W artykule pełna treść historycznej ulotki wójta gminy Gdów Zbigniewa Wojasa z 2002 roku, która dziś obnaża całą miałkość wieloletnich rządów. W 2002 roku zazdrościł Niepołomicom czy Dobczycom tempa rozwoju. Dziś, po ćwierćwieczu, dystans ten w wielu obszarach strategicznych nie został nadrobiony, a Gdów wciąż goni rzeczywistość zamiast wyznaczać trendy. Kiedyś obecny wójt grzmiał przeciwko „trwaniu na urzędzie” i marnotrawstwu czasu w gierki. Dziś sam stał się symbolem wiecznej władzy, udowadniając, iż fotel wójta stał się dla niego wartością samą w sobie. Obiecywał koniec z bezruchem, a pozostawił gminę w permanentnym stanie prowizorki, gdzie podstawowe inwestycje komunalne ciągną się latami – dokładnie to, co sam kiedyś wytykał poprzednikom. Gwarantował mądrość i bezinteresowność, a stworzył system samorządowy zamknięty na krytykę, w którym kryterium lojalności przewyższa kompetencje.
Po blisko ćwierć wieku rządów tego samego wójta gminy Gdów, obietnice z 2002 roku brzmią jak ponury żart. Zamiast dynamicznego rozwoju i szklanych domów, gmina utknęła w martwym punkcie, a retoryka dawnego opozycjonisty zamieniła się w bezrefleksyjne trwanie na stołku, udowadniając, iż władza skaziła dawne idee.
Swoje dotychczasowe działania doprowadzałem zawsze do sukcesu. Teraz gwarantuję, iż pokonam dotychczasowy bezruch i bierność. Razem z Państwem, jestem w stanie zadbać o:
- miejsca pracy dla bezrobotnych
- opłacalny zbyt produktów rolnych na terenie gminy
- wspieranie i pomoc w działalności gospodarczej mieszkańców
- uczciwość, mądrość, bezinteresowność urzędników
- otwartość na inicjatywy mieszkańców
- porządek w gminie i bezpieczeństwo na drogach
- poszukiwanie i wykorzystanie funduszy zewnętrznych dla rozwoju gminy
- szkoły z szeroką ofertą zajęć pozalekcyjnych
- atrakcyjne miejsca wypoczynku i rozrywki dla młodzieży
- korzystne dla mieszkańców przedsięwzięcia promocyjne
Dla mnie Urząd nie jest wartością samą w sobie, ale miejscem do działania, do którego funkcją Wójta zobowiązuje. Przede wszystkim, kieruje mną chęć przerwania pozorowanych działań. Podczas gdy sąsiednie gminy wykorzystują swoje szanse i rozwijają się, my pozostajemy w tyle.
Spójrzmy dla przykładu na Dobczyce, atrakcyjne dla mieszkańców i turystów, Raciechowice – z mocnym akcentem ekologicznym, Niepołomice – estetyczne i bez bezrobocia. A gmina Gdów, gdzie jest jej potencjał i siła? Jak wykorzystaliśmy ten sam czas dla rozwoju i poprawy naszych warunków życia, nas mieszkańców?
Naszym zdaniem zatem warto zwrócić uwagę na te cztery prawdy:
- Skostnienie władzy: Kiedyś obecny wójt grzmiał przeciwko „trwaniu na urzędzie” i marnotrawstwu czasu w gierki. Dziś sam stał się symbolem wiecznej władzy, udowadniając, iż fotel wójta stał się dla niego wartością samą w sobie.
- Zasada Kalego i bierność: Obiecywał koniec z bezruchem, a pozostawił gminę w permanentnym stanie prowizorki, gdzie podstawowe inwestycje komunalne ciągną się latami – dokładnie to, co sam kiedyś wytykał poprzednikom.
- Zasiedzenie urzędników: Gwarantował mądrość i bezinteresowność, a stworzył system samorządowy zamknięty na krytykę, w którym kryterium lojalności przewyższa kompetencje.
- Kompleks sąsiadów: W 2002 roku zazdrościł Niepołomicom czy Dobczycom tempa rozwoju. Dziś, po ćwierćwieczu, dystans ten w wielu obszarach strategicznych nie został nadrobiony, a Gdów wciąż goni rzeczywistość zamiast wyznaczać trendy.













