Rząd nie podniósł stawek podatku dochodowego. Oficjalnie obowiązują te same 12 i 32 proc., co w 2022 roku. A jednak coraz więcej Polaków płaci wyższy PIT – i będzie płacić, przynajmniej do 2028 roku. Mechanizm jest prosty: pensje rosną, próg podatkowy stoi w miejscu, więc każdego roku kolejna grupa pracowników wpada w stawkę 32 proc. Nie dlatego, iż zarabia realnie więcej – ale dlatego, iż liczby na paskach płac są wyższe, choć siła nabywcza nie nadąża za ich wzrostem.

Fot. Warszawa w Pigułce
Próg stoi w miejscu od 2022 roku – i zostanie zamrożony do 2028
To zjawisko ekonomiści nazywają „pełzającą podwyżką podatków” lub – od angielskiego terminu – fiscal drag. W Polsce nabiera ono realnych rozmiarów. W 2022 roku drugi próg podatkowy dotyczył niecałych 750 tys. podatników. W 2024 roku – już niemal 2 mln. W 2025 roku liczba ta ma przekroczyć 2,5 mln osób, czyli ponad 3 razy więcej niż trzy lata wcześniej.
Obecna skala podatkowa obowiązuje od 2022 roku i jest zapisana w art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2024 r. poz. 226 ze zm.). Dochody do 120 000 zł rocznie objęte są stawką 12 proc. Nadwyżka ponad tę kwotę podlega opodatkowaniu w wysokości 32 proc. Kwota wolna od podatku wynosi 30 000 zł.
Do 2022 roku progi były – przynajmniej przez część czasu – waloryzowane. Od początku obowiązywania ustawy o PIT w 1992 roku ich korekta następowała co roku. Przerwy zdarzały się: w latach 2002-2006 i od 2009 do 2021 roku. Ostatnia podwyżka miała miejsce cztery lata temu – wtedy próg wzrósł z 80 000 do 120 000 zł. Od tamtego czasu ani próg, ani kwota wolna nie zmieniły się ani o złotówkę.
I nie zmienią się do końca dekady. Zgodnie z „Średniookresowym planem budżetowo-strukturalnym na lata 2025-2028”, przyjętym przez Radę Ministrów 8 października 2024 roku, zamrożenie progów podatkowych jest elementem strategii fiskalnej rządu. Przynajmniej do 2028 roku budżet będzie zasilany przez efekt fiscal drag.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański potwierdził to wprost. Pytany w RMF24 o ewentualne podniesienie progu, odpowiedział: „Próg podatkowy nie zostanie podniesiony na ten rok. W budżecie mamy zapisane dochody przy starych progach.”
Pensje rosły szybko. Próg – wcale
Gdyby próg podatkowy był aktualizowany co roku o wzrost przeciętnego wynagrodzenia, w 2025 roku powinien wynosić znacznie więcej niż 120 000 zł. Dane GUS pokazują dynamikę wzrostu płac po ostatniej waloryzacji: w 2023 roku przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło o 12,8 proc., w 2024 roku o 14,3 proc., a prognoza na 2025 rok zakładała kolejne 8 proc.. Łącznie – przez trzy lata – płace nominalne urosły o ponad jedną trzecią.
Próg pozostał tam, gdzie był. Efekt jest prosty: to, co w 2022 roku było zarobkiem wyraźnie powyżej średniej, w 2025 roku staje się coraz bardziej typowym wynagrodzeniem. Jak wylicza serwis Infor.pl, w 2025 roku do objęcia 32-procentową stawką wystarczał miesięczny dochód na poziomie zaledwie ok. 1,35 przeciętnego wynagrodzenia prognozowanego w ustawie budżetowej, lub ok. 2,5-krotność płacy minimalnej. Kilka lat temu drugi próg był zarezerwowany dla wąskiej grupy – teraz dotyczy co dziesiątego podatnika rozliczającego się według skali.
Dane Ministerstwa Finansów są precyzyjne: w 2022 roku w drugi próg wpadło 748 tys. podatników, w 2023 roku – ponad 1,3 mln, a w 2024 roku – 1 935 495 osób. To wzrost o 160 proc. w ciągu zaledwie 2 lat. Odpowiadają oni za niemal połowę wszystkich wpływów z podatku dochodowego pobieranego według skali.
Kiedy konkretnie sięgniesz dna? Zależy od tego, ile zarabiasz
Mechanizm działania drugiego progu jest w Polsce szczególnie nieoczywisty, bo dotyczy nie całości dochodu, ale wyłącznie nadwyżki ponad 120 000 zł rocznie. To sprawia, iż nie każdy, kto przekroczy próg, od razu odczuwa duże różnice – ale kto zarabia wystarczająco dużo, by przekroczyć go wcześniej w roku, traci odczuwalnie na każdym kolejnym pasku.
Według danych przytaczanych przez Infor.pl, osoba zarabiająca 15 000 zł brutto miesięcznie przekroczy próg mniej więcej w październiku. Przez ostatnie 3 miesiące roku jej pracodawca będzie odprowadzał podatek od nadwyżki według stawki 32 proc. zamiast 12 proc. W przypadku osoby zarabiającej 20 000 zł – próg pada już w sierpniu, czyli przez jedną trzecią roku pracownik płaci stawką wyraźnie wyższą. Problem zaczyna być odczuwalny już przy 12 000 zł brutto miesięcznie – przy tym wynagrodzeniu próg bywa przekraczany pod koniec roku, co daje kilkaset złotych różnicy w grudniowej wypłacie. Przy wynagrodzeniu 14 000 zł różnica między listopadową a grudniową pensją netto może wynosić choćby 2 000 zł.
Dla wielu pracowników to zaskoczenie. Przez większość roku wynagrodzenie netto jest stabilne. Pod koniec roku nagle spada – bo zaliczka na podatek wzrasta automatycznie, gdy suma dochodów przekroczy ustawowy próg. Pracodawca ma obowiązek pobierać wyższą zaliczkę od momentu, gdy przekroczenie jest widoczne w ewidencji. Pracownik dostaje mniej, choć jego stawka godzinowa ani warunki umowy nie zmieniły się o nic.
Dlaczego budżet na tym korzysta i dlaczego rząd nie zmienia zasad
Odpowiedź jest prosta i nieuchronna: zamrożony próg to ukryta podwyżka podatku, która nie wymaga uchwalania żadnych zmian w prawie. Budżet co roku inkasuje wyższe wpływy z PIT, bo coraz więcej podatników trafia do wyższej stawki – bez formalnej decyzji o zmianie stawek. To instrument wygodny politycznie i stabilny finansowo.
Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028, zakłada utrzymanie tej sytuacji przez kolejne 3 lata. Rząd zapisał to w swoich założeniach fiskalnych jako świadomy element strategii. Nie ma tu przypadku ani przeoczenia – zamrożenie jest planowane i zabudżetowane.
Warto dodać, iż progi podatkowe nie są jedynym elementem systemu PIT, który pozostaje niezwaloryzowany. Kwota wolna od podatku wynosi przez cały czas 30 000 zł – tyle co w 2022 roku, gdy była podnoszona z 8 000 zł. Obietnica wyborcza koalicji rządzącej zakładała jej podniesienie do 60 000 zł. Jak powiedział minister Domański w TVN24 w lutym 2025 roku, postulat jest wciąż aktualny i zostanie zrealizowany „w trakcie kadencji”. jeżeli jednak liczyć od 2022 roku, inflacja i wzrost płac zdążyły już mocno zerodować realną wartość tej kwoty.
Kogo dotyczy problem – i kogo nie dotyczy
Skala podatkowa – i związany z nią efekt fiscal drag – nie obejmuje wszystkich podatników. Dotyczy wyłącznie osób rozliczających się na zasadach ogólnych: pracowników na umowach o pracę, zleceniobiorców, a także przedsiębiorców, którzy wybrali opodatkowanie według skali (zamiast podatku liniowego lub ryczałtu).
Przedsiębiorcy mają w tym kontekście pewną swobodę. Wybór podatku liniowego – stawki 19 proc. niezależnie od wysokości dochodu – eliminuje ryzyko wpadnięcia w wyższy próg. Koszt tej decyzji to wyższa stawka na niższych dochodach i brak możliwości korzystania z niektórych ulg (np. ulgi na dziecko). W praktyce dla osób osiągających dochody wyraźnie powyżej 120 000 zł rocznie podatek liniowy jest często korzystniejszy niż skala z 32-procentową stawką od nadwyżki.
Pracownicy zatrudnieni na etatach tej możliwości nie mają. Dla nich skala podatkowa jest jedyną opcją i nie ma żadnego legalnego sposobu na ominięcie drugiego progu – poza nieprzekraczaniem go. To właśnie ta grupa odczuje skutki zamrożenia najbardziej bezpośrednio.
Kto już teraz płaci więcej i co to oznacza realnie
Niebezpieczeństwo polega na tym, iż wyższy podatek od nadwyżki nad progiem to tylko część obrazu. W Polsce obowiązuje też danina solidarnościowa – 4 proc. od dochodów przekraczających 1 000 000 zł rocznie. Dla tej grupy dochody powyżej miliona złotych opodatkowane są faktycznie podwójnie: stawką 32 proc. i dodatkowymi 4 proc. Próg daniny solidarnościowej – podobnie jak próg PIT – nie był waloryzowany.
Z perspektywy pracownika najemnego, który zarabia 15 000-20 000 zł brutto miesięcznie, efekt jest odczuwalny głównie w ostatnim kwartale roku. Grudniowy pasek jest wyraźnie niższy od listopadowego. Przy wynagrodzeniu 15 000 zł różnica może sięgać kilkuset złotych, przy 20 000 zł – choćby 1 500-2 000 zł miesięcznie w miesiącach po przekroczeniu progu. W skali roku oznacza to dodatkowe kilka tysięcy złotych podatku w porównaniu z sytuacją, gdyby próg był waloryzowany o wzrost płac.
To realne zmniejszenie dochodu netto – bez jakiejkolwiek zmiany w umowie o pracę, bez nowych przepisów uchwalonych przez Sejm, bez żadnego formalnego działania ze strony ustawodawcy. Mechanizm działa automatycznie, bo pensje rosną, a próg stoi.
Do 2028 roku bez zmian. Co potem?
Rząd ma plan zakładający zamrożenie progów do 2028 roku – i tyle. Co stanie się po 2028 roku, nie jest przesądzone. jeżeli zostanie przeprowadzona waloryzacja, obejmie progi, które przez 6 lat były sztywne w warunkach wysokiej inflacji i szybkiego wzrostu płac nominalnych. Pytanie, czy korekta będzie jednorazowa i duża, czy rozłożona w czasie, pozostaje otwarte.
Eksperci zwracają uwagę, iż dalsze zamrożenie po 2028 roku może stać się politycznie trudne, bo krąg dotkniętych problemem podatników stale się powiększa. W 2022 roku drugi próg dotyczył kilkuset tysięcy osób z wyraźnie ponadprzeciętnymi zarobkami. Za kilka lat – jeżeli dynamika płac się utrzyma – dotknie milionów pracowników, którzy sami siebie nie uważają za „najlepiej zarabiających”, a których nominalne wynagrodzenie mechanicznie przekroczy prób 120 000 zł rocznie.
Co można zrobić, żeby ograniczyć skutki drugiego progu?
- Sprawdź, kiedy w tym roku przekroczysz próg. jeżeli twoje roczne zarobki brutto mogą zbliżyć się do 120 000 zł lub je przekroczyć, policz to już teraz. Różnica między poziomem podatku w pierwszym a w drugim progu to 20 punktów procentowych od nadwyżki – warto wiedzieć z wyprzedzeniem, ile wyniesie grudniowa wypłata.
- Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, rozważ formę opodatkowania. Podatek liniowy (19 proc.) może być korzystniejszy niż skala, jeżeli twoje dochody wyraźnie przekraczają 120 000 zł rocznie. Decyzję o zmianie formy opodatkowania podejmuje się na początku roku podatkowego – zmiana w trakcie roku nie jest możliwa.
- Sprawdź dostępne ulgi podatkowe. Ulga na dziecko, ulga termomodernizacyjna, odliczenie składek na IKZE – każda z tych pozycji zmniejsza podstawę opodatkowania, co może obniżyć kwotę przekraczającą próg lub ją wyeliminować. Ulga na dziecko dostępna jest wyłącznie przy rozliczeniu według skali (nie przy podatku liniowym).
- Rozliczenie z małżonkiem może być korzystne. Wspólne rozliczenie małżonków pozwala zsumować dochody obojga i podzielić przez 2 przed zastosowaniem skali. jeżeli jedno z małżonków zarabia wyraźnie więcej od drugiego, wspólne rozliczenie może obniżyć efektywną stawkę podatkową i ograniczyć kwotę opodatkowaną stawką 32 proc.
- Nie zakładaj, iż sytuacja się zmieni przed 2028 rokiem. Deklaracje ministra finansów i rządowy plan budżetowy na lata 2025-2028 nie pozostawiają złudzeń – waloryzacji nie będzie. Planowanie finansów w kolejnych latach powinno uwzględniać to, iż przy rosnących pensjach rosnąć będzie też rzeczywiste obciążenie podatkowe.

1 godzina temu










![Bitwa na liczby w II LO. Znamy mistrzów logiki i matematyki ]ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/pocisk_fb.jpg)
