W Pradze trwa największy protest antyrządowy co najmniej od 2019 roku - podał Reuters. W parku Letenské sady - według organizatorów - zgromadziło się ćwierć miliona przeciwników polityki Andreja Babiša i partii ANO. W ocenie manifestantów rząd prowadzi ich kraj drogą wytyczoną przez Węgry i Słowację.
Ćwierć miliona Czechów protestuje w Pradze. "Nie chcemy być Węgrami"

Protest zorganizowany pod hasłem "Milion chwil dla demokracji" jest największym wystąpieniem Czechów przeciwko rządowi od 2019 roku - podał Reuters. Antyrządowe protesty zostały zorganizowane także w lutym, jednak wówczas liczebność protestujących nie przekroczyła 100 tys.
ZOBACZ: Udawany zamach na Orbana. Media dotarły do tajnego planu Rosji
Na błoniach parku Letenské sady według organizatorów zgromadziło się 250 tysięcy osób. Uczestnicy manifestacji sprzeciwiają się rządowi Andreja Babiša, który ponownie został premierem po wyborach w październiku zeszłego roku.
Protesty antyrządowe w Pradze. "Nie chcemy być Węgrami"
Protestujący obawiają się, iż Czechy pod rządami Babiša obierają kierunek, którym podążają Węgry pod rządami Viktora Orbana i Słowacja rządzona przez Roberta Ficę. Uczestnicy protestów opowiadają się za utrzymaniem dobrych relacji z Unią Europejską i sprzeciwiają się orientacji prorosyjskiej.
Krytykowane są konkretne decyzje rządu, m.in. zmiany w finansowaniu mediów publicznych, które w ocenie protestujących poskutkują ich upolitycznieniem.
ZOBACZ: Trump rozgoryczony postawą Ukrainy. "Nie zrobili nic, żeby nam pomóc"
- Denerwuje mnie, iż obecny rząd próbuje manipulować wolnymi i niezależnymi mediami, a wolność i demokracja są najważniejsze - powiedział 22-letni uczestnik protestów cytowany przez Reuters.
- Nie chcemy być Węgrami. Nie chcemy podążać drogą Słowacji. Czas się obudzić - powiedziała światowej agencji protestująca nauczycielka.
Ćwierć miliona protestujących przeciw polityce Andreja Babiša. "Czas się obudzić"
Protestujący w Pradze Czesi obawiają się, iż polityka Babiša doprowadzi do pogorszenia relacji z Komisją Europejską, ale też osłabi ich państwo w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. W połowie marca niższa izba czeskiego parlamentu zatwierdziła ustawę budżetową ograniczającą wydatki na zbrojenia.
ZOBACZ: Coraz większe kłopoty Rosji. "Komunikacja z czasów zimnej wojny"
Babiš nie zamierza spełniać wymagań NATO dotyczących wydatków na obronność i w budżecie na ten rok przeznaczył na wojsko 1,3 proc. PKB, co stanowi jeden z niższych wyników w Sojuszu. Według prezydenta Petra Pavla, byłego szefa Komitetu Wojskowego NATO, cięcia osłabią zaufanie do Czech wewnątrz Paktu Północnoatlantyckiego.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu





![Wyszedł ze znajomymi na olsztyńską starówkę. Wróci do domu za rok [ZDJĘCIA]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/46/46438/866611b2d4b04c0a1a03362fa6aebe34.jpg)

