Jak wyjaśnia Ewa Kułakowska, dyrektor Departamentu Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, miejskie służby miały przez długi czas związane ręce. Od 1 kwietnia do 30 czerwca trwał bowiem okres ochronny lisów. W tym czasie prawo zabrania polowań, odłowów, płoszenia czy niszczenia nor.
Jedyne, co mógł zrobić wynajęty przez miasto wykonawca, to obserwacja. Za zgodą kurii archidiecezjalnej w rejonie lisiej nory zamontowano kamerę, która monitorowała schorowaną drapieżną rodzinę. Prawdziwa akcja mogła ruszyć dopiero w lipcu.
Złapali jednego, reszta zapadła się pod ziemię
Gdy tylko minął okres ochronny, w dniach 1–5 lipca 2026 roku, miejski wykonawca wspólnie ze Strażą Miejską przystąpili do odłowu. W rejonie parafii rozstawiono klatki żywołowne. Efekt? Mało imponujący.
W pułapkę wpadł tylko jeden lis. Zwierzę przekazano lekarzowi weterynarii, zbadano, pro

2 godzin temu









