Clément Molin ocenia front na Ukrainie. Lokalny sukces nie kończy rosyjskiej presji

dzienniknarodowy.pl 10 godzin temu
Zdjęcie: Clément Molin ocenia front na Ukrainie. Lokalny sukces nie kończy rosyjskiej presji


Clément Molin na początku września opisał lokalne postępy wojsk ukraińskich na północ od Kupiańska, w tym odzyskanie lasów i części miejscowości Zapadne na obszarze szacowanym na 7,5 km kw. To sukces taktyczny, nie przełom w wojnie. Dla Polski oznacza to potrzebę chłodnej oceny frontu, bez rosyjskiej propagandy i zachodniego samozadowolenia.

Lokalne uderzenie pod Kupiańskiem

Francuski analityk OSINT Clément Molin opisał działania wojsk ukraińskich w rejonie Dworicznej i Kupiańska. Z przytoczonych przez niego materiałów geolokacyjnych wynika, iż pododdziały związane z 23. Pułkiem Szturmowym odzyskały dwa kompleksy leśne oraz północną część miejscowości Zapadne. Obszar lokalnego przesunięcia linii walk został oszacowany na 7,5 km kw.

Molin zaznaczył, iż operacja miała odciążyć zachodnią część Kupiańska, gdzie rosyjskie grupy próbowały przenikać przez ukraińskie pozycje. W jego bieżącej analizie frontu miasto przez cały czas pozostaje w znacznej części szarą strefą, a więc obszarem, nad którym żadna strona nie sprawuje pełnej i trwałej kontroli. Takie rozróżnienie ma znaczenie. Mapa pokazująca kilka odzyskanych kilometrów nie daje podstaw do ogłaszania wielkiego zwrotu.

Sukces wymaga potwierdzenia

Informacje OSINT są wartościowe, gdy opierają się na geolokalizacji nagrań, zdjęciach satelitarnych i porównaniu wielu źródeł. przez cały czas nie zastępują jednak oficjalnego komunikatu ani pełnego obrazu operacyjnego. Sam Molin zapowiadał, iż dokładniejsze podsumowanie ukraińskiej ofensywy powinno pojawić się po ujawnieniu większej liczby danych. Twierdził też, iż część informacji celowo publikowano z opóźnieniem, aby nie szkodzić działaniom w terenie.

Ta ostrożność jest rozsądna. Wojna informacyjna toczy się równolegle z walkami. Moskwa regularnie zawyża własne zdobycze, a komentatorzy sprzyjający Kijowowi nieraz zbyt gwałtownie nazywają lokalny ruch kontrofensywą. Polska nie może budować polityki bezpieczeństwa na życzeniowych mapach. Potrzebuje faktów, które da się potwierdzić.

Rosyjska presja nie słabnie

Lokalne powodzenie pod Kupiańskiem nie zmienia skali rosyjskich działań. Według komunikatu ukraińskiego Sztabu Generalnego przytoczonego 3 września poprzedniej doby odnotowano 215 starć. Rosjanie mieli przeprowadzić 98 nalotów i użyć 353 kierowanych bomb lotniczych. Największa presja koncentrowała się na kierunkach pokrowskim i konstantynowskim.

Mapy Institute for the Study of War z 2 i 3 września również pokazują, iż front trzeba oceniać sektor po sektorze. Odbicie fragmentu terenu może poprawić położenie konkretnej jednostki, zabezpieczyć przeprawę albo utrudnić przeciwnikowi rozwinięcie natarcia. Nie usuwa przewagi Rosji w masie ognia ani zagrożenia dla innych odcinków.

Długotrwała obrona zależy od ludzi, amunicji, logistyki, rozpoznania i systemów przeciwlotniczych. Sam entuzjazm nie zatrzyma bomb szybujących. Ukraina zabiega dlatego o kolejne środki obrony, w tym finansowanie pocisków Patriot z Unii Europejskiej. Polska musi przy tym pilnować własnych zapasów i własnej zdolności obronnej. Pomoc sąsiadowi ma sens wtedy, gdy nie prowadzi do rozbrojenia Rzeczypospolitej.

Wnioski dla Polski

Rosyjska porażka leży w interesie bezpieczeństwa Polski, ale nie zwalnia Warszawy z realizmu. Każdy lokalny sukces wojsk ukraińskich ogranicza możliwości armii rosyjskiej. Każde załamanie ukraińskiej obrony przesuwa natomiast rosyjską presję bliżej wschodniej flanki NATO. Z tego powodu potrzebujemy własnego rozpoznania, odbudowy zapasów i przemysłu zbrojeniowego zdolnego działać przez lata.

Analiza Molina daje powód do umiarkowanego optymizmu pod Kupiańskiem. Nie daje prawa do samozadowolenia. Front pozostaje ciężki, a wojna na wyniszczenie premiuje stronę, która potrafi dłużej uzupełniać ludzi i sprzęt. Polska racja stanu wymaga więc dwóch rzeczy naraz: wspierania oporu przeciw Rosji oraz bezwzględnego wzmacniania własnej armii.

Źródła: Clément Molin, Ukrinform na podstawie komunikatu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, Institute for the Study of War.

Idź do oryginalnego materiału