
Przemysław Czarnek
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek ostro skrytykował unijny system handlu emisjami ETS, przekonując, iż to właśnie opłaty klimatyczne w dużej mierze odpowiadają za wysokie rachunki za energię w Polsce.
Podczas spotkania z mieszkańcami Lubartowa polityk mówił, iż polskie rodziny są dziś obciążone rosnącymi kosztami prądu, a główną przyczyną mają być opłaty wynikające z systemu ETS.
— Polskie rodziny zabijają dziś wysokie rachunki za prąd, a przyczyną tego są głównie opłaty ETS — powiedział.
Czarnek wielokrotnie powtarzał hasło „Precz z ETS-em!”, zapowiadając działania, które miałyby doprowadzić do jego likwidacji w Polsce. Jednocześnie podkreślił, iż jego formacja nie zamierza podważać członkostwa kraju w Unii Europejskiej.
— My w Unii Europejskiej jesteśmy i będziemy, ale bzdur opłacać nie będziemy — stwierdził.
Polityk zapowiedział także większe wykorzystanie węgla w krajowej energetyce. Wskazał przy tym na Lubelszczyznę jako region, w którym powinny być rozwijane inwestycje górnicze.
— Wracamy do węgla! Wracamy do szybu węglowego w Ostrowie Lubelskim — powiedział.
Krytyka systemu handlu emisjami wpisuje się w zapowiedzi innych polityków PiS. Były wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin zapowiedział przygotowanie projektu ustawy, który miałby usunąć z polskiego porządku prawnego przepisy wdrażające EU ETS.
System przynosi jednak także znaczące wpływy do budżetu państwa. W 2024 roku Polska uzyskała z aukcji uprawnień do emisji CO₂ około 16,4 mld zł, a w 2026 roku prognozowane wpływy mogą przekroczyć 20 mld zł. Jednocześnie sektor energetyczny ponosi wysokie koszty zakupu uprawnień – cztery największe spółki energetyczne: Orlen, PGE, Enea i Tauron wydały na ten cel w 2024 roku około 45 mld zł.












