Miało być pięknie, po europejsku i z myślą o wiecznie zakorkowanej Starówce. Miał stanąć wielopoziomowy garażowiec, który zdjąłby z barków elblążan permanentny ból głowy związany z parkowaniem. Co mamy zamiast tego? Klasycznego, deweloperskiego „fikołka” w blasku wygasającej specustawy i rzewne opowieści o miłości do rodzinnego miasta. Arkadiusz Buczyński głośno pyta: w czyim interesie działa Ratusz? A inwestor odpowiada z rozbrajającą szczerością: w interesie… estetyki.
Wydawać by się mogło, iż zasady wolnego rynku są proste: kupujesz grunt pod parking, budujesz parking. Okazuje się jednak, iż w Elblągu obowiązuje wyższa szkoła biznesowej magii.
Inwestor – spółka Energo Zet – który okazyjnie, bo po obniżonej cenie, nabył atrakcyjną działkę przy ul. Tamka, nagle doznał olśnienia. Zamiast zapowiadanego garażowca, z którego mogliby korzystać mieszkańcy Starówki, turyści i lokalni przedsiębiorcy, woli postawić luksusową kamienicę z funkcją mieszkalną. Bo przecież nic tak nie rozwiązuje problemów parkingowych miasta, jak… sprowadzenie w to miejsce kolejnych mieszkańców i ich samochodów.
Uważny czytelnik Elbląskiej Gazety Internetowej PortEl.pl – Arkadiusz Buczyński, w swoim liście do redakcji: bezlitośnie obnaża tę deweloperską woltę. I ma stuprocentową rację. Próba „ominięcia systemu” rzutem na taśmę, tuż przed zaplanowanym na koniec czerwca wygaśnięciem przepisów „lex deweloper”, to klasyczne szukanie drogi na skróty.
Matematyka wyższa czy deweloperskie „mydlenie oczu”?
Na krytykę ze strony pana Buczyńskiego zarząd spółki odpowiedział obszernym, pełnym troski o Elbląg oświadczeniem. I trzeba przyznać – to lektura fascynująca.
Inwestor z rozbrajającą wręcz szczerością tłumaczy, iż budowa wolnostojącego garażu wielopoziomowego mogłaby „nieodwracalnie wpłynąć negatywnie na walory krajobrazowe”. Rozumiemy intencję: betonowy parking szpeci, ale prywatna kamienica z mieszkaniami na sprzedaż (i prawdopodobnie odpowiednią marżą) będzie koić oczy zmęczonych przechodniów.
Prawdziwym majstersztykiem jest, jednak żonglerka liczbami. Deweloper dumnie ogłasza, iż zamiast 90 miejsc w garażowcu, zaoferuje aż 113 miejsc ogólnodostępnych, w tym tak zwany „zielony parking” na 50 aut na sąsiedniej działce.
Brzmi pięknie? Tylko na papierze. Arkadiusz Buczyński słusznie sprowadza te kalkulacje na ziemię:
W planowanej kamienicy standardem ma być zaledwie 1 miejsce parkingowe na 1 lokal. Przy dzisiejszych realiach, gdzie standardem zapewniającym komfort są przynajmniej 1,5 miejsca, te rzekomo „ogólnodostępne” stanowiska zostaną błyskawicznie wchłonięte przez samych lokatorów nowego budynku oraz ich gości.
Gdzie tu zysk dla dotychczasowych mieszkańców Starówki? Żaden. Problem komunikacyjny nie zniknie, on się po prostu sprywatyzuj
Pytania do Ratusza: Czy to jeszcze jest gospodarność?
W całej tej sprawie najbardziej kłopotliwa jest jednak rola władz Elbląga. jeżeli czerwcowa sesja Rady Miejskiej zakończy się zielonym światłem dla inwestora, radni i Zarząd Miasta postawią się w niezwykle dwuznacznym świetle.
Pan Buczyński stawia publicznie pytania, na które elblążanie zasługują poznać pilną odpowiedź:
- Dlaczego Miasto tanio sprzedało grunt, rezygnując z zabezpieczenia interesu publicznego, skoro zmiana planu pod „mieszkaniówkę” pozwoliłaby uzyskać kwotę wielokrotnie wyższą?
- Dlaczego zrezygnowano z budowy parkingu z funduszy publicznych, który zarabiałby bezpośrednio do kasy budżetu Elbląga, zamiast nabijać portfel prywatnego podmiotu?
Co najgorsze, nie jest to sytuacja nowa. Mieszkańcy doskonale pamiętają analogiczne praktyki stosowane niedawno przy inwestycji na ul. Częstochowskiej.
Scenariusz zaczyna wyglądać na stały algorytm działania w Elblągu: kupić tanio, jako teren pod usługi publiczne, a potem wydeptać w Ratuszu ścieżkę do zmiany przeznaczenia na zyskowną deweloperkę.
Lokalny patriotyzm pod publiczkę
Na koniec swojego sprostowania zarząd Energo Zet uderza w wysokie tony, przypominając, iż właściciele spółki to „rodowici elblążanie”, którzy od dziesięcioleci inwestują w miasto i tworzą miejsca pracy. To piękna karta w życiorysie, ale czy lokalny patriotyzm powinien objawiać się uszczuplaniem przestrzeni publicznej na rzecz prywatnego biznesu? Prawdziwą odpowiedzialnością za miasto byłoby dotrzymanie pierwotnych deklaracji i pomoc w rozwiązaniu paraliżu komunikacyjnego Starówki, a nie budowanie kolejnego apartamentowca pod płaszczykiem walki o estetykę wjazdu do miasta.
Czerwcowa sesja Rady Miejskiej, będzie testem dojrzałości dla naszych samorządowców. Radni staną przed prostym wyborem: albo obronią interes mieszkańców, turystów i lokalnych przedsiębiorców, albo ulegną narracji dewelopera, skazując Starówkę na dalszy parkingowy chaos.
Wiele wskazuje na to, iż mieszkańcy, wspólnie z panem Arkadiuszem Buczyńskim, będą bardzo uważnie patrzeć każdemu z radnych na ręce. Czas skończyć z robieniem z elblążan przysłowiowych „jeleni”.
Edmund Szwed






![Boże Ciało w Olsztynie. Te ulice czasowo przejmą procesje wiernych [TRASY, PROGRAM]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/47/47143/29260b9b46e9bee7b2ce41deea461e72.jpg)




