Chiny zapowiedziały działania odwetowe w odpowiedzi na decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą wprowadzenia nowych ceł. Władze w Pekinie stanowczo zaapelowały o „natychmiastowe” wycofanie się z tej decyzji przez Biały Dom. Tymczasem amerykański minister finansów ostrzegł, iż ewentualne kroki odwetowe mogą doprowadzić do pełnoskalowej wojny handlowej. – jeżeli zdecydujecie się na odpowiedź, właśnie w ten sposób dojdzie do eskalacji – zaznaczył.
Chiny wyraziły swoje niezadowolenie wobec nowych ceł ogłoszonych przez prezydenta Trumpa. Ministerstwo handlu w Pekinie wyraziło „zdecydowany sprzeciw” wobec tej decyzji i zaapelowało o jej „natychmiastowe” cofnięcie. Władze podkreśliły, iż wprowadzenie nowych ceł nie rozwiąże problemów gospodarczych USA, a jedynie zaszkodzi ich interesom oraz globalnej stabilności ekonomicznej i łańcuchom dostaw.
Pekin wezwał również Waszyngton do podejmowania dialogu opartego na równości z partnerami handlowymi, wskazując, iż „wojna handlowa nie przynosi zwycięzców, a protekcjonizm nie ma przyszłości”. Wraz z nowymi taryfami nałożonymi przez Trumpa, od 5 kwietnia cła na towary z Chin wzrosną łącznie do 54 proc., choć w kampanii wyborczej prezydent zapowiadał stawkę na poziomie 60 proc.
Chińskie ministerstwo handlu skrytykowało wprowadzone cła, określając je jako jednostronne i niezgodne z zasadami handlu międzynarodowego. W ocenie Pekinu, działania te naruszają prawa i interesy innych państw oraz stanowią przykład polityki zastraszania. Mimo wyraźnego sprzeciwu, Chiny nie sprecyzowały jeszcze, jakie konkretne środki odwetowe planują podjąć.
Do kwestii potencjalnych działań odwetowych odniósł się amerykański minister finansów, ostrzegając, iż taka reakcja może prowadzić do pełnoskalowej wojny handlowej. Stwierdził, iż nałożone cła są uzasadnione danymi, choć eksperci wyrażają wątpliwości. Minister zaapelował o wstrzemięźliwość w podejmowaniu decyzji odwetowych, podkreślając, iż nieprzemyślana reakcja może jedynie pogłębić konflikt.
Minister Bessent zasugerował także, iż w razie działań odwetowych taryfy mogą zostać jeszcze bardziej podwyższone. Pytany o możliwość obniżenia ceł w drodze negocjacji, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi, wskazując, iż zależy to od rozmów prezydenta z liderami firm planujących przeniesienie produkcji do USA. Przyznał również, iż wprowadzenie ceł może skutkować wzrostem cen produktów w Stanach Zjednoczonych, ale przewiduje, iż efekt ten będzie łagodzony przez umocnienie dolara i dostosowanie cen przez sprzedawców.
Minister finansów bronił także wyliczeń ceł, które według Białego Domu miały być oparte na danych urzędu Przedstawiciela USA ds. Handlu (USTR). Zapewnił, iż w przypadku zakwestionowania ich przed sądem, administracja będzie w stanie ich bronić.
W wywiadzie dla Fox News minister Bessent odniósł się także do kwestii braku na liście oclonych państw Rosji i Białorusi, tłumacząc to faktem, iż USA “nie prowadzą handlu” z tymi państwami z powodu obowiązujących sankcji. W rzeczywistości, mimo znaczącego spadku importu z Rosji, w 2024 roku jego wartość wyniosła 3 miliardy dolarów. Na liście objętych cłami znalazły się natomiast inne państwa objęte sankcjami, takie jak Iran, a także terytoria zamorskie niektórych krajów, w tym niezamieszkane australijskie wyspy Heard i McDonald oraz Svalbard należący do Norwegii.
Na podst. AP, PAP i Polsat News