Co tu się dzieje: Korupcja polityczna, prostytucja medialna

2 godzin temu

Samorząd miał być fundamentem obywatelskiej demokracji – miejscem, gdzie mieszkańcy realnie decydują o swojej najbliższej okolicy. Niestety, patrząc na to, co dziś dzieje się w wielu urzędach i radach miast czy gmin, trudno oprzeć się wrażeniu, iż idea ta została całkowicie wypaczona. Coraz częściej ludzie obserwujący poczynania lokalnych decydentów widzą tylko jedno zjawisko: to czysta korupcja polityczna.

Zamiast merytorycznej debaty i działania dla dobra wspólnego, obserwujemy układy, kolesiostwo i dzielenie publicznego tortu między „swoich”. Dla wielu z nas te mętne metody zarządzania, kuluarowe dogadywanie się za zamkniętymi drzwiami i bezwzględne uciszanie jakiejkolwiek krytyki to standardy jak za głębokiego PZPR. Partia w urzędzie ma zawsze rację, a radni stają się jedynie maszynkami do głosowania projektów, które służą wąskiej grupie interesów.

Gdzie w tym wszystkim są ci, którzy powinni patrzeć decydentom na ręce? Gdzie jest lokalna prasa, która w teorii ma pełnić rolę strażnika demokracji?

Niestety, odpowiedź jest brutalna. W wielu miejscach lokalni „watchdogowie” zamienili się w potulne, kanapowe pieski. To często po prostu pseudo dziennikarze na pasku władzy, których jedynym zadaniem jest pudrowanie rzeczywistości, pisanie laurek dla włodarzy i atakowanie opozycji. W zamian za reklamy ze spółek miejskich, patronaty i publiczne dotacje, zapomnieli o tym, czym jest etyka zawodowa.

Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu. Kiedy prawda, rzetelność i niezależność zostają sprzedane za ciepłą relację z urzędem i przelewy z publicznej kasy, nie mówimy już o mediach. To po prostu prostytucja medialna.

Dopóki jako obywatele nie powiemy stanowczego „dość”, nasz samorząd pozostanie prywatnym folwarkiem, a zamiast rzetelnych informacji, z lokalnych portali i gazet przez cały czas będzie wylewać się tania, opłacona z naszych podatków propaganda. Czas się obudzić.

ANG VIENG – na rzece – Film
Idź do oryginalnego materiału