił Annę Korwin-Piotrowską, Berka i Krystiana Markiewicza jako osoby, które jego zdaniem uczestniczą w działaniach wymierzonych w konstytucyjny organ państwa. Stwierdził, iż pozostali mogą uniknąć odpowiedzialności, jeżeli nie wezmą udziału w planowanym spotkaniu. Zapowiedział obserwowanie, kto pojawi się w siedzibie TK, oraz składanie kolejnych zawiadomień.

Spór o prawo do zwołania zgromadzenia

Według Czarnka zgromadzenie ogólne sędziów TK może zwołać wyłącznie prezes Trybunału. Polityk za legalnego prezesa uznaje Bogdana Święczkowskiego i przekonuje, iż osoby wybrane przez obecną większość sejmową, które nie złożyły ślubowania przed prezydentem, nie mogą tworzyć prawidłowego składu zgromadzenia. Oficjalny wykaz Trybunału wskazuje Bogdana Święczkowskiego jako prezesa.

Według relacji DoRzeczy.pl siedmioro sędziów zapowiedziało nieobecność. Czarnek argumentował, iż bez wymaganego kworum nie można podejmować ważnych decyzji. To właśnie spór o skład, kompetencje i procedurę przesądza o ciężarze całej sprawy. Nie chodzi o techniczne posiedzenie, ale o próbę ustalenia, kto faktycznie kieruje Trybunałem i może działać w jego imieniu.

Kryzys ma dłuższą historię. Dziennik Narodowy opisywał wcześniej, jak spór o Trybunał Konstytucyjny narastał pod presją orzeczeń ze Strasburga, a także jak rząd pozostawił TK bez budżetu na 2027 rok. Obecna konfrontacja jest kolejnym etapem walki o instytucję, która ma kontrolować zgodność prawa z konstytucją.

Ostre słowa wymagają twardych dowodów

Wypowiedź Czarnka trafnie pokazuje powagę sytuacji, ale zarzut udziału w grupie przestępczej ma konkretny ciężar prawny. Nie może pozostać wyłącznie narzędziem politycznej presji. o ile politycy PiS dysponują dowodami na przestępstwo, powinni je niezwłocznie przekazać prokuraturze i poddać ocenie procesowej. Państwo prawa broni się dokumentem, procedurą i odpowiedzialnością, nie samą temperaturą słów.

Nie znaczy to, iż wolno bagatelizować próbę zmiany kontroli nad TK metodą faktów dokonanych. Konstytucyjny organ nie może stać się łupem większości parlamentarnej ani zapleczem którejkolwiek partii. Każda decyzja dotycząca jego władz musi mieć jasną podstawę prawną, zachowywać wymagane kworum i podlegać publicznej kontroli.

Polacy muszą znać podstawę działań państwa

Dla obywatela stawka jest bardzo konkretna. Trybunał rozstrzyga sprawy dotyczące granic władzy, praw obywatelskich i zgodności ustaw z konstytucją. o ile jego status można zmienić przez wejście do budynku, ochronę policji albo wzajemne uznawanie się za legalną władzę, znika przewidywalność państwa.

Dlatego potrzebne są pełna jawność dokumentów, natychmiastowa kontrola sądowa wszelkich zarzutów oraz poszanowanie domniemania niewinności. Polska nie potrzebuje dwóch konkurencyjnych Trybunałów i dwóch porządków prawnych. Potrzebuje jednego prawa, stosowanego tak samo wobec rządu, opozycji i osób piastujących najwyższe urzędy.

Źródło: DoRzeczy.pl, 300polityka.pl, wypowiedź Przemysława Czarnka przed Trybunałem Konstytucyjnym z 3 listopada 2026 r.

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału