
1. Premier Francji o wyroku dla Le Pen: rząd nie ma prawa krytykować decyzji sędziów
Premier Francji Francois Bayrou powiedział we wtorek (1 kwietnia), iż rząd „nie ma prawa” krytykować decyzji wymiaru sprawiedliwości; uznał jednak, iż są „pytania” dotyczące przepisów o zakazie udziału w wyborach. Premier komentował w ten sposób wyrok skazujący dla przywódczyni skrajnej prawicy Marine Le Pen.
Bayrou zapewnił o swoim „bezwarunkowym poparciu” dla sędziów krytykowanych przez część polityków. Wcześniej media podały, powołując się na współpracowników premiera, iż po wyroku dla Le Pen powiedział, iż jest „zaniepokojony” tym werdyktem.
Odpowiadając we wtorek (1 kwietnia) na pytania deputowanych w parlamencie, Bayrou powiedział, iż „istnieją pytania” dotyczące natychmiastowego zastosowania zakazu ubiegania się o funkcje publiczne, który orzekł sąd, skazując Le Pen za defraudację środków publicznych. Wyraził też opinię, iż według zasad prawa „wszelka poważna decyzja”, jeżeli chodzi o karę, „powinna podlegać apelacji”.
Premier jest zdania, iż do parlamentarzystów należałaby „refleksja” na temat przepisów prawnych i iż poparłby taką refleksję. Przypomniał jednocześnie, iż prawo, na podstawie którego sędziowie podjęli decyzję w sprawie Le Pen „zostało przegłosowane przez parlament”.
Nie chcę pozwolić na to, by mówiono tutaj, iż władza sądownicza zagraża naszej demokracji. To nieprawda
– oświadczył w parlamencie Bayrou.
Ze swej strony minister sprawiedliwości Gerald Darmanin powiedział, iż chciałby, aby sąd wyższej instancji zajął się sprawą Le Pen „w rozsądnym jak najszybszym terminie”. Zastrzegł, iż sąd apelacyjny w Paryżu powinien wyznaczyć datę i iż instancja ta jest „absolutnie niezależna” w kwestiach organizacyjnych.
Przedstawiciele rządu po raz pierwszy wypowiadali się od czasu poniedziałkowego wyroku na Le Pen i jej współpracowników, dotyczącego fikcyjnego zatrudniania asystentów eurodeputowanych. Sąd uznał – podobnie jak wcześniej wykazało dochodzenie w Parlamencie Europejskim – iż osoby, które miały pomagać europosłom, w rzeczywistości pracowały na rzecz partii Le Pen, noszącej wówczas nazwę Front Narodowy. Przepisy unijne tego zabraniają.
Premier Bayrou sam stanął przed sądem w podobnej sprawie dotyczącej asystentów eurodeputowanych jego partii MoDem. Został uniewinniony, niemniej prokuratura zapowiedziała apelację od wyroku.