Przez twoją działkę biegnie rów melioracyjny? Masz prawny obowiązek go czyścić. 2 razy w roku musisz wejść w wysokie kalosze i wykosić zarośla, odmulić dno, wyrzucić gałęzie. Nie zrobisz tego – zapłacisz mandat. Gorsze jest to co dzieje się potem, gdy woda zaleje sąsiada.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Właściciele gruntów rolnych i działek z rowami melioracyjnymi żyją w przekonaniu iż skoro rów nie należy do nich, to niczyj nie jest. Gmina? Wody Polskie? Każdy myśli iż ktoś inny musi się tym zająć. Prawda jest brutalna – odpowiadasz ty. Za wszystko. Za każdy zator, za każde zarośnięcie, za każdy centymetr mułu na dnie.
Przepisy są jasne od 2017 roku. Art. 205 Prawa wodnego mówi wprost – utrzymanie rowów melioracyjnych należy do właściciela gruntu, przez który rów przebiega. Nie ma znaczenia czy ci się to podoba. Nie ma znaczenia czy wykorzystujesz wodę z rowu. Samo to iż rów jest fizycznie na twojej działce oznacza iż musisz go utrzymywać.
Zasypał rów pod wjazd. Teraz sąsiad domaga się 80 000 zł
Pan Marek z okolic Sandomierza kupił działkę pod budowę domu. Przez teren biegł stary rów melioracyjny, około 40 metrów długości. Postanowił go zasypać – przeszkadzał w zaplanowaniu ogrodu i budynku gospodarczego. Wynajął koparkę, w ciągu 2 dni rów przestał istnieć.
Po kilku tygodniach przyszła wiosna i obfite deszcze. Woda, która dotąd odpływała rowem, zalała sąsiednią działkę. Zniszczyła tam młody sad jabłoniowy – kilkadziesiąt drzewek posadzonych rok wcześniej. Grunt stał się podmokły, na części działki utworzyło się stałe bagno.
Sąsiad nie zastanawiał się długo. Zgłosił sprawę do Wód Polskich i wystąpił z pozwem cywilnym o odszkodowanie. Wody Polskie wydały decyzję nakazującą przywrócenie rowu do stanu pierwotnego. Pan Marek musiał odkopać cały zasypany odcinek, dodatkowo pogłębić go i uporządkować skarpy. Koszt? 35 000 zł.
Ale to nie koniec. Sąd przyznał sąsiadowi odszkodowanie za zniszczone drzewka, utracone plony i degradację gruntu. Łącznie 45 000 zł. Do tego koszty sądowe i egzekucyjne. W sumie pan Marek zapłacił ponad 80 000 zł za zasypanie rowu bez pozwolenia wodnoprawnego.
Wody Polskie mają dostęp do każdej działki
Kontrole są częstsze niż myślisz. Wody Polskie mają prawo wejść na każdą nieruchomość i sprawdzić stan urządzeń melioracyjnych. Nie muszą się umawiać, nie muszą pytać o zgodę. Wystarczy legitymacja i upoważnienie. Przychodzą, sprawdzają, dokumentują.
Inspektor sprawdza czy rów jest drożny, czy woda swobodnie przepływa, czy nie ma zatorów z gałęzi czy śmieci. Patrzy na stan skarp – czy nie są zarośnięte, czy nie obsuwają się. Mierzy głębokość – czy nie jest zamulony. jeżeli stwierdzi nieprawidłowości, może od razu wystawić mandat do 500 zł na miejscu.
Pan Janusz z Lubelszczyzny dostał taki mandat podczas kontroli w październiku. Inspektor stwierdził iż rów jest zarośnięty pokrzywami i kępami trawy, a na dnie zalega 20 centymetrów mułu. Woda ledwo się przesącza. „Mówiłem, iż to nie moje. Przecież rów jest w ewidencji jako urządzenie melioracyjne, więc gmina powinna dbać. Inspektor pokazał mi wydruk z ewidencji – jest tam moje nazwisko jako właściciel gruntu. Zapłaciłem 500 zł i musiałem oczyścić rów w ciągu 30 dni” – pisał na forum rolniczym.
Jeśli właściciel nie wykona prac w wyznaczonym terminie, Wody Polskie wydają decyzję administracyjną. Ta decyzja określa szczegółowo co należy zrobić – wykosić, odmulić, wyciąć drzewa, uporządkować skarpy. Podaje też termin wykonania. Często jest to 60 dni.
Co jeżeli przez cały czas nic się nie wydarzy? Wody Polskie mogą zlecić wykonanie prac firmie zewnętrznej na koszt właściciela. Taki zabieg nazywa się wykonaniem zastępczym. Koszty często przekraczają 10 000 zł za kilkadziesiąt metrów rowu. Właściciel dostaje wezwanie do zapłaty i jeżeli nie płaci, sprawa trafia do egzekucji komorniczej.
Dwa razy w roku do rowu z kosiarką
Prawo wodne nie określa dokładnie jak często trzeba czyścić rów. Mówi tylko o „utrzymywaniu w należytym stanie”. W praktyce oznacza to minimum 2 razy w roku – wiosną przed okresem intensywnych opadów i jesienią przed zimą.
Wiosna to najważniejszy moment. Po zimie rów może być zasypany liśćmi, gałęziami połamanymi przez śnieg, mułem naniesionym przez wody roztopowe. Wszystko to trzeba usunąć zanim przyjdą kwietniowe i majowe deszcze. jeżeli tego nie zrobisz, woda nie będzie miała gdzie odpływać.
Jesień to drugi istotny termin. Przed zimą trzeba wykosić trawę i chwasty, usunąć nános liści, pogłębić zamulone fragmenty. Zimą rów często zamarza i nie spełnia swojej funkcji. jeżeli dodatkowo jest zarośnięty i zamulony, wiosenne roztopy spowodują lokalne powodzie.
Pani Anna z Podkarpacia czyści swój 80-metrowy odcinek rowu zawsze w kwietniu i październiku. Sama, z kosą i łopatą. „Mam 68 lat i nie jest mi łatwo, ale co mam zrobić. Kilka lat temu zaniedbałam to i w czerwcu woda zalała mi ogród. Straciłam całe warzywa. Od tamtej pory pilnuję terminów” – opowiadała podczas konsultacji społecznych w gminie.
Są właściciele, którzy wynajmują do tego firmy. Koszt profesjonalnego czyszczenia rowu to 20-40 zł za metr bieżący w zależności od stanu i dostępności sprzętu. Za 50 metrów rowu zapłacisz więc 1000-2000 zł 2 razy w roku. Nie każdego na to stać, zwłaszcza rolników z małymi gospodarstwami.
Grzywna 5000 zł za zniszczone urządzenie melioracyjne
Mandat od inspektora to najmniejszy problem. Prawdziwe kłopoty zaczynają się gdy sprawa trafia do sądu. Kodeks wykroczeń w art. 155 przewiduje karę grzywny od 20 do 5000 zł za niszczenie lub uszkadzanie urządzeń melioracyjnych na gruncie rolnym lub leśnym.
Co ważne, nie ma znaczenia czy niszczycie cudzy czy własny grunt. Możecie być właścicielem działki z rowem i mimo to dostać grzywnę za jego zniszczenie. Prawo chroni samo urządzenie melioracyjne, nie właściciela gruntu.
Pan Krzysztof z Warmii wyciął drzewa rosnące wzdłuż rowu bez pozwolenia. Argumentował iż to jego działka i ma prawo usuwać drzewa. Sąsiad zgłosił sprawę do Wód Polskich, ci zawiadomili prokuraturę. Sprawa trafiła do sądu grodzkie
go. Pan Krzysztof dostał grzywnę 2000 zł plus nakaz nasadzenia nowych drzew na własny koszt. Dodatkowo musiał zapłacić koszty sądowe.
Niszczenie to nie tylko wycinka drzew. To też zasypywanie fragmentów rowu, budowanie przepustów bez pozwolenia, składowanie materiałów na skarpach, zaśmiecanie. Każde działanie, które utrudnia przepływ wody lub degraduje konstrukcję rowu, jest wykroczeniem.
Potrzebujesz pozwolenia choćby na rurę pod wjazd
Chcesz zrobić wjazd na działkę przez rów melioracyjny? Musisz uzyskać pozwolenie wodnoprawne. Bez niego nie możesz nic robić. choćby jeżeli to twoja własna działka i chodzi tylko o położenie rury i zasypanie fragmentu rowu.
Wniosek o pozwolenie składasz do Wód Polskich. Dołączasz projekt techniczny przygotowany przez uprawnionego projektanta. Projekt musi pokazywać jak zapewnisz ciągłość przepływu wody, jaką średnicę rury zastosujesz, jak zabezpieczysz wlot i wylot.
Opłata skarbowa za pozwolenie wodnoprawne wynosi 217 zł. Do tego koszt projektu – zwykle 1000-2000 zł. Czas oczekiwania na decyzję to 1-3 miesiące. jeżeli dokumentacja jest kompletna i przepływ wody jest zapewniony, Wody Polskie wydają pozwolenie.
Są wyjątki dla krótkich zarurować do 10 metrów. Wtedy wystarczy zgłoszenie zamiast pozwolenia. Opłata skarbowa niższa – 87 zł. Procedura prostsza, nie trzeba czekać na decyzję. Wystarczy złożyć zgłoszenie z projektem i jeżeli w ciągu 30 dni nie ma sprzeciwu, można realizować.
Pan Tomasz nie wiedział o tych przepisach. Położył rurę pod wjazd, zasypał, wyrównał. Sąsiad zgłosił to do Wód Polskich podczas konfliktu o granicę. Przyszła kontrola, okazało się iż rura ma za małą średnicę i woda się w niej zatyka. Pan Tomasz musiał wszystko rozkopać, wymienić rurę na większą i dopiero potem wystąpić o pozwolenie. Stracił 8000 zł i 3 miesiące czasu.
Rów w ewidencji to twój problem
Jak sprawdzić czy rów na działce jest urządzeniem melioracyjnym objętym twoim obowiązkiem? Trzeba zajrzeć do ewidencji urządzeń melioracji wodnych. Prowadzi ją marszałek województwa.
Wejdź na stronę urzędu marszałkowskiego adekwatnego dla lokalizacji działki. W dziale gospodarki wodnej znajdziesz formularz dostępu do ewidencji. Wpiszesz numer działki, obręb ewidencyjny, gminę. System pokaże czy na działce znajdują się urządzenia melioracyjne i jakie.
Jeśli rów jest w ewidencji, masz obowiązek jego utrzymania. jeżeli go tam nie ma, formalnie nie powstaje obowiązek wynikający z Prawa wodnego. Ale uwaga – to nie oznacza iż możesz go zniszczyć czy zasypać. przez cały czas obowiązują cię przepisy o stosunkach wodnych i odpowiedzialność za szkody u sąsiada.
Brak wpisu w ewidencji może wynikać z kilku przyczyn. Rów powstał po uchwaleniu ewidencji i nikt go nie zgłosił. Rów został zlikwidowany oficjalnie i wykreślony z ewidencji. Rów nie spełnia definicji urządzenia melioracyjnego i jest zwykłym rowem przydrożnym.
Pan Andrzej odkrył to na własnej skórze. Dostał mandat za nieczynny rów. Sprawdził ewidencję – brak wpisu. Odwołał się od mandatu powołując się na brak wpisu. Sąd umorzył sprawę o wykroczenie, ale Pan Andrzej przez cały czas musiał oczyścić rów po decyzji Wód Polskich nakazującej przywrócenie drożności. „Wygrałem z mandatem, ale roboty i tak musiałem zrobić” – pisał na forum.
Spółka wodna może przejąć obowiązek
W niektórych gminach działają spółki wodne. To dobrowolne zrzeszenia właścicieli gruntów, którzy wspólnie dbają o urządzenia melioracyjne na swoim terenie. jeżeli rów jest objęty działalnością spółki wodnej, to ona odpowiada za jego utrzymanie, nie indywidualny właściciel.
Członkostwo w spółce wodnej jest płatne. Składka roczna zależy od wielkości gospodarstwa i korzyści jakie odnosisz z melioracji. zwykle to kilkadziesiąt złotych rocznie. W zamian spółka organizuje wspólne czyszczenie rowów, koordynuje remonty, reprezentuje członków w kontaktach z Wodami Polskimi.
Czy warto przystąpić do spółki? jeżeli masz długi odcinek rowu do utrzymania, zdecydowanie tak. Zamiast sam walczyć z 100 metrami rowu 2 razy w roku, płacisz składkę i spółka załatwia wszystko wspólnie ze sprzętem. Organizują też wspólne zakupy rur, materiałów, czasem mają dotacje z gminy.
Problem w tym iż spółki wodne działają tylko w niektórych rejonach. W Wielkopolsce, na Pomorzu, na Mazurach jest ich sporo. W innych województwach prawie wcale. jeżeli w twojej gminie nie ma spółki, możesz spróbować ją założyć – potrzeba minimum 5 właścicieli gruntów i statut zatwierdzony przez Wody Polskie.
Pan Zbigniew założył spółkę wodną w swojej wsi 3 lata temu. Przekonał 12 sąsiadów, razem mają pod opieką około 3 kilometrów rowów. „Kupiliśmy wspólnie kosiarkę i małą koparkę używaną. Raz na kwartał spotykamy się i czyścimy odcinki które tego wymagają. Składka 100 zł rocznie, a ja zaoszczędzam kilka tysięcy złotych które wcześniej płaciłem firmie” – opowiadał podczas spotkania w gminnym ośrodku kultury.
Sąsiad może cię pozwać za zalanie
Zaniedbałeś rów, woda zalała sąsiednią działkę – czeka cię pozew cywilny. Kodeks cywilny art. 222 mówi o odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez wodę. jeżeli przez twoje zaniedbanie woda zalała cudzy grunt, odpowiadasz za wszystkie szkody.
Co może żądać poszkodowany sąsiad? Przede wszystkim odszkodowania za zniszczone uprawy, rośliny, konstrukcje. jeżeli zalanie było poważne i trwało długo, może też żądać zadośćuczynienia za utratę możliwości korzystania z gruntu. W skrajnych przypadkach grozi choćby żądanie wykupienia gruntu po cenie rynkowej.
Sprawa pani Anny ciągnęła się przez 8 lat. Sąsiad zasypał rów bez pozwolenia, woda zaczęła zalewać jej ogród każdej wiosny. Wójt wydał decyzję nakazującą przywrócenie rowu, ale nikt nie wyegzekwował jej wykonania. Pani Anna straciła większość roślin wieloletnich, grunt stał się podmokły i bezużyteczny.
Wystąpiła z pozwem cywilnym. Sąd przyznał jej 35 000 zł odszkodowania za zniszczone rośliny plus 15 000 zł zadośćuczynienia za 8 lat niemożności korzystania z części działki. Razem 50 000 zł plus koszty sądowe. Wyrok był prawomocny ale egzekucja trwała kolejne 2 lata.
Takie sprawy ciągną się latami, są kosztowne, stresujące. Często niszczą sąsiedzkie relacje na zawsze. Lepiej po prostu utrzymywać rów w porządku niż ryzykować takie konsekwencje.
Gmina czyści tylko swoje rowy
Właściciele często liczą iż gmina prędzej czy później zajmie się rowem. W końcu to przecież infrastruktura wodna, coś w rodzaju drogi. Niestety tak nie działa. Gmina odpowiada tylko za rowy przebiegające przez grunty gminne lub w pasie drogowym drogi gminnej.
Jeśli rów biegnie przez twoją prywatną działkę, gmina prawnie nie może wydawać na niego publicznych pieniędzy. Nie może wynająć firmy do czyszczenia prywatnego rowu, nie może kupić materiałów na jego remont. To byłoby niezgodne z ustawą o finansach publicznych.
Są gminy, które próbują pomagać mieszkańcom organizując wspólne akcje czyszczenia rowów. Zapewniają sprzęt – kosiarkę, łopatę, wywóz odpadów. Właściciel musi sam wykonać pracę, ale przynajmniej nie płaci za sprzęt i wywóz. To legalne dopóki gmina nie ponosi bezpośrednich kosztów prac na prywatnym gruncie.
Wójt gminy Czernichów wydał w 2024 roku apel do mieszkańców przypominający o obowiązkach. Gmina oczyściła wszystkie rowy na gruntach gminnych – łącznie 1560 metrów. Ale rowy na prywatnych działkach przez cały czas czekają na właścicieli. „Nie możemy wydawać publicznych pieniędzy na prywatne nieruchomości. To byłoby naruszenie prawa” – tłumaczył wójt podczas zebrania wiejskiego.
Koszty utrzymania można wrzucić w koszty uzyskania
Jeśli prowadzisz działalność rolniczą i rów melioracyjny służy twoim gruntom rolnym, możesz wrzucić koszty utrzymania rowu w koszty uzyskania przychodu. To dotyczy zarówno ryczałtu ewidencjonowanego jak i opodatkowania na zasadach ogólnych.
Zachowuj wszystkie faktury od firm, rachunki za materiały, dowody zakupu sprzętu. W przypadku kontroli skarbowej będziesz musiał udowodnić iż wydatki były związane z działalnością rolniczą. Faktury powinny być wystawione na ciebie jako prowadzącego gospodarstwo.
Niektórzy rolnicy próbują zaliczyć też własną pracę przy czyszczeniu rowu. To nie przejdzie. Możesz zaliczyć tylko faktycznie poniesione wydatki – materiały, wynajem sprzętu, usługi firm. Twoja własna praca nie jest kosztem podatkowym.
Pan Władysław płaci rocznie około 3000 zł firmie za dwukrotne czyszczenie 150 metrów rowu. Prowadzi gospodarstwo opodatkowane na zasadach ogólnych. Te 3000 zł wrzuca w koszty, więc realnie oszczędza około 500 zł rocznie na podatku. „Każda złotówka się liczy. Skoro muszę to robić, to przynajmniej niech będzie kosztem” – tłumaczył podczas rozmowy z doradcą podatkowym.
Co gdy rów nie odprowadza już wody
Zdarza się iż stary rów melioracyjny przestał spełniać swoją funkcję. Teren się zmienił, zbudowano domy, zmieniono układ działek. Rów stoi suchy przez większość roku, czasem jest w nim kilka centymetrów stojącej wody.
Czy można go zlikwidować? Teoretycznie tak, ale potrzebujesz pozwolenia wodnoprawnego na likwidację urządzenia wodnego. Musisz udowodnić iż rów nie pełni już funkcji melioracyjnej, nie wywiera wpływu na stosunki wodne, jego likwidacja nie zaszkodzi sąsiadom.
To kosztowny proces. Potrzebujesz ekspertyzy hydrologicznej sporządzonej przez uprawnionego rzeczoznawcę. Taka ekspertyza kosztuje 3000-5000 zł. Potem składasz wniosek o pozwolenie wodnoprawne z projektem likwidacji. Opłata skarbowa 217 zł. Wody Polskie prowadzą postępowanie, często zwracają się o uzupełnienia, zasięgają opinii sąsiadów.
Procedura trwa minimum pół roku, czasem ponad rok. jeżeli Wody Polskie wydadzą pozwolenie, możesz legalnie zasypać rów. Ale jeżeli później okaże się iż jednak był potrzebny i sąsiedzi mają problemy z wodą, będą cię obciążać odpowiedzialnością. Lepiej dmuchać na zimne.
Pan Grzegorz starał się o pozwolenie na likwidację 2 lata. W końcu je dostał, zasypał rów, wyrównał teren, zaplanował budowę garażu. Pół roku później przyszły obfite opady, zalało sąsiadowi piwnicę. Ten wystąpił z pozwem argumentując iż to przez zlikwidowany rów. Sąd przyznał mu częściowo rację – pan Grzegorz musiał zapłacić 18 000 zł za osuszenie piwnicy i naprawę szkód.

2 godzin temu











![Obra: rozpoczęły się rekolekcje dla przełożonych wspólnot oblackich [+GALERIA]](https://oblaci.pl/wp-content/uploads/2026/01/image00042.jpeg)



