Komentarz Marcusa Pryszberga
Są miejsca, o których mówi się niewiele. Nie dlatego, iż problem nie istnieje. Wręcz przeciwnie – dlatego, iż przez lata wszyscy zdążyli się do niego przyzwyczaić.
Dziś rozpoczynam na łamach Wschodni24.pl nowy cykl felietonów poświęcony miejscom, które zostały zniszczone przez człowieka. Rzekom, lasom, jeziorom i terenom, które powinny być naszym wspólnym dobrem, a stają się symbolem zaniedbań, urzędniczej bezradności i ludzkiej chciwości.
Pierwszy przystanek? Bielsk Podlaski.
Tam przez środek miasta płynie rzeka o nazwie Biała. Paradoks polega na tym, iż z bielą ma dziś kilka wspólnego.
Mieszkańcy mówią o niej wprost, czarna, śmierdząca, odpychająca. Taka, której nie chce się pokazać dzieciom ani gościom. Taka, przy której nie da się spokojnie spacerować. Taka, przy której latem trzeba zamykać okna.
Przez lata słyszeli kolejne zapewnienia, iż sytuacja się poprawi. Pisali pisma, alarmowali instytucje, angażowali radnych. Efekt? Rzeka przez cały czas wygląda jak kanał ściekowy.
Dopiero teraz starostwo zdecydowało się na radykalny krok i nakazało wstrzymanie pracy jednej z proszkowni mleczarni. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. To pokazuje, iż problem nie był wymysłem mieszkańców, ale realnym zagrożeniem dla środowiska.
Najbardziej poraża jednak coś innego.
Jak to możliwe, iż w XXI wieku mieszkańcy europejskiego miasta boją się otwierać okna, bo z rzeki unosi się fetor? Jak to możliwe, iż przez środek miasta płynie woda przypominająca ściek, a procedury i odwołania ciągną się miesiącami, a choćby latami?
Ile jeszcze podobnych miejsc znajduje się w Polsce?
Obawiam się, iż znacznie więcej, niż chcielibyśmy wiedzieć.
Dlatego ten felieton nie będzie jednorazową publikacją.
To początek cyklu, w którym będziemy pokazywać ekologiczne rany naszego kraju. Będziemy zaglądać tam, gdzie inni odwracają wzrok. Tam, gdzie zyski przez lata okazywały się ważniejsze od zdrowia ludzi i przyrody.
Bo natura nie potrafi krzyczeć.
To my musimy mówić w jej imieniu.
A jeżeli ktoś uważa, iż czarna rzeka to normalny element krajobrazu, to znaczy, iż przestaliśmy dostrzegać coś, co powinno oburzać każdego z nas.













