Według badań Europejskiego Urzędu Statystycznego Eurostat do 2100 roku liczba mieszkańców Unii Europejskiej zmaleje mniej więcej o 6 proc., czyli nieco ponad 27 mln osób. Łotwa jednak ma doświadczyć bardziej gwałtownego spadku – już w połowie XXI wieku Łotyszy ma być mniej niż 1,5 mln, a jeżeli prognozy się sprawdzą, to w 2100 roku w kraju pozostanie 1,16 mln ludzi. Ponadto, jeżeli ten trend się utrzyma, Łotwa już w 2060 roku stanie się najmniej zaludnionym krajem bałtyckim, mimo iż dziś zamieszkuje ten kraj o pół miliona więcej osób niż Estonię.
Na obecną sytuację miały wpływ fale emigracji – do pierwszej z nich doszło na początku lat 90., po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości. Wiele osób wyjechało w poszukiwaniu lepszych możliwości, bo w kraju sytuacja była niepewna. W 2004 roku doszło do kolejnej fali, gdy po wejściu do Unii Europejskiej dla Łotyszy otworzyły się zagraniczne rynki pracy. Na spadek liczby ludności miała też wpływ spowodowana kryzysem finansowym emigracja w latach 2008 – 2010 – choćby mimo tego, iż Łotwa gwałtownie poradziła sobie z sytuacją, stając się przykładem dla innych państw. W 2010 roku liczba ludności zamieszkującej kraj spadła do dwóch milionów.
Na razie nic nie zapowiada zmian na lepsze. Od 1990 roku w kraju jest ujemny przyrost naturalny. W ciągu ostatnich czterech lat liczba zgonów była co najmniej dwukrotnie wyższa niż liczba urodzeń. W 2024 roku na świat przyszło 12 571 małych Łotyszy, co oznacza spadek o 1919 urodzeń (13,2 proc.) w porównaniu z 2023 rokiem. Styczeń 2025 roku był czwartym z kolei miesiącem, kiedy w kraju urodziło się mniej niż 1000 dzieci. Jednocześnie rośnie średni wiek osób, które decydują się na dziecko, a także średnia przewidywana długość życia. Według danych Eurostatu w 2070 roku mężczyźni na Łotwie będą żyć ponad 82 lata, natomiast kobiety ponad 88 lat.
Sytuacja Łotwy od lat jest alarmująca, biorąc pod uwagę fakt, iż urodzone dziś pokolenie ma w przyszłości tworzyć chociażby system emerytalny kraju. Coraz więcej osób zwraca uwagę na kryzys demograficzny, przez cały czas jednak brak zdecydowanych działań. Rząd, według deklaracji premier Eviki Siliņy, na razie kontynuuje prace nad określeniem kierunków wsparcia dla poprawy demografii. Jednak, jak zwróciła uwagę opozycyjna posłanka Linda Matisone, sytuacja w kraju wymaga działań natychmiast, bowiem Łotwie desperacko brakuje młodych matek – mimo rosnącej liczby małżeństw, młode rodziny albo rezygnują z posiadania dzieci, albo decydują się na emigrację. Od lat nie poddawano rewizji rządowego wsparcia finansowego dla rodzin i systemu zasiłków. Zdaniem Matisone politycy patrzą na młodych rodziców przez pryzmat arkuszy kalkulacyjnych, tymczasem rodziny biednieją, a Łotwa wymiera.