Co media III RP zrobiły dla rodziny

niepoprawni.pl 3 godzin temu

Media III RP dla rodziny

Popatrzcie, 26 lat minęło, a jak dawno się to zaczęło, kto by przypuszczał. Oto rozdział o mediach i ich wpływie na dzieci i rodzinę, z „Raportu o Rodzinie”, przygotowanego w 2000 roku przez Katarzynę Mazelę, dyrektora Biura Pełnomocnika ds. Rodziny w rządzie AWS i UW. Rozdział ten napisałam wtedy przy wykorzystaniu dostępnych wówczas danych. Najbardziej zaskoczył mnie rozmiary naporu prasy niemieckiej – 16 milionów polskich kobiet i dziewcząt powyżej 14 lat otrzymywało do czytania około 20 mln egzemplarzy kolorowej prasy miesięcznie.

Raport o rodzinie

5.2. Media

Środki masowego przekazu uważane są za czwartą władzę, obok władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Istotnie, sprawują one „rząd dusz”, obywatele bowiem tyle z grubsza wiedzą o życiu kraju i świata, ile dowiedzą się z prasy, radia, a przede wszystkim telewizji. Co więcej, środki te w znacznym stopniu kształtują obyczajowość, nie jest więc obojętne, jaki klimat moralny dociera stamtąd do społeczeństwa.

Powszechnym oczekiwaniem wobec wolnych, nie poddanych cenzurze mediów, w szczególności publicznych, jest rzetelne informowanie obywateli, obrona przed nadużyciami władzy a także - w polskich warunkach - edukowanie w trudnych warunkach transformacji ustrojowej, by pomóc im w przejściu przez ten okres.

Wszystko to powinno się odbywać w atmosferze poszanowania dla panujących w danym kraju poglądów i obyczajów, a także dla wyznawanych religii, jak każą europejskie standardy pluralizmu i tolerancji. Obywatele polscy oczekują również, iż prasa a w szczególności telewizja i radio publiczne, dostarczając informacji i rozrywki, wesprą ich w realizowaniu cennych wartości - miłości ojczyzny, niepodległości, szacunku dla życia, pomyślności rodzin i szczęścia osobistego.

Już pobieżna lektura większości gazet i analiza programów telewizyjnych pokazuje, jak daleko odbiega praktyka od tych oczekiwań.

5.2.1. Stan prasy na świecie

Istnieje społeczny spór między tymi, którzy uważają za oczywiste, iż powinna istnieć więź między mediami a wartościami rodzinnymi, i iż zadaniem mediów jest promować i bronić tych wartości, a tymi, którzy uznają, ze zadaniem mediów jest po prostu zarabiać. Niestety, ludzie mediów często preferują drugi wariant, traktując np. gazetę jako produkt na sprzedaż, jak mydło czy samochody. Nie jest to spór równych stron. W tym sporze państwo zobowiązane jest bronić interesów społeczeństwa, wyrażanych dzięki prawa, wyborów parlamentarnych, głosów organizacji społecznych oraz indywidualnych skarg i próśb obywateli.

To dziennikarze dysponują mediami i twierdzą, iż reprezentują opinię publiczną. Tymczasem opinia publiczna w wielu krajach, również w Polsce, wyznaje często zupełnie inne poglądy, niż środowiska dziennikarskie. Stopień aprobaty dla działalności dziennikarzy waha się w granicach 17-18% i to zarówno w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, we Francji jak i w Polsce.

Stan mediów na świecie i w Polsce w coraz większym stopniu jest związany z „cywilizacją pożądania i użycia”. W USA najsłynniejsi i najlepiej zarabiający dziennikarze amerykańscy ubolewają ostatnio nad stanem mediów w Ameryce. Również w Polsce mamy w ostatnich latach do czynienia z mieszaniną wiadomości z rozrywką.

Z jednej strony właściciele pism czy telewizji myślą przede wszystkim o zysku i o zarobkach, z drugiej strony propagują zupełnie obcą, ale atrakcyjną dla młodszych pokoleń cywilizację, dzięki której istnieją i prosperują, pseudo-cywilizację materializmu praktycznego, konsumeryzmu i hedonizmu, faworyzowaną przez wielkie korporacje międzynarodowe. Gazety propagujące sensacje i pornografię, telewizje polujące na gwałt i przemoc istnieją nie tylko z chęci zysku, ale ze świadomej woli deprawowania społeczeństwa aby stało się ono przedmiotem cywilizacji konsumpcji a nie podmiotem własnej egzystencji.

Prasa często argumentuje, iż tego właśnie pragną czytelnicy, iż to oni swoim wyborem poprzez kupno decydują o treściach i wartościach przekazywanych przez prasę i telewizję. Tymczasem są dane, które wskazują, iż nie jest to prawda i iż to prasa narzuca taka hierarchię wartości.

W Stanach właściciele 11 lokalnych ale ważnych stacji telewizyjnych, jak Seattle, Albuquerque, Miami, zgodzili się, aby przez sześć miesięcy na próbę respektować wartości rodzinne. Zapowiadali, iż o ile w tym okresie wskaźniki oglądalności znacznie spadną, powrócą do dawnych programów. Po sześciu miesiącach okazało się, iż oglądalność nie tylko nie spadła, ale wzrosła.

To samo stało się rok temu w Anglii z gazetami w Northamptonshire. Po zrezygnowaniu z pogoni za sensacją i przestawieniu się gazet na politykę szacunku dla wartości rodzinnych, ich nakłady wzrosły. To pokazuje, jak wątpliwa jest często argumentacja właścicieli mediów - “musimy pokazywać seks i przemoc, bo to jest to, czego ludzie chcą i co kupują”.

Dbając o szacunek dla wartości rodzinnych w mediach nie tylko przeciwstawiamy się zagrożeniom moralnym w społeczeństwie, ale dbamy o zagwarantowanie demokracji i o budowę “cywilizacji miłości”. Rodzina bowiem jest, jak twierdził Jan Paweł II w Liście do rodzin, „centrum i sercem cywilizacji miłości” i dodał: „naród prawdziwie suwerenny i duchowo mocny jest zawsze złożony z mocnych rodzin”. Istnieje przy tym związek między dziennikarstwem moralnym a dziennikarstwem profesjonalnym. Można wręcz powiedzieć, iż dziennikarstwo profesjonalne jest moralne.

5.2.2. Prasa w Polsce

W Polsce - podobnie jak w wielu innych krajach - prasa w niewielkim tylko stopniu oddaje hierarchię wartości wyznawaną powszechnie przez społeczeństwo. Wynika to u nas m.in. z faktu, iż po zdemonopolizowaniu rynku prasy w 1989 roku Komisja Likwidacyjna „Ruchu” prywatyzując poszczególne tytuły przekazała je tylko niektórym partiom politycznym i środowiskom ideowym, a wiele tytułów odziedziczyły spółdzielnie dziennikarskie, złożone z dziennikarzy ukształtowanych w PRL. Obsada faktycznych decydentów publicznych mediów elektronicznych również zmieniła się po 1989 roku w niewielkim tylko stopniu.

Powstało kilka liczących się na rynku prasy kobiecej koncernów wydawniczych, które wydają kilkanaście popularnych czasopism. w tej chwili jednak prasa kobieca w Polsce zdominowana jest przez kapitał zagraniczny, głównie niemiecki, ale także francuski i amerykański, który albo powołał nowe tytuły, albo dofinansował i zyskał wpływ nad dawnymi.

W tej chwili istnieje w Polsce co najmniej 60 tytułów prasy kobiecej - tygodników, dwutygodników i miesięczników - o zasięgu najczęściej krajowym (liczba ta stale się zmienia), wydawane w nakładach od 10 tys. do 1,5 mln egzemplarzy, najczęściej jednak liczące sprzedaż w setkach tysięcy. Nakłady pism niemieckich kształtują się na poziomie od 600 tys. do ponad 1 mln egzemplarzy. Najlepiej sprzedający się tygodnik polski rozchodzi się w około 117 tys. egzemplarzy.

Wydawnictwa - polskie i zagraniczne - nastawione są na szybki zysk i opierają się na sprawdzonych wzorach zachodnich, niekiedy je wręcz kopiując. Część tygodników to pisma niemal jednakowe, a ich profil tematyczny to uroda, seks, miłość, plotki z wielkiego świata, kuchnia, dom.

Miesięczniki mają często ambicje społeczno-kulturalne, wychodzi też sporo tytułów o charakterze poradników. Czasopisma te są kolorowe, lakierowane, często na bardzo wysokim poziomie edytorskim, nie odbiegającym od poziomu europejskiego.

Wg danych z Ruchu SA łączny nakład tych pism wynosi ponad 20 mln egz. a wartość sprzedaży (razem z prasą młodzieżową) tylko w tym przedsiębiorstwie przekracza 29 mln złotych miesięcznie (dane za styczeń 1998). W populacji Polski jest około 16 mln kobiet powyżej lat 14, zatem każda Polka może wziąć do ręki co najmniej jeden egzemplarz pisma kobiecego.

5.2.3. Prasa a polityka dla rodziny

Prasę w Polsce - o ile chodzi o profil światopoglądowy - można z grubsza podzielić na świecką i katolicką. Świecka dostępna jest wszędzie, co więcej, jej publikacje omawiane są w przeglądach prasy radia publicznego i radiostacji komercyjnych oraz telewizji, co zwiększa jej oddziaływanie.

Prasa katolicka dostępna jest tylko częściowo w sieci publicznej. Ma ona niejako z definicji charakter prorodzinny, wiele jej tytułów zajmuje się szczególnie problematyką rodziny i wychowania oraz propagowaniem stylu życia zgodnego z Dekalogiem.

Prasa powszechnie dostępna i masowo kupowana - nie chodzi tu już tylko o prasę kobiecą - rodzinę spostrzega głównie w kontekście patologii i problemów poszczególnych jej członków, zwłaszcza kobiet i dzieci. o ile pisze się tam o rozpadzie rodziny, to uzasadniając to szerszymi tendencjami o skali światowej, a więc „naturalnymi”, i koncentruje się na udzieleniu wsparcia psychicznego w przetrwaniu rozwodu, nie zaś na sposobach zapobieżenia kryzysowi małżeństwa i rozpadowi rodziny.

Style życia propagowane przez tę część prasy są trudne a często niemożliwe do pogodzenia z wyznawaną w Polsce powszechnie hierarchią wartości. Prasa ta nie pomaga jednak utrwalić własnych, tradycyjnych przekonań Polaków na temat moralności i postępowania godziwego, przeciwnie, pomaga gwałtownie się z nimi rozstać, często choćby uzasadniając to (w domyśle) w ten sposób, iż postępowanie moralne jest trudne i przysparza cierpień, cierpień zaś należy unikać za wszelką cenę.

Większość prasy opisuje zwyczaje panujące w Polsce jak w odległym, egzotycznym kraju, nie rozumie i nie ma szacunku dla ich głębszego sensu kulturowego, nie mówiąc o religijnym. W prasie tej odnotowuje się wprawdzie najważniejsze święta polskie, ale tylko w kontekście obyczajowości kulinarnej, zdobienia domu, stołu itd. Po przejrzeniu odpowiednich numerów pism kobiecych można wynieść wrażenie, iż Boże Narodzenie Polacy obchodzą jako obżarstwo na święto karpia, a Wielkanoc jako barwne i wesołe święto jajka; padają takie określenia jak „święcenie koszyczków”. Jedno z kolorowych pism kobiecych posunęło się do zaproponowania modelu „święta Bożego Narodzenia to seks i kąpiel w szampanie”.

5.2.4. Rodzina jako patologia

Częstym tematem tych pism są patologie rodzinne. Tematyka reportaży to wynaturzenia patologicznych ojców i mężów, znęcających się nad swoimi dziećmi i innymi członkami rodziny, szczególnie seksualnie. Nie jest to tylko typowa dla pewnego typu prasy gonitwa za sensacją, opisuje się bowiem ze szczegółami okropne szczegóły nadużyć seksualnych, ale tylko dokonanych w rodzinie.

Pożyteczne w zamyśle akcje, jak np. akcja przeciwko przemocy w rodzinie w 1997 roku, zamieniają się w akcje przeciwko rodzinie samej, ona to bowiem staje się ich bohaterem negatywnym. Wymykają się z rąk organizatorom (bo trudno uwierzyć, by taki był ich zamiar) i straszą kobiety mężczyznami i małżeństwem. W prasie ukazały się płatne ogłoszenia, przedstawiające pobite kobiety i posiniaczone dzieci, w telewizjach komercyjnych pokazano natomiast coś więcej. Był to sugestywnie zrealizowany filmik, w którym kapłan udziela w kościele ślubu młodej parze. Kobieta przysięga miłość i wierność, zaś mężczyzna przysięga: „będę cię bił, gwałcił, maltretował, będę wykorzystywał seksualnie nasze dzieci”. Tego rodzaju podejście niczego nie uczy osób zagrożonych, ostrzega natomiast przed małżeństwem i zaufaniem drugiemu człowiekowi, stawia też w dwuznacznej roli i negatywnym kontekście kapłana i kościół.

Inną akcję podjęła jedna z fundacji walczących o prawa kobiet. Wyprodukowała ona film szkoleniowy, ostrzegający przed zwabianiem dziewcząt do zachodnich domów publicznych. Film ten – pomyślany jako film dla młodzieży, przeznaczony dla szkół – zawiera scenę gwałtu na 13-letniej dziewczynce i realistyczne sceny z kręcenia filmów pornograficznych na Zachodzie.

Tego rodzaju akcje bezpośrednio przekazują treści patologiczne lub choćby pornograficzne pod pozorem ostrzegania przed patologią. Powodują również wzrost uogólnionego poczucia zagrożenia wśród młodych ludzi.

Obraz mężczyzny, wyłaniający się z omawianej prasy, jest katastrofalny. Polski mężczyzna jawi się tu jako alkoholik znęcający się nad żoną, prymitywny zwyrodnialec gwałcący ją i wykorzystujący seksualnie swoje dzieci, który zagraża każdej istocie słabszej, szczególnie z rodziny. Opiekuńczość mężczyzny przedstawiana jest jako „dominacja”, a jego oczekiwania wobec kobiety jako „opresja”. Wypadki niezwykle rzadkie, ciężkie patologie, są opisywane z drastycznymi szczegółami i traktowane jako przykład zjawisk powszechnie występujących. Dodatkowym efektem negatywnym takiej propagandy jest oswojenie społeczne z drastycznościami, co może prowadzić do znieczulenia na rzeczywiste zagrożenia oraz upowszechnienia pomysłów i wzorów zachowań, których widz dotychczas sobie nie wyobrażał.

5.2.5. Kobieta w oczach prasy

Ogromna część prasy kobiecej, zarówno popularnej jak i przeznaczonej dla bardziej wymagających czytelniczek, propaguje specyficzny model kobiecości. Kobieta tam to osoba nastawiona na własną przyjemność, zaspokojenie swoich potrzeb, poświęcająca mnóstwo czasu i uwagi własnemu wyglądowi, traktowanemu jako autonomiczny cel życia. Ta totalna egoistka odrzuciła rodzinę pochodzenia jako represjonującą jej potrzeby i nie zamierza się z nikim wiązać ściślej, niż na krótki okres przygody erotycznej, bo ograniczyłoby to jej wolność. Urodzi sobie dziecko, gdy stanie się ono jej zachcianką. Media lansują zatem model kultury indywidualnej kariery a nie model kultury rodziny.

Ten model, pod wieloma względami atrakcyjny, głęboko frustruje kobiety z rodzin polskich, które są stale poddawane próbie wytrzymałości własnych przekonań i przywiązania do wyznawanych wartości. Nie mogą ponadto sprostać podsuwanemu ideałowi urody i kobiecości, nie mówiąc o wygórowanych potrzebach konsumpcyjnych.

Model ten przyczynia się też prawdopodobnie do notowanego w ostatnich latach wzrostu zachorowań na anoreksję, nerwice i niektóre choroby psychiczne. Ponadto antagonizuje członków rodziny, oczekujących od kobiety wkładu pracy i uwagi w domu. Stwarza też fałszywy obraz, jakoby urodzenie dziecka było tylko sprawą matki, a ono samo jej własnością, a więc rzeczą. Dziecko przestaje być spostrzegane jako autonomiczny człowiek, owoc miłości dwojga rodziców i członek rodziny, a staje się przedwcześnie dojrzałą osobą, obdarzoną „prawami”, którym nie może sprostać (np. prawem swobodnego wyboru stylu życia), i której się nie wychowuje, tylko „informuje” o oczekiwaniach rodziców.

Nadużywa się często również w tych pismach wiedzy psychologicznej, zalecając stosowanie w życiu codziennym technik (np. uniezależniania się od otoczenia), przeznaczonych do specjalistycznej terapii osób znerwicowanych.

5.2.6. Prasa młodzieżowa

„Filipinka” i „Na Przełaj” jako niemal jedyne pisma na rynku młodzieżowym to już odległa przeszłość. w tej chwili rynek prasy w Polsce zalany jest tytułami przeznaczonymi dla młodzieży i – osobno – dla dziewcząt, sprzedawanych w milionowych nakładach. Są to – podobnie jak w przypadku prasy kobiecej – najczęściej produkcje wydawców zagranicznych.

Tematyka tych pism to muzyka młodzieżowa, życie gwiazd pop, sport i rozbudowane poradnictwo, głównie w sprawach intymnych. Dzięki rozbudowanym działom kontaktów z młodymi czytelnikami pisma te uzyskują u nich silne, niemal rodzinne poczucie więzi z redakcją i mają silny wpływ na obszar zainteresowań a także styl życia młodzieży. Posługują się często młodzieżowym slangiem.

Uderza w tych pismach styl „zrozumienia” dla problemów młodzieży. Rodzice to nieznośne piły, szkoła jest wroga i opresyjna. Młode dziewczęta przygotowywane są do roli „niezależnych” czytelniczek kolejnej edycji pism, przeznaczonej już dla dorosłych kobiet. Rolę drogowskazu postępowania przejmuje pismo, kreujące wzory osobowe w osobach idoli muzycznych i filmowych. Niektóre pisma specjalizują się w fotoreportażach, dzięki których przedstawiają perypetie dziewcząt i chłopców o charakterze intymnym, „edukując” ich w sferze zachowań seksualnych.

Interesujące, czego z tej prasy dowiadują się dziewczęta, prócz tego, iż powinny być szczupłe i kupować mnóstwo proponowanych przez pisma towarów. Sławna była jakiś czas temu odpowiedź jednego z miesięczników na list 13-letniej czytelniczki, pytającej, czy powinna podjąć współżycie ze swoim chłopakiem, który tego żąda; pismo poinformowało ją, iż ma prawo wstrzymać się do chwili, gdy naprawdę będzie miała na to ochotę i przypomniało o środkach antykoncepcyjnych, gdyby się jednak zdecydowała na współżycie. W tym przypadku – podobnie jak w wielu innych – prasa kreuje problemy i zaśmieca wyobraźnię młodych ludzi, kierując ją w niewłaściwą stronę nadmiernym eksponowaniem pobudzających treści, np. przy okazji poruszania problematyki wychowania seksualnego. Do tego wzór, który ukazuje się w prasie, naznaczony jest tym samym jako godny zaakceptowania przez młodych ludzi. Pisma bronią przekazywanych treści i wzorów, zasłaniając się dobrem interesu ekonomicznego, twierdząc, iż to się właśnie sprzedaje. Tym samym młodzieżowy rynek polski pracuje na rzecz obcego kapitału, zarazem przyzwyczajając młodzież do roli konsumenta kolorowej prasy zachodniej.

Istnieje zaledwie kilka pism dla myślącej młodzieży, które rodzice mogliby bez lęku polecić swoim dzieciom.

Omawiana prasa jest wolna i prywatna, ale podobne tendencje odnotowuje się również w prasie finansowanej ze środków podatnika.

Niedawno zamknięto pisemko „Ex libris”, dotowane przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, które w zamyśle powołane było do omawiania nowości książkowych i zawierało sporo wyrafinowanej eseistyki literackiej, w znacznym stopniu jednak - za pieniądze publiczne z puli MEN - propagowało tematykę feministyczną oraz gejowsko-lesbijską, z odpowiednią oprawą plastyczną.

Prasa młodzieżowa – z pewnymi wyjątkami – jest przykładem na to, jak obce kulturowo wzorce obyczajowe stają się elementem formowania młodego polskiego czytelnika, który dorasta, przyjmując je za swoje.

5.3. Polskie media elektroniczne wobec problemu rodziny

5.3.1. Stan prawny

Organem pośrednim pomiędzy nadawcami a odbiorcami mediów audiowizualnych jest Krajowa Rada Radiofonii Telewizji. W oczach opinii publicznej jest to organ, który nie naruszając niezależności mediów publicznych powinien reprezentować jednak jej interesy.

W 1995 roku powstała „Karta Etyczna Mediów”, adresowana nie tylko do środowiska dziennikarskiego ale i do nadawców radiowo-telewizyjnych. Tak szeroki adres kodeksu etycznego mediów jest wyraźnym novum, oryginalnym wkładem polskim do światowego dorobku mediów.

W 1996 roku powstała Rada Etyki Mediów złożona z 7 osób, obdarzonych autorytetem moralnym. Rada ma orzekać o zgodności postępowania dziennikarzy i nadawców radiowo-telewizyjnych z „Kartą Etyki Mediów”.

Również w 1996 roku Zarząd Telewizji Polskiej S.A. zatwierdził „Zasady etyczne dziennikarstwa w telewizji publicznej” i powołał Komisję Etyczną złożoną z przedstawicieli programów telewizyjnych, oddziałów terenowych oraz organizacji dziennikarskich. Ma ona czuwać nad przestrzeganiem „Zasad”.

Ustawa o radiofonii i telewizji - podstawa prawna regulująca rynek mediów audiowizualnych - w art. 18 zakazuje w godzinach od 6.00 do 23.00 emisji programów, które mogą zagrażać rozwojowi psychicznemu dzieci i młodzieży. Artykuł 53 ustawy stwierdza, iż w przypadku łamania prawa przez nadawcę istnieje możliwość ukarania go karą pieniężną, której wysokość może być równa połowie rocznej opłaty za używanie częstotliwości, jaką nadawca wpłaca do budżetu. Krajowa Rada wydała w listopadzie 1994 roku rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad rozpowszechniania przez radio i telewizję audycji, które mogą zagrażać psychicznemu, uczuciowemu lub fizycznemu rozwojowi dzieci i młodzieży (Dz. U. z dnia 1 marca 1995 r.). Zobowiązała też nadawców do zawiadamiania potencjalnych odbiorców o charakterze audycji w zapowie­dziach programowych i przed emisją programu. Rada doprowadziła do porozumienia pomiędzy nadawcami radia i telewizji w kwestii etyki emitowanych programów. Wyrazem tego jest utworzenie zespołu, w składzie po dwóch przedstawicieli poszczególnych stacji telewizyjnych, dwóch z KRRiTV, oraz dwóch reprezentantów „Karty Etyki Mediów” w celu opracowania karty zasad, określającej warunki emisji widowisk, zagrażających prawidłowemu rozwojow dzieci i młodzieży.

5.3.2. Skargi

Co roku do Krajowej Rady Radiofonii i TV W 1997 roku napływają od obywateli skargi, w których porusza się problem obecności na wizji nadmiaru scen drastycznych, wulgarnych i erotycznych. W 1996 wpłynęło 205 skarg, w 1997 nieco mniej, bo 131 (liczone są wyłącznie skargi, odnoszące się do konkretnych audycji). Protesty często mają charakter zbiorowy, jeden z nich podpisało 6020 osób (Lublin), inne podpisują setki osób.

W pismach tych protestowano przeciwko:

- przyzwalaniu na szerzenie w środkach przekazu pornografii, narkomanii i rozwiązłości (około 25 % nadesłanej korespondencji).

- publikowaniu kłamstwa lub przemilczaniu prawdy w różnych dziedzinach życia (w piśmie zbiorowym z Lublina).

- zaśmiecaniu języka polskiego wulgaryzmami, zwłaszcza w piosenkach i teledyskach oraz młodzieżowych konkursach; Protest przeciwko rynsztokowemu językowi mediów wyraziło 15 % piszących.

- promowaniu wszelkich przejawów zła pod postacią filmów, teledysków, reklam prowadzących do zabijania wrażliwości u dzieci i młodzieży;

- promowaniu złych, brutalnych wzorców choćby w bajkach i kreskówkach dla dzieci (w liście zbiorowym z Oławy).

23 tys. osób protestowało przeciwko ograniczaniu zasięgu Radia Maryja, którego program zdecydowanie sprzyja wartościom rodzinnym i wychowaniu dzieci.

Najwięcej, bo ponad 60% pism - i tu utrzymuje się stała tendencja wzrostowa - dotyczyło nadmiaru przemocy na wizji. Za nadanie wyjątkowo brutalnego filmu KRRiTV ukarała telewizję Polsat karą pieniężną w wysokości 300.000 PLN, był to jednak jedyny w historii przypadek ukarania nadawcy. Do dziś zresztą nie zakończył się on poniesieniem rzeczywistej odpowiedzialności przez nadawcę, bowiem Polsat odwołał się od decyzji KRRiTV do sądu, a wyrok do dzisiaj nie zapadł.

W skargach daje się zauważyć nową tendencję – pojawiły się apele ważnych środowisk (np. uchwały sejmików samorządowych) o ukrócenie w telewizji przemocy i treści bliskich pornografii.

5.3.3. Opinia publiczna, stowarzyszenia widzów i radiosłuchaczy

Jedynym stowarzyszeniem działającym w interesie radiosłuchaczy i telewidzów jest powołane w Białymstoku w 1994 roku Stowarzyszenie Ochrony Radiosłuchacza i Telewidza. Liczy ono ok. 600 członków działających na terenie całego kraju.

W listach do Krajowej Rady SORT najbardziej krytycznie odnosi się do telewizji i radia publicznego (ponad 90% opinii). Szczególnie surowej ocenie poddał również ofertę filmową Canal+ i to zarówno pod względem zawartości scen brutalnych jak i nieobyczajnych.

Członkowie SORT obserwowali produkcję telewizyjną pod kątem jej wpływu na edukację młodego pokolenia.

W minionym roku dużą aktywność wykazały samorządy terytorialne. Do KRRiTV zwrócili się z interwencjami przedstawiciele samorządów z 16 miast. Podobne interwencje składali przedstawiciele rozmaitych organizacji społecznych, jak Stowarzyszenie „Rodzina Katyńska”, Związki Sybiraków, Unia Laikatu Katolickiego z Częstochowy, Liga Kobiet Polskich z Elbląga, Koło Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność” w Krakowie - Podgórzu, Stowarzyszenie Przyjaciół Wilna, Ziemi Wileńskiej, Nowogródzkiej i Polesia „Świteź”, Koło Środowiskowe „Mścisław” Okręgu Warszawskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Głos zabierały środowiska odpowiedzialne za wychowanie młodego pokolenia np. Ogólnopolskie Forum na Rzecz Dziecka, Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej, Ruch Przeciw Złu, Akcja „Biały Tydzień”, Towarzystwo Przyjaciół Akademii Życia.

Obradujący w 1997 roku w gmachu Sejmu Parlament Dzieci i Młodzieży podjął uchwałę w sprawie zakazu emisji zawierających sceny brutalne filmów dla dzieci.

Ośrodek Badania Opinii Publicznej w styczniu 1997 roku zrealizował sondaż, z którego wynika, iż najbardziej widzów drażni w programie publicznej telewizji brutalność, przemoc i agresja przedstawiana w różnego typu pozycjach programowych. Kilkakrotnie - w stosunku do 1993 roku - wzrósł odsetek widzów rozdrażnionych nadmierną dawką przemocy i okrucieństwa płynącą z ekranu. Za najbardziej brutalny został uznany program Telewizji POLSAT.

Niezależnie od oceny zawartości programu odbiorców zapytano o to, jakie sceny w telewizji są dla nich najbardziej szokujące. Z przedstawionego zestawu badani najczęściej wybierali wszelkiego rodzaju sceny przemocy wobec ludzi i zwierząt. W poprzednich latach notowano zbliżone wyniki. w tej chwili wzrosła liczba odbiorców twierdzących, iż najbardziej drażniące dla nich sceny często pojawiają się w programie telewizji publicznej. W 1993 roku taką opinię formułowała blisko jedna trzecia badanych, zaś w 1997 – dwie piąte.

Respondentów zapytano również, czy są zwolennikami czy przeciwnikami sensacyjno-kryminalnych filmów fabularnych zawierających sceny brutalne oraz filmów erotycznych zawierających seks. Okazało się, iż filmy z elementami przemocy mają zdecydowanie więcej przeciwników – dwie trzecie badanych, niż zwolenników – około jedną trzecią. Ponadto od 1993 roku liczba osób nie aprobujących tego rodzaju filmów wyraźnie wzrosła.

Widzowie zapytani o to, czy telewizja publiczna powinna ograniczać liczbę filmów zawierających sceny erotyczne bądź brutalne w większości opowiadali się za kontrolowanym nadawaniem tego typu pozycji.

5.3.4. Wpływ programu telewizyjnego na stan rodziny

Brak jest wiarygodnych badań, które pozwoliłyby w sposób w pełni udokumentowany ocenić, jak polskie media elektroniczne (publiczne i koncesjonowane) wpływają na życie polskiej rodziny, jaki mają udział w jej umacnianiu bądź dezintegracji oraz jaki system wartości i model rodziny (wzór do naśladowania) jest przez te media społeczeństwu proponowany.

Powyższa konstatacja nie oznacza jednak, iż nic nie wiemy relacji na linii: rodzina - masowe media. Przeciwnie, jest wiele sygnałów płynących od opinii publicznej, od samych rodzin, od wychowawców i organizacji społecznych stwierdzających, iż obraz rodziny jest wypaczany przez polskie media, iż w telewizji pojawiają się programy podważające fundamentalną dla spraw życia i wychowania rolę rodziny, w radiu i TV upowszechnia się antywychowawczy obraz świata i stosunków międzyludzkich nasyconych relatywizmem etycznym, rozwiązłością obyczajową, gwałtem i przemocą. To zaniepokojenie społeczne ujawnia się m.in. w listach rodziców i wychowawców kierowanych do prasy, radia i telewizji oraz do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Co charakterystyczne: ludzie nie pytają w tej korespondencji, jak lepiej wykorzystać środki przekazu dla wychowania i promowania wartości, ale zapytują, co robić dla ukrócenia narastającej fali demoralizacji płynącej przez media.

Obowiązkiem demokratycznie wybranych władz jest wsłuchać się w głosy społecznego niepokoju tysięcy polskich rodzin, co do kierunku, w jakim zmierzają media upowszechniające programy na polskim rynku (w tym zwłaszcza telewizja) i odpowiedzieć na pytanie: co w tej sprawie w warunkach wolnego, demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa można uczynić.

Nadawca publiczny jest zobowiązany zapisem ustawy o radiofonii i telewizji „służyć umacnianiu rodziny” (art. 21, ust. 7). Nadawcy koncesjonowani, a więc komercyjni, nie mają żadnych tego rodzaju zobowiązań, poza ogólnymi zasadami, iż nadawane przez nich audycje nie mogą propagować „postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym” (art. 18, ust. 1) oraz powinny „respektować chrześcijański system wartości” (art. 18, ust. 2).

Dotychczas jednak nadawcy i organy państwa wydają się nie respektować tych przepisów lub straszą opinię publiczną wizją powrotu cenzury.

W praktyce, zarówno nadawcy publiczni jak komercyjni nadają wiele programów godzących w dobro rodziny, co w zasadzie pozostaje całkowicie bezkarne. Z listów telewidzów i radiosłuchaczy można odczytać, iż poważna część naszego społeczeństwa odbiera z oburzeniem programy uderzające w godność człowieka, w przyzwoitość i dobre obyczaje.

Chodzi przede wszystkim o filmy zwane eufemistycznie (by uniknąć kwalifikacji kodeksu karnego odnoszącej się do pornografii) “erotycznymi”, a także wypełniające ekrany - zwłaszcza stacji komercyjnych - filmy uczące gwałtu, przemocy, znieczulające na ból zadawany innemu człowiekowi. Filmy te eksponują typ bohatera, który wart jest naśladowania, bo umie „dołożyć” innym.

Ścisły związek zalewu tego typu programów (głównie produkcji amerykańskiej) ze skokowym wzrostem przestępczości w grupie wiekowej dzieci i młodzieży w ostatnich latach jest potwierdzany powszechnie, wbrew niektórym lansowanym przez media opiniom eksperckim.

W powszechne odczucie przyzwoitości i ładu moralnego, w tym zwłaszcza w wartości istotne dla życia rodzinnego, uderzają również niektóre rodzinne audycje, np. wyemitowane przez Telewizję Polską w czasie największej oglądalności seriale. Pierwszy to „Matki, żony, kochanki”, w którym pokazana jest galeria rzekomo typowych polskich rodzin inteligenckich, w których normę stanowią rozwody, zdrady, trójkąty małżeńskie itp. W ostatnim czasie liczne skargi napływały na serial „Boża podszewka” - swoisty paszkwil na tradycję i postawę moralną polskiej rodziny kresowej.

Telewizja publiczna próbuje umacniać swoją oglądalność nadając niebezpieczne z punktu widzenia wzorotwórczego, do tego żenujące poziomem programy, jak „Randkę w ciemno”, w której za pieniądze zebrane z abonamentu nakłania młodych ludzi, by spędzili wspólnie weekend w hotelu z przypadkowo dobranym na oczach widzów partnerem. Pierwsza co do wielkości polska telewizyjna stacja komercyjna „Polsat” w programie „Na każdy temat” eksponuje jako tzw. „ciekawych ludzi” prostytutki, homoseksualistów, członków rozbitych małżeństw (gdzie np. mąż publicznie szkaluje żonę). W programach dla młodzieży na ogół dominuje tzw. luz i hasło „róbta co chceta”.

W tym kontekście choćby nie tak rzadkie audycje wartościowe, przeznaczone dla rodzin lub dla dzieci i młodzieży oraz werbalne podkreślanie roli rodziny i ideałów wychowawczych, np. w dyskusjach publicystycznych, nie pełnią rzetelnej funkcji prorodzinnej.

Na co dzień, zmasowany obraz całej rzeczywistości telewizyjnej przynosi zestaw wartości, gdzie rodzina jawi się jako coś przestarzałego, świat jest tylko dla mocnych i agresywnych, miłość zastąpiona jest seksem, ideały pogonią za światem rzeczy, a tradycyjne wartości są reliktem. Nie istnieje w tych programach rozróżnienie między dobrem a złem, a co za tym idzie, nie istnieje zasada, iż zło jest ukarane a dobro nagrodzone. Dominację takiego obrazu rodziny i brak odniesień moralnych do czynów prezentowanych na ekranach na naszych ekranach wielu rodziców postrzega jako dodatkowe źródło kłopotów wychowawczych.

Relatywizowanie wyników pracy wychowawczej rodziny, Kościoła i szkoły jest prowadzone w mediach elektronicznych w programach dozwolonych od najwcześniejszego wieku dziecięcego. Swoją wizję tego, kim warto być, telewizja daje już najmłodszym widzom poprzez niektóre filmy animowane.

Maluchom serwuje się obraz człowieka wszechwładnego dzięki wymyślnej broni i technikom walki. Jeden z bohaterów kreskówki nadawanej w Polsacie uczy dzieci mądrości życiowej: „jeśli nie możesz pokonać go - kup go”. Bohater jest niezniszczalny (rozerwany na kawałki przez cały czas działa), jest władcą absolutnym, któremu każdy ma służyć, osobnikiem próżnym, lekceważącym prawo i jego przedstawicieli. Bohaterzy kreskówek zabijają bez litości, wymyślnie niszczą wroga, zachowują się brutalnie i ordynarnie. Dziewczęta walczą jak chłopcy i zachowują jak chłopcy. W niektórych kreskówkach (np. japońskich) okrucieństwo staje się elementem dominującym, a ewentualną refleksję dziecka zabija nieustanny wrzask i hałas.

W istocie, oddziałując destrukcyjnie w sposób niezwykle sugestywny na wychowanie najmłodszych, nadawcy ci łamią nieustannie wspomniany ustawowy zakaz propagowania postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym oraz godzą w zdrowie psychiczne dzieci. Powinni ponosić konsekwencje do odebrania koncesji włącznie.

Do rzadkości zarówno w telewizji publicznej, jak i w telewizjach komercyjnych, należą programy tworzone i zestawiane z myślą o rodzinie, o wspólnym familijnym odbiorze programów przez rodziców i dzieci. Telewizja Polska woli oddzielnie tworzyć programy dla dzieci, dla kobiet, dla mężczyzn, ale nie widzi potrzeby integrowania rodziny. jeżeli już pojawia się jakaś ciepła pogodna, rodzinna historia, to serial taki jest osadzony w realiach niepolskich, np. w amerykańskiej rodzinie murzyńskiej, a więc środowisku egzotycznym dla polskiego widza.

Seriale polskie nie lubią rodziny, akcentują jej rozkład. Na polskich ekranach telewizyjnych w porze największej oglądalności dominują obce wzorce kulturowe, np. model kobiety „wyzwolonej”, niechętnej dzieciom i dużej rodzinie, realizującej się w wyścigu z mężczyzną o sukces materialny za wszelką cenę. Pozytywnym wyjątkiem może być tu polski serial „Klan”.

Telewizja publiczna posługuje się specyficznym systemem układania ramówki: w godzinach największej oglądalności idzie „Randka w ciemno” lub amerykański film sensacyjny, zaś filmy edukacyjne, ważne społecznie lub dokumenty historyczne z przeszłości narodu, nadawane są długo po północy. Praktyka ta jest konsekwentnie realizowana mimo sprzeciwów wielu środowisk społecznych. Pokazuje to dowodnie rzeczywisty stosunek ludzi kierujących telewizją publiczną do ustawowych obligacji prorodzinnych i do oczekiwań rodzin oraz znaczących środowisk wychowawczych.

Wielu telewizyjnych prezenterów i komentatorów w różnych programach publicystycznych i informacyjnych lekceważy lub ośmiesza trwałość i dzietność rodziny, postulaty związane z podstawowymi potrzebami rodzin, wierność tradycyjnej etyce życia rodzinnego. Widoczne jest to w sposobie relacjonowania wydarzeń związanych z działalnością organizacji prorodzinnych w Polsce i na świecie, w wybiórczym sposobie relacjonowania nowinek z Zachodu itp.

Na szczególną uwagę telewizji publicznej może liczyć każdy happening homoseksualistów, każda wypowiedź wymierzona w ochronę życia nienarodzonych, każda zapowiedź nowych środków antykoncepcyjnych, każdy przejaw kryzysu tradycyjnej rodziny i moralności. Natomiast tylko ubocznie, z tonem ironii i wyższości, mówi się o obronie życia, o wielodzietności, o wysiłkach środowisk katolickich podejmowanych na rzecz wprowadzenia prorodzinnej polityki państwa. Pomniejsza się narastające zagrożenie demograficzne narodu.

Wśród nadawców koncesjonowanych tradycyjne wartości rodzinne i wychowawcze w sposób wyjątkowy rozwijane są i popularyzowane przez nadawców kościelnych. Stacje należące do struktur Kościoła katolickiego w Polsce, radiostacje diecezjalne, parafialne, zakonne i sieć ogólnopolska Radia Maryja systematycznie upowszechniają wiedzę o rodzinie, bronią życia, popularyzują etykę życia rodzinnego, organizują samopomoc rodzin itp. Spełniają tym samym ustawowe obowiązki nadawcy publicznego, który często o nich wydaje się nie pamiętać.

Potwierdza to, jak się zdaje, konieczność stworzenia obok pojęcia nadawcy koncesjonowanego komercyjnego, kategorii nadawcy społecznego, który miałby pewne przywileje z tytułu służby społecznej, jaką wypełnia. Rozpoczynająca dopiero szerszą działalność Telewizja Niepokalanów zapowiada program telewizji familijnej, przeznaczonej dla całej rodziny, a zarazem bezpiecznej, bez gwałtu i przemocy. jeżeli te zapowiedzi zostaną zrealizowane, byłaby to oczekiwana przez wiele środowisk alternatywa dla negatywnych zjawisk zachodzących w telewizji publicznej i telewizjach komercyjnych bez wyjątku. Wymagałoby to wyrównania w przyszłości szans tej telewizji z innymi nadawcami w postaci zapewnienia równorzędnych warunków rozpowszechniania naziemnego.

5.2. Media

Środki masowego przekazu uważane są za czwartą władzę, obok władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Istotnie, sprawują one „rząd dusz”, obywatele bowiem tyle z grubsza wiedzą o życiu kraju i świata, ile dowiedzą się z prasy, radia, a przede wszystkim telewizji. Co więcej, środki te w znacznym stopniu kształtują obyczajowość, nie jest więc obojętne, jaki klimat moralny dociera stamtąd do społeczeństwa.

Powszechnym oczekiwaniem wobec wolnych, nie poddanych cenzurze mediów, w szczególności publicznych, jest rzetelne informowanie obywateli, obrona przed nadużyciami władzy a także - w polskich warunkach - edukowanie w trudnych warunkach transformacji ustrojowej, by pomóc im w przejściu przez ten okres.

Wszystko to powinno się odbywać w atmosferze poszanowania dla panujących w danym kraju poglądów i obyczajów, a także dla wyznawanych religii, jak każą europejskie standardy pluralizmu i tolerancji. Obywatele polscy oczekują również, iż prasa a w szczególności telewizja i radio publiczne, dostarczając informacji i rozrywki, wesprą ich w realizowaniu cennych wartości - miłości ojczyzny, niepodległości, szacunku dla życia, pomyślności rodzin i szczęścia osobistego.

Już pobieżna lektura większości gazet i analiza programów telewizyjnych pokazuje, jak daleko odbiega praktyka od tych oczekiwań.

5.2.1. Stan prasy na świecie

Istnieje społeczny spór między tymi, którzy uważają za oczywiste, iż powinna istnieć więź między mediami a wartościami rodzinnymi, i iż zadaniem mediów jest promować i bronić tych wartości, a tymi, którzy uznają, ze zadaniem mediów jest po prostu zarabiać. Niestety, ludzie mediów często preferują drugi wariant, traktując np. gazetę jako produkt na sprzedaż, jak mydło czy samochody. Nie jest to spór równych stron. W tym sporze państwo zobowiązane jest bronić interesów społeczeństwa, wyrażanych dzięki prawa, wyborów parlamentarnych, głosów organizacji społecznych oraz indywidualnych skarg i próśb obywateli.

To dziennikarze dysponują mediami i twierdzą, iż reprezentują opinię publiczną. Tymczasem opinia publiczna w wielu krajach, również w Polsce, wyznaje często zupełnie inne poglądy, niż środowiska dziennikarskie. Stopień aprobaty dla działalności dziennikarzy waha się w granicach 17-18% i to zarówno w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, we Francji jak i w Polsce.

Stan mediów na świecie i w Polsce w coraz większym stopniu jest związany z „cywilizacją pożądania i użycia”. W USA najsłynniejsi i najlepiej zarabiający dziennikarze amerykańscy ubolewają ostatnio nad stanem mediów w Ameryce. Również w Polsce mamy w ostatnich latach do czynienia z mieszaniną wiadomości z rozrywką.

Z jednej strony właściciele pism czy telewizji myślą przede wszystkim o zysku i o zarobkach, z drugiej strony propagują zupełnie obcą, ale atrakcyjną dla młodszych pokoleń cywilizację, dzięki której istnieją i prosperują, pseudo-cywilizację materializmu praktycznego, konsumeryzmu i hedonizmu, faworyzowaną przez wielkie korporacje międzynarodowe. Gazety propagujące sensacje i pornografię, telewizje polujące na gwałt i przemoc istnieją nie tylko z chęci zysku, ale ze świadomej woli deprawowania społeczeństwa aby stało się ono przedmiotem cywilizacji konsumpcji a nie podmiotem własnej egzystencji.

Prasa często argumentuje, iż tego właśnie pragną czytelnicy, iż to oni swoim wyborem poprzez kupno decydują o treściach i wartościach przekazywanych przez prasę i telewizję. Tymczasem są dane, które wskazują, iż nie jest to prawda i iż to prasa narzuca taka hierarchię wartości.

W Stanach właściciele 11 lokalnych ale ważnych stacji telewizyjnych, jak Seattle, Albuquerque, Miami, zgodzili się, aby przez sześć miesięcy na próbę respektować wartości rodzinne. Zapowiadali, iż o ile w tym okresie wskaźniki oglądalności znacznie spadną, powrócą do dawnych programów. Po sześciu miesiącach okazało się, iż oglądalność nie tylko nie spadła, ale wzrosła.

To samo stało się rok temu w Anglii z gazetami w Northamptonshire. Po zrezygnowaniu z pogoni za sensacją i przestawieniu się gazet na politykę szacunku dla wartości rodzinnych, ich nakłady wzrosły. To pokazuje, jak wątpliwa jest często argumentacja właścicieli mediów - “musimy pokazywać seks i przemoc, bo to jest to, czego ludzie chcą i co kupują”.

Dbając o szacunek dla wartości rodzinnych w mediach nie tylko przeciwstawiamy się zagrożeniom moralnym w społeczeństwie, ale dbamy o zagwarantowanie demokracji i o budowę “cywilizacji miłości”. Rodzina bowiem jest, jak twierdził Jan Paweł II w Liście do rodzin, „centrum i sercem cywilizacji miłości” i dodał: „naród prawdziwie suwerenny i duchowo mocny jest zawsze złożony z mocnych rodzin”. Istnieje przy tym związek między dziennikarstwem moralnym a dziennikarstwem profesjonalnym. Można wręcz powiedzieć, iż dziennikarstwo profesjonalne jest moralne.

5.2.2. Prasa w Polsce

W Polsce - podobnie jak w wielu innych krajach - prasa w niewielkim tylko stopniu oddaje hierarchię wartości wyznawaną powszechnie przez społeczeństwo. Wynika to u nas m.in. z faktu, iż po zdemonopolizowaniu rynku prasy w 1989 roku Komisja Likwidacyjna „Ruchu” prywatyzując poszczególne tytuły przekazała je tylko niektórym partiom politycznym i środowiskom ideowym, a wiele tytułów odziedziczyły spółdzielnie dziennikarskie, złożone z dziennikarzy ukształtowanych w PRL. Obsada faktycznych decydentów publicznych mediów elektronicznych również zmieniła się po 1989 roku w niewielkim tylko stopniu.

Powstało kilka liczących się na rynku prasy kobiecej koncernów wydawniczych, które wydają kilkanaście popularnych czasopism. w tej chwili jednak prasa kobieca w Polsce zdominowana jest przez kapitał zagraniczny, głównie niemiecki, ale także francuski i amerykański, który albo powołał nowe tytuły, albo dofinansował i zyskał wpływ nad dawnymi.

W tej chwili istnieje w Polsce co najmniej 60 tytułów prasy kobiecej - tygodników, dwutygodników i miesięczników - o zasięgu najczęściej krajowym (liczba ta stale się zmienia), wydawane w nakładach od 10 tys. do 1,5 mln egzemplarzy, najczęściej jednak liczące sprzedaż w setkach tysięcy. Nakłady pism niemieckich kształtują się na poziomie od 600 tys. do ponad 1 mln egzemplarzy. Najlepiej sprzedający się tygodnik polski rozchodzi się w około 117 tys. egzemplarzy.

Wydawnictwa - polskie i zagraniczne - nastawione są na szybki zysk i opierają się na sprawdzonych wzorach zachodnich, niekiedy je wręcz kopiując. Część tygodników to pisma niemal jednakowe, a ich profil tematyczny to uroda, seks, miłość, plotki z wielkiego świata, kuchnia, dom.

Miesięczniki mają często ambicje społeczno-kulturalne, wychodzi też sporo tytułów o charakterze poradników. Czasopisma te są kolorowe, lakierowane, często na bardzo wysokim poziomie edytorskim, nie odbiegającym od poziomu europejskiego.

Wg danych z Ruchu SA łączny nakład tych pism wynosi ponad 20 mln egz. a wartość sprzedaży (razem z prasą młodzieżową) tylko w tym przedsiębiorstwie przekracza 29 mln złotych miesięcznie (dane za styczeń 1998). W populacji Polski jest około 16 mln kobiet powyżej lat 14, zatem każda Polka może wziąć do ręki co najmniej jeden egzemplarz pisma kobiecego.

5.2.3. Prasa a polityka dla rodziny

Prasę w Polsce - o ile chodzi o profil światopoglądowy - można z grubsza podzielić na świecką i katolicką. Świecka dostępna jest wszędzie, co więcej, jej publikacje omawiane są w przeglądach prasy radia publicznego i radiostacji komercyjnych oraz telewizji, co zwiększa jej oddziaływanie.

Prasa katolicka dostępna jest tylko częściowo w sieci publicznej. Ma ona niejako z definicji charakter prorodzinny, wiele jej tytułów zajmuje się szczególnie problematyką rodziny i wychowania oraz propagowaniem stylu życia zgodnego z Dekalogiem.

Prasa powszechnie dostępna i masowo kupowana - nie chodzi tu już tylko o prasę kobiecą - rodzinę spostrzega głównie w kontekście patologii i problemów poszczególnych jej członków, zwłaszcza kobiet i dzieci. o ile pisze się tam o rozpadzie rodziny, to uzasadniając to szerszymi tendencjami o skali światowej, a więc „naturalnymi”, i koncentruje się na udzieleniu wsparcia psychicznego w przetrwaniu rozwodu, nie zaś na sposobach zapobieżenia kryzysowi małżeństwa i rozpadowi rodziny.

Style życia propagowane przez tę część prasy są trudne a często niemożliwe do pogodzenia z wyznawaną w Polsce powszechnie hierarchią wartości. Prasa ta nie pomaga jednak utrwalić własnych, tradycyjnych przekonań Polaków na temat moralności i postępowania godziwego, przeciwnie, pomaga gwałtownie się z nimi rozstać, często choćby uzasadniając to (w domyśle) w ten sposób, iż postępowanie moralne jest trudne i przysparza cierpień, cierpień zaś należy unikać za wszelką cenę.

Większość prasy opisuje zwyczaje panujące w Polsce jak w odległym, egzotycznym kraju, nie rozumie i nie ma szacunku dla ich głębszego sensu kulturowego, nie mówiąc o religijnym. W prasie tej odnotowuje się wprawdzie najważniejsze święta polskie, ale tylko w kontekście obyczajowości kulinarnej, zdobienia domu, stołu itd. Po przejrzeniu odpowiednich numerów pism kobiecych można wynieść wrażenie, iż Boże Narodzenie Polacy obchodzą jako obżarstwo na święto karpia, a Wielkanoc jako barwne i wesołe święto jajka; padają takie określenia jak „święcenie koszyczków”. Jedno z kolorowych pism kobiecych posunęło się do zaproponowania modelu „święta Bożego Narodzenia to seks i kąpiel w szampanie”.

5.2.4. Rodzina jako patologia

Częstym tematem tych pism są patologie rodzinne. Tematyka reportaży to wynaturzenia patologicznych ojców i mężów, znęcających się nad swoimi dziećmi i innymi członkami rodziny, szczególnie seksualnie. Nie jest to tylko typowa dla pewnego typu prasy gonitwa za sensacją, opisuje się bowiem ze szczegółami okropne szczegóły nadużyć seksualnych, ale tylko dokonanych w rodzinie.

Pożyteczne w zamyśle akcje, jak np. akcja przeciwko przemocy w rodzinie w 1997 roku, zamieniają się w akcje przeciwko rodzinie samej, ona to bowiem staje się ich bohaterem negatywnym. Wymykają się z rąk organizatorom (bo trudno uwierzyć, by taki był ich zamiar) i straszą kobiety mężczyznami i małżeństwem. W prasie ukazały się płatne ogłoszenia, przedstawiające pobite kobiety i posiniaczone dzieci, w telewizjach komercyjnych pokazano natomiast coś więcej. Był to sugestywnie zrealizowany filmik, w którym kapłan udziela w kościele ślubu młodej parze. Kobieta przysięga miłość i wierność, zaś mężczyzna przysięga: „będę cię bił, gwałcił, maltretował, będę wykorzystywał seksualnie nasze dzieci”. Tego rodzaju podejście niczego nie uczy osób zagrożonych, ostrzega natomiast przed małżeństwem i zaufaniem drugiemu człowiekowi, stawia też w dwuznacznej roli i negatywnym kontekście kapłana i kościół.

Inną akcję podjęła jedna z fundacji walczących o prawa kobiet. Wyprodukowała ona film szkoleniowy, ostrzegający przed zwabianiem dziewcząt do zachodnich domów publicznych. Film ten – pomyślany jako film dla młodzieży, przeznaczony dla szkół – zawiera scenę gwałtu na 13-letniej dziewczynce i realistyczne sceny z kręcenia filmów pornograficznych na Zachodzie.

Tego rodzaju akcje bezpośrednio przekazują treści patologiczne lub choćby pornograficzne pod pozorem ostrzegania przed patologią. Powodują również wzrost uogólnionego poczucia zagrożenia wśród młodych ludzi.

Obraz mężczyzny, wyłaniający się z omawianej prasy, jest katastrofalny. Polski mężczyzna jawi się tu jako alkoholik znęcający się nad żoną, prymitywny zwyrodnialec gwałcący ją i wykorzystujący seksualnie swoje dzieci, który zagraża każdej istocie słabszej, szczególnie z rodziny. Opiekuńczość mężczyzny przedstawiana jest jako „dominacja”, a jego oczekiwania wobec kobiety jako „opresja”. Wypadki niezwykle rzadkie, ciężkie patologie, są opisywane z drastycznymi szczegółami i traktowane jako przykład zjawisk powszechnie występujących. Dodatkowym efektem negatywnym takiej propagandy jest oswojenie społeczne z drastycznościami, co może prowadzić do znieczulenia na rzeczywiste zagrożenia oraz upowszechnienia pomysłów i wzorów zachowań, których widz dotychczas sobie nie wyobrażał.

5.2.5. Kobieta w oczach prasy

Ogromna część prasy kobiecej, zarówno popularnej jak i przeznaczonej dla bardziej wymagających czytelniczek, propaguje specyficzny model kobiecości. Kobieta tam to osoba nastawiona na własną przyjemność, zaspokojenie swoich potrzeb, poświęcająca mnóstwo czasu i uwagi własnemu wyglądowi, traktowanemu jako autonomiczny cel życia. Ta totalna egoistka odrzuciła rodzinę pochodzenia jako represjonującą jej potrzeby i nie zamierza się z nikim wiązać ściślej, niż na krótki okres przygody erotycznej, bo ograniczyłoby to jej wolność. Urodzi sobie dziecko, gdy stanie się ono jej zachcianką. Media lansują zatem model kultury indywidualnej kariery a nie model kultury rodziny.

Ten model, pod wieloma względami atrakcyjny, głęboko frustruje kobiety z rodzin polskich, które są stale poddawane próbie wytrzymałości własnych przekonań i przywiązania do wyznawanych wartości. Nie mogą ponadto sprostać podsuwanemu ideałowi urody i kobiecości, nie mówiąc o wygórowanych potrzebach konsumpcyjnych.

Model ten przyczynia się też prawdopodobnie do notowanego w ostatnich latach wzrostu zachorowań na anoreksję, nerwice i niektóre choroby psychiczne. Ponadto antagonizuje członków rodziny, oczekujących od kobiety wkładu pracy i uwagi w domu. Stwarza też fałszywy obraz, jakoby urodzenie dziecka było tylko sprawą matki, a ono samo jej własnością, a więc rzeczą. Dziecko przestaje być spostrzegane jako autonomiczny człowiek, owoc miłości dwojga rodziców i członek rodziny, a staje się przedwcześnie dojrzałą osobą, obdarzoną „prawami”, którym nie może sprostać (np. prawem swobodnego wyboru stylu życia), i której się nie wychowuje, tylko „informuje” o oczekiwaniach rodziców.

Nadużywa się często również w tych pismach wiedzy psychologicznej, zalecając stosowanie w życiu codziennym technik (np. uniezależniania się od otoczenia), przeznaczonych do specjalistycznej terapii osób znerwicowanych.

5.2.6. Prasa młodzieżowa

„Filipinka” i „Na Przełaj” jako niemal jedyne pisma na rynku młodzieżowym to już odległa przeszłość. w tej chwili rynek prasy w Polsce zalany jest tytułami przeznaczonymi dla młodzieży i – osobno – dla dziewcząt, sprzedawanych w milionowych nakładach. Są to – podobnie jak w przypadku prasy kobiecej – najczęściej produkcje wydawców zagranicznych.

Tematyka tych pism to muzyka młodzieżowa, życie gwiazd pop, sport i rozbudowane poradnictwo, głównie w sprawach intymnych. Dzięki rozbudowanym działom kontaktów z młodymi czytelnikami pisma te uzyskują u nich silne, niemal rodzinne poczucie więzi z redakcją i mają silny wpływ na obszar zainteresowań a także styl życia młodzieży. Posługują się często młodzieżowym slangiem.

Uderza w tych pismach styl „zrozumienia” dla problemów młodzieży. Rodzice to nieznośne piły, szkoła jest wroga i opresyjna. Młode dziewczęta przygotowywane są do roli „niezależnych” czytelniczek kolejnej edycji pism, przeznaczonej już dla dorosłych kobiet. Rolę drogowskazu postępowania przejmuje pismo, kreujące wzory osobowe w osobach idoli muzycznych i filmowych. Niektóre pisma specjalizują się w fotoreportażach, dzięki których przedstawiają perypetie dziewcząt i chłopców o charakterze intymnym, „edukując” ich w sferze zachowań seksualnych.

Interesujące, czego z tej prasy dowiadują się dziewczęta, prócz tego, iż powinny być szczupłe i kupować mnóstwo proponowanych przez pisma towarów. Sławna była jakiś czas temu odpowiedź jednego z miesięczników na list 13-letniej czytelniczki, pytającej, czy powinna podjąć współżycie ze swoim chłopakiem, który tego żąda; pismo poinformowało ją, iż ma prawo wstrzymać się do chwili, gdy naprawdę będzie miała na to ochotę i przypomniało o środkach antykoncepcyjnych, gdyby się jednak zdecydowała na współżycie. W tym przypadku – podobnie jak w wielu innych – prasa kreuje problemy i zaśmieca wyobraźnię młodych ludzi, kierując ją w niewłaściwą stronę nadmiernym eksponowaniem pobudzających treści, np. przy okazji poruszania problematyki wychowania seksualnego. Do tego wzór, który ukazuje się w prasie, naznaczony jest tym samym jako godny zaakceptowania przez młodych ludzi. Pisma bronią przekazywanych treści i wzorów, zasłaniając się dobrem interesu ekonomicznego, twierdząc, iż to się właśnie sprzedaje. Tym samym młodzieżowy rynek polski pracuje na rzecz obcego kapitału, zarazem przyzwyczajając młodzież do roli konsumenta kolorowej prasy zachodniej.

Istnieje zaledwie kilka pism dla myślącej młodzieży, które rodzice mogliby bez lęku polecić swoim dzieciom.

Omawiana prasa jest wolna i prywatna, ale podobne tendencje odnotowuje się również w prasie finansowanej ze środków podatnika.

Niedawno zamknięto pisemko „Ex libris”, dotowane przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, które w zamyśle powołane było do omawiania nowości książkowych i zawierało sporo wyrafinowanej eseistyki literackiej, w znacznym stopniu jednak - za pieniądze publiczne z puli MEN - propagowało tematykę feministyczną oraz gejowsko-lesbijską, z odpowiednią oprawą plastyczną.

Prasa młodzieżowa – z pewnymi wyjątkami – jest przykładem na to, jak obce kulturowo wzorce obyczajowe stają się elementem formowania młodego polskiego czytelnika, który dorasta, przyjmując je za swoje.

5.3. Polskie media elektroniczne wobec problemu rodziny

5.3.1. Stan prawny

Organem pośrednim pomiędzy nadawcami a odbiorcami mediów audiowizualnych jest Krajowa Rada Radiofonii Telewizji. W oczach opinii publicznej jest to organ, który nie naruszając niezależności mediów publicznych powinien reprezentować jednak jej interesy.

W 1995 roku powstała „Karta Etyczna Mediów”, adresowana nie tylko do środowiska dziennikarskiego ale i do nadawców radiowo-telewizyjnych. Tak szeroki adres kodeksu etycznego mediów jest wyraźnym novum, oryginalnym wkładem polskim do światowego dorobku mediów.

W 1996 roku powstała Rada Etyki Mediów złożona z 7 osób, obdarzonych autorytetem moralnym. Rada ma orzekać o zgodności postępowania dziennikarzy i nadawców radiowo-telewizyjnych z „Kartą Etyki Mediów”.

Również w 1996 roku Zarząd Telewizji Polskiej S.A. zatwierdził „Zasady etyczne dziennikarstwa w telewizji publicznej” i powołał Komisję Etyczną złożoną z przedstawicieli programów telewizyjnych, oddziałów terenowych oraz organizacji dziennikarskich. Ma ona czuwać nad przestrzeganiem „Zasad”.

Ustawa o radiofonii i telewizji - podstawa prawna regulująca rynek mediów audiowizualnych - w art. 18 zakazuje w godzinach od 6.00 do 23.00 emisji programów, które mogą zagrażać rozwojowi psychicznemu dzieci i młodzieży. Artykuł 53 ustawy stwierdza, iż w przypadku łamania prawa przez nadawcę istnieje możliwość ukarania go karą pieniężną, której wysokość może być równa połowie rocznej opłaty za używanie częstotliwości, jaką nadawca wpłaca do budżetu. Krajowa Rada wydała w listopadzie 1994 roku rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad rozpowszechniania przez radio i telewizję audycji, które mogą zagrażać psychicznemu, uczuciowemu lub fizycznemu rozwojowi dzieci i młodzieży (Dz. U. z dnia 1 marca 1995 r.). Zobowiązała też nadawców do zawiadamiania potencjalnych odbiorców o charakterze audycji w zapowie­dziach programowych i przed emisją programu. Rada doprowadziła do porozumienia pomiędzy nadawcami radia i telewizji w kwestii etyki emitowanych programów. Wyrazem tego jest utworzenie zespołu, w składzie po dwóch przedstawicieli poszczególnych stacji telewizyjnych, dwóch z KRRiTV, oraz dwóch reprezentantów „Karty Etyki Mediów” w celu opracowania karty zasad, określającej warunki emisji widowisk, zagrażających prawidłowemu rozwojow dzieci i młodzieży.

5.3.2. Skargi

Co roku do Krajowej Rady Radiofonii i TV W 1997 roku napływają od obywateli skargi, w których porusza się problem obecności na wizji nadmiaru scen drastycznych, wulgarnych i erotycznych. W 1996 wpłynęło 205 skarg, w 1997 nieco mniej, bo 131 (liczone są wyłącznie skargi, odnoszące się do konkretnych audycji). Protesty często mają charakter zbiorowy, jeden z nich podpisało 6020 osób (Lublin), inne podpisują setki osób.

W pismach tych protestowano przeciwko:

- przyzwalaniu na szerzenie w środkach przekazu pornografii, narkomanii i rozwiązłości (około 25 % nadesłanej korespondencji).

- publikowaniu kłamstwa lub przemilczaniu prawdy w różnych dziedzinach życia (w piśmie zbiorowym z Lublina).

- zaśmiecaniu języka polskiego wulgaryzmami, zwłaszcza w piosenkach i teledyskach oraz młodzieżowych konkursach; Protest przeciwko rynsztokowemu językowi mediów wyraziło 15 % piszących.

- promowaniu wszelkich przejawów zła pod postacią filmów, teledysków, reklam prowadzących do zabijania wrażliwości u dzieci i młodzieży;

- promowaniu złych, brutalnych wzorców choćby w bajkach i kreskówkach dla dzieci (w liście zbiorowym z Oławy).

23 tys. osób protestowało przeciwko ograniczaniu zasięgu Radia Maryja, którego program zdecydowanie sprzyja wartościom rodzinnym i wychowaniu dzieci.

Najwięcej, bo ponad 60% pism - i tu utrzymuje się stała tendencja wzrostowa - dotyczyło nadmiaru przemocy na wizji. Za nadanie wyjątkowo brutalnego filmu KRRiTV ukarała telewizję Polsat karą pieniężną w wysokości 300.000 PLN, był to jednak jedyny w historii przypadek ukarania nadawcy. Do dziś zresztą nie zakończył się on poniesieniem rzeczywistej odpowiedzialności przez nadawcę, bowiem Polsat odwołał się od decyzji KRRiTV do sądu, a wyrok do dzisiaj nie zapadł.

W skargach daje się zauważyć nową tendencję – pojawiły się apele ważnych środowisk (np. uchwały sejmików samorządowych) o ukrócenie w telewizji przemocy i treści bliskich pornografii.

5.3.3. Opinia publiczna, stowarzyszenia widzów i radiosłuchaczy

Jedynym stowarzyszeniem działającym w interesie radiosłuchaczy i telewidzów jest powołane w Białymstoku w 1994 roku Stowarzyszenie Ochrony Radiosłuchacza i Telewidza. Liczy ono ok. 600 członków działających na terenie całego kraju.

W listach do Krajowej Rady SORT najbardziej krytycznie odnosi się do telewizji i radia publicznego (ponad 90% opinii). Szczególnie surowej ocenie poddał również ofertę filmową Canal+ i to zarówno pod względem zawartości scen brutalnych jak i nieobyczajnych.

Członkowie SORT obserwowali produkcję telewizyjną pod kątem jej wpływu na edukację młodego pokolenia.

W minionym roku dużą aktywność wykazały samorządy terytorialne. Do KRRiTV zwrócili się z interwencjami przedstawiciele samorządów z 16 miast. Podobne interwencje składali przedstawiciele rozmaitych organizacji społecznych, jak Stowarzyszenie „Rodzina Katyńska”, Związki Sybiraków, Unia Laikatu Katolickiego z Częstochowy, Liga Kobiet Polskich z Elbląga, Koło Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność” w Krakowie - Podgórzu, Stowarzyszenie Przyjaciół Wilna, Ziemi Wileńskiej, Nowogródzkiej i Polesia „Świteź”, Koło Środowiskowe „Mścisław” Okręgu Warszawskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Głos zabierały środowiska odpowiedzialne za wychowanie młodego pokolenia np. Ogólnopolskie Forum na Rzecz Dziecka, Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej, Ruch Przeciw Złu, Akcja „Biały Tydzień”, Towarzystwo Przyjaciół Akademii Życia.

Obradujący w 1997 roku w gmachu Sejmu Parlament Dzieci i Młodzieży podjął uchwałę w sprawie zakazu emisji zawierających sceny brutalne filmów dla dzieci.

Ośrodek Badania Opinii Publicznej w styczniu 1997 roku zrealizował sondaż, z którego wynika, iż najbardziej widzów drażni w programie publicznej telewizji brutalność, przemoc i agresja przedstawiana w różnego typu pozycjach programowych. Kilkakrotnie - w stosunku do 1993 roku - wzrósł odsetek widzów rozdrażnionych nadmierną dawką przemocy i okrucieństwa płynącą z ekranu. Za najbardziej brutalny został uznany program Telewizji POLSAT.

Niezależnie od oceny zawartości programu odbiorców zapytano o to, jakie sceny w telewizji są dla nich najbardziej szokujące. Z przedstawionego zestawu badani najczęściej wybierali wszelkiego rodzaju sceny przemocy wobec ludzi i zwierząt. W poprzednich latach notowano zbliżone wyniki. w tej chwili wzrosła liczba odbiorców twierdzących, iż najbardziej drażniące dla nich sceny często pojawiają się w programie telewizji publicznej. W 1993 roku taką opinię formułowała blisko jedna trzecia badanych, zaś w 1997 – dwie piąte.

Respondentów zapytano również, czy są zwolennikami czy przeciwnikami sensacyjno-kryminalnych filmów fabularnych zawierających sceny brutalne oraz filmów erotycznych zawierających seks. Okazało się, iż filmy z elementami przemocy mają zdecydowanie więcej przeciwników – dwie trzecie badanych, niż zwolenników – około jedną trzecią. Ponadto od 1993 roku liczba osób nie aprobujących tego rodzaju filmów wyraźnie wzrosła.

Widzowie zapytani o to, czy telewizja publiczna powinna ograniczać liczbę filmów zawierających sceny erotyczne bądź brutalne w większości opowiadali się za kontrolowanym nadawaniem tego typu pozycji.

5.3.4. Wpływ programu telewizyjnego na stan rodziny

Brak jest wiarygodnych badań, które pozwoliłyby w sposób w pełni udokumentowany ocenić, jak polskie media elektroniczne (publiczne i koncesjonowane) wpływają na życie polskiej rodziny, jaki mają udział w jej umacnianiu bądź dezintegracji oraz jaki system wartości i model rodziny (wzór do naśladowania) jest przez te media społeczeństwu proponowany.

Powyższa konstatacja nie oznacza jednak, iż nic nie wiemy relacji na linii: rodzina - masowe media. Przeciwnie, jest wiele sygnałów płynących od opinii publicznej, od samych rodzin, od wychowawców i organizacji społecznych stwierdzających, iż obraz rodziny jest wypaczany przez polskie media, iż w telewizji pojawiają się programy podważające fundamentalną dla spraw życia i wychowania rolę rodziny, w radiu i TV upowszechnia się antywychowawczy obraz świata i stosunków międzyludzkich nasyconych relatywizmem etycznym, rozwiązłością obyczajową, gwałtem i przemocą. To zaniepokojenie społeczne ujawnia się m.in. w listach rodziców i wychowawców kierowanych do prasy, radia i telewizji oraz do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Co charakterystyczne: ludzie nie pytają w tej korespondencji, jak lepiej wykorzystać środki przekazu dla wychowania i promowania wartości, ale zapytują, co robić dla ukrócenia narastającej fali demoralizacji płynącej przez media.

Obowiązkiem demokratycznie wybranych władz jest wsłuchać się w głosy społecznego niepokoju tysięcy polskich rodzin, co do kierunku, w jakim zmierzają media upowszechniające programy na polskim rynku (w tym zwłaszcza telewizja) i odpowiedzieć na pytanie: co w tej sprawie w warunkach wolnego, demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa można uczynić.

Nadawca publiczny jest zobowiązany zapisem ustawy o radiofonii i telewizji „służyć umacnianiu rodziny” (art. 21, ust. 7). Nadawcy koncesjonowani, a więc komercyjni, nie mają żadnych tego rodzaju zobowiązań, poza ogólnymi zasadami, iż nadawane przez nich audycje nie mogą propagować „postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym” (art. 18, ust. 1) oraz powinny „respektować chrześcijański system wartości” (art. 18, ust. 2).

Dotychczas jednak nadawcy i organy państwa wydają się nie respektować tych przepisów lub straszą opinię publiczną wizją powrotu cenzury.

W praktyce, zarówno nadawcy publiczni jak komercyjni nadają wiele programów godzących w dobro rodziny, co w zasadzie pozostaje całkowicie bezkarne. Z listów telewidzów i radiosłuchaczy można odczytać, iż poważna część naszego społeczeństwa odbiera z oburzeniem programy uderzające w godność człowieka, w przyzwoitość i dobre obyczaje.

Chodzi przede wszystkim o filmy zwane eufemistycznie (by uniknąć kwalifikacji kodeksu karnego odnoszącej się do pornografii) “erotycznymi”, a także wypełniające ekrany - zwłaszcza stacji komercyjnych - filmy uczące gwałtu, przemocy, znieczulające na ból zadawany innemu człowiekowi. Filmy te eksponują typ bohatera, który wart jest naśladowania, bo umie „dołożyć” innym.

Ścisły związek zalewu tego typu programów (głównie produkcji amerykańskiej) ze skokowym wzrostem przestępczości w grupie wiekowej dzieci i młodzieży w ostatnich latach jest potwierdzany powszechnie, wbrew niektórym lansowanym przez media opiniom eksperckim.

W powszechne odczucie przyzwoitości i ładu moralnego, w tym zwłaszcza w wartości istotne dla życia rodzinnego, uderzają również niektóre rodzinne audycje, np. wyemitowane przez Telewizję Polską w czasie największej oglądalności seriale. Pierwszy to „Matki, żony, kochanki”, w którym pokazana jest galeria rzekomo typowych polskich rodzin inteligenckich, w których normę stanowią rozwody, zdrady, trójkąty małżeńskie itp. W ostatnim czasie liczne skargi napływały na serial „Boża podszewka” - swoisty paszkwil na tradycję i postawę moralną polskiej rodziny kresowej.

Telewizja publiczna próbuje umacniać swoją oglądalność nadając niebezpieczne z punktu widzenia wzorotwórczego, do tego żenujące poziomem programy, jak „Randkę w ciemno”, w której za pieniądze zebrane z abonamentu nakłania młodych ludzi, by spędzili wspólnie weekend w hotelu z przypadkowo dobranym na oczach widzów partnerem. Pierwsza co do wielkości polska telewizyjna stacja komercyjna „Polsat” w programie „Na każdy temat” eksponuje jako tzw. „ciekawych ludzi” prostytutki, homoseksualistów, członków rozbitych małżeństw (gdzie np. mąż publicznie szkaluje żonę). W programach dla młodzieży na ogół dominuje tzw. luz i hasło „róbta co chceta”.

W tym kontekście choćby nie tak rzadkie audycje wartościowe, przeznaczone dla rodzin lub dla dzieci i młodzieży oraz werbalne podkreślanie roli rodziny i ideałów wychowawczych, np. w dyskusjach publicystycznych, nie pełnią rzetelnej funkcji prorodzinnej.

Na co dzień, zmasowany obraz całej rzeczywistości telewizyjnej przynosi zestaw wartości, gdzie rodzina jawi się jako coś przestarzałego, świat jest tylko dla mocnych i agresywnych, miłość zastąpiona jest seksem, ideały pogonią za światem rzeczy, a tradycyjne wartości są reliktem. Nie istnieje w tych programach rozróżnienie między dobrem a złem, a co za tym idzie, nie istnieje zasada, iż zło jest ukarane a dobro nagrodzone. Dominację takiego obrazu rodziny i brak odniesień moralnych do czynów prezentowanych na ekranach na naszych ekranach wielu rodziców postrzega jako dodatkowe źródło kłopotów wychowawczych.

Relatywizowanie wyników pracy wychowawczej rodziny, Kościoła i szkoły jest prowadzone w mediach elektronicznych w programach dozwolonych od najwcześniejszego wieku dziecięcego. Swoją wizję tego, kim warto być, telewizja daje już najmłodszym widzom poprzez niektóre filmy animowane.

Maluchom serwuje się obraz człowieka wszechwładnego dzięki wymyślnej broni i technikom walki. Jeden z bohaterów kreskówki nadawanej w Polsacie uczy dzieci mądrości życiowej: „jeśli nie możesz pokonać go - kup go”. Bohater jest niezniszczalny (rozerwany na kawałki przez cały czas działa), jest władcą absolutnym, któremu każdy ma służyć, osobnikiem próżnym, lekceważącym prawo i jego przedstawicieli. Bohaterzy kreskówek zabijają bez litości, wymyślnie niszczą wroga, zachowują się brutalnie i ordynarnie. Dziewczęta walczą jak chłopcy i zachowują jak chłopcy. W niektórych kreskówkach (np. japońskich) okrucieństwo staje się elementem dominującym, a ewentualną refleksję dziecka zabija nieustanny wrzask i hałas.

W istocie, oddziałując destrukcyjnie w sposób niezwykle sugestywny na wychowanie najmłodszych, nadawcy ci łamią nieustannie wspomniany ustawowy zakaz propagowania postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym oraz godzą w zdrowie psychiczne dzieci. Powinni ponosić konsekwencje do odebrania koncesji włącznie.

Do rzadkości zarówno w telewizji publicznej, jak i w telewizjach komercyjnych, należą programy tworzone i zestawiane z myślą o rodzinie, o wspólnym familijnym odbiorze programów przez rodziców i dzieci. Telewizja Polska woli oddzielnie tworzyć programy dla dzieci, dla kobiet, dla mężczyzn, ale nie widzi potrzeby integrowania rodziny. jeżeli już pojawia się jakaś ciepła pogodna, rodzinna historia, to serial taki jest osadzony w realiach niepolskich, np. w amerykańskiej rodzinie murzyńskiej, a więc środowisku egzotycznym dla polskiego widza.

Seriale polskie nie lubią rodziny, akcentują jej rozkład. Na polskich ekranach telewizyjnych w porze największej oglądalności dominują obce wzorce kulturowe, np. model kobiety „wyzwolonej”, niechętnej dzieciom i dużej rodzinie, realizującej się w wyścigu z mężczyzną o sukces materialny za wszelką cenę. Pozytywnym wyjątkiem może być tu polski serial „Klan”.

Telewizja publiczna posługuje się specyficznym systemem układania ramówki: w godzinach największej oglądalności idzie „Randka w ciemno” lub amerykański film sensacyjny, zaś filmy edukacyjne, ważne społecznie lub dokumenty historyczne z przeszłości narodu, nadawane są długo po północy. Praktyka ta jest konsekwentnie realizowana mimo sprzeciwów wielu środowisk społecznych. Pokazuje to dowodnie rzeczywisty stosunek ludzi kierujących telewizją publiczną do ustawowych obligacji prorodzinnych i do oczekiwań rodzin oraz znaczących środowisk wychowawczych.

Wielu telewizyjnych prezenterów i komentatorów w różnych programach publicystycznych i informacyjnych lekceważy lub ośmiesza trwałość i dzietność rodziny, postulaty związane z podstawowymi potrzebami rodzin, wierność tradycyjnej etyce życia rodzinnego. Widoczne jest to w sposobie relacjonowania wydarzeń związanych z działalnością organizacji prorodzinnych w Polsce i na świecie, w wybiórczym sposobie relacjonowania nowinek z Zachodu itp.

Na szczególną uwagę telewizji publicznej może liczyć każdy happening homoseksualistów, każda wypowiedź wymierzona w ochronę życia nienarodzonych, każda zapowiedź nowych środków antykoncepcyjnych, każdy przejaw kryzysu tradycyjnej rodziny i moralności. Natomiast tylko ubocznie, z tonem ironii i wyższości, mówi się o obronie życia, o wielodzietności, o wysiłkach środowisk katolickich podejmowanych na rzecz wprowadzenia prorodzinnej polityki państwa. Pomniejsza się narastające zagrożenie demograficzne narodu.

Wśród nadawców koncesjonowanych tradycyjne wartości rodzinne i wychowawcze w sposób wyjątkowy rozwijane są i popularyzowane przez nadawców kościelnych. Stacje należące do struktur Kościoła katolickiego w Polsce, radiostacje diecezjalne, parafialne, zakonne i sieć ogólnopolska Radia Maryja systematycznie upowszechniają wiedzę o rodzinie, bronią życia, popularyzują etykę życia rodzinnego, organizują samopomoc rodzin itp. Spełniają tym samym ustawowe obowiązki nadawcy publicznego, który często o nich wydaje się nie pamiętać.

Potwierdza to, jak się zdaje, konieczność stworzenia obok pojęcia nadawcy koncesjonowanego komercyjnego, kategorii nadawcy społecznego, który miałby pewne przywileje z tytułu służby społecznej, jaką wypełnia. Rozpoczynająca dopiero szerszą działalność Telewizja Niepokalanów zapowiada program telewizji familijnej, przeznaczonej dla całej rodziny, a zarazem bezpiecznej, bez gwałtu i przemocy. jeżeli te zapowiedzi zostaną zrealizowane, byłaby to oczekiwana przez wiele środowisk alternatywa dla negatywnych zjawisk zachodzących w telewizji publicznej i telewizjach komercyjnych bez wyjątku. Wymagałoby to wyrównania w przyszłości szans tej telewizji z innymi nadawcami w postaci zapewnienia równorzędnych warunków rozpowszechniania naziemnego.

5.3.5. Internet

Niektóre firmy komputerowe w Polsce udostępniają bezpłatne serwery z dostępem do pornografii dla dowolnych odbiorców, również z ofertą nadawców zagranicznych. Problem ten dyskutowany jest szeroko w wielu krajach i trudny do rozwiązania, ale w niedługim czasie wszyscy zainteresowani będą prawdopodobnie zmuszeni podjąć kroki, chroniące dzieci przed niepożądanymi obrazami.

5.4. Wnioski

1. Należy wdrożyć badania nad wpływem mediów na stan rodziny, na ich udział w jej umacnianiu bądź dezintegracji. Wyniki powinny stać się przedmiotem analizy i publicznej dyskusji.

2. W wypadkach jaskrawych naruszeń moralności i uczciwości, np. w artykułach czy obrazach przedstawiających pornografię, nawołujących do przemocy albo wrogości wobec przedstawicieli innych grup narodowych, etnicznych, politycznych czy religijnych należy podejmować szybką i zdecydowaną interwencję wymiaru sprawiedliwości, zgodną z odpowiednimi przepisami kodeksu karnego.

3. Należy w sposób adekwatny egzekwować od nadawców publicznych wykonanie ustawy o radiofonii i telewizji, w której nałożono na nich obowiązek służenia umacnianiu rodziny. Może to nastąpić np. przez uzależnienie podziału środków społecznych płynących z abonamentu od stopnia wykonania zadań ustawowych.

4. Należy dążyć do wytworzenia presji społecznej na proces samoograniczania się nadawców według przyjętych wspólnie przez nich samych zasad i reguł. Należy nałożyć na nich generalny obowiązek służenia umacnianiu rodziny w sposób analogiczny ustawy obowiązującej nadawców publicznych. Można stworzyć ustawowo status nadawcy społecznego, który mogliby przyjmować nadawcy koncesjonowani, o ile zobowiążą się do respektowania wartości rodzinnych.

5. Należy rozważyć wprowadzenie rozwiązań, stosowanych w Skandynawii czy w Europie Zachodniej, jak ulgi podatkowe dla mediów prorodzinnych (np. zwolnienie z VAT zakupu papieru), dostęp do preferencyjnej taryfy pocztowej, czy wręcz dotacje państwowe czy wojewódzkie.

6. Trzeba dążyć do wprowadzenia do produkcji programów telewizji publicznej ludzi, dla których trwała, zdrowa rodzina stanowi autentyczną wartość.

7. Należy wprowadzić obowiązek zamieszczania oznaczeń, informujących rodziców o charakterze nadawanego programu, podobny do systemu francuskiego (od kilku lat istnieje tam system, polegający na umieszczeniu na dole ekranu znaku: zielonego kółeczka, gdy program czy film przeznaczony jest dla wszystkich, pomarańczowego trójkąta, gdy konieczna jest własna decyzja rodziców, albo czerwonego kwadratu, gdy program nie nadaje się dla dzieci). Taki system ostrzegawczy, podobnie jak zakaz prezentacji filmów gwałtu lub seksu przed 24.00 to program minimum.

8. Aby ułatwić funkcjonowanie całego systemu zachęt i preferencji dla odpowiedzialnych mediów, należy sprzyjać tworzeniu grup nacisku, złożonych z różnych stowarzyszeń czytelników, słuchaczy lub telewidzów, które stałyby się jednocześnie siłą popierającą wartości rodzinne w mediach. Należałoby popierać utworzenie Krajowej Rady Mediów i Wojewódzkich Rad Mediów. Ciała te, złożone kilku z osób (5 - 7) cieszących się niekwestionowanym autorytetem moralnym i intelektualnym, utworzone drogą konsensusu wszystkich sił politycznych, miałyby za zadanie bronić wolności mediów przed ingerencjami politycznymi czy gospodarczymi, a także opiniować prośby różnych mediów o ulgi lub dotacje, biorąc pod uwagę ich jakość i uczciwość moralną oraz służebność wobec społeczeństwa.

9. Państwo dzięki przepisów prawa powinno dążyć do wspierania lansowanych w mediach wartości rodzinnych w porównaniu z wartościami dotyczącymi osiągania kariery.

10. Telewizja publiczna powinna w większym stopniu wykorzystywać możliwości rozbudzania zainteresowań i poszerzania kompetencji kulturowych odbiorców, a w szczególności dzieci i młodzieży. Programy popularyzujące percepcję sztuki powinny na trwałe znaleźć w niej miejsce i ułatwiać rozumienie muzyki, malarstwa, architektury i innych dziedzin szeroko pojętej kultury.

Idź do oryginalnego materiału