Cień kamorry nad włoską lewicą. Partia Demokratyczna drży w Kampanii

dzienniknarodowy.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: Cień kamorry nad włoską lewicą. Partia Demokratyczna drży w Kampanii


Zaledwie miesiąc temu Partia Demokratyczna świętowała w Ercolano pod Neapolem wynik, o jakim inni mogą tylko marzyć. Dziś ten sam triumf grozi jej rozpadem, bo za nazwiskami części nowych radnych ciągnie się cień kamorry, a sprawie przygląda się prokuratura antymafijna.

Od triumfu do kryzysu

W czerwcowych wyborach w Ercolano, mieście u stóp Wezuwiusza, Partia Demokratyczna odniosła spektakularny sukces. Antonietta Garzia została burmistrzem z poparciem 68,6 procent głosów, a lista ugrupowania okazała się najsilniejsza w mieście z wynikiem 30,8 procent. W kierownictwie regionalnym mówiono o wzorcowym zwycięstwie.

Euforia nie trwała długo. Kontakty niektórych świeżo wybranych radnych trafiły pod lupę dziennikarzy, a przede wszystkim Okręgowej Dyrekcji ds. Walki z Mafią. To, co miało być wizytówką lewicy na południu Włoch, zaczęło ciążyć jak kamień u szyi.

Kolacja, która kosztowała mandaty

Dwoje z dziewięciorga radnych wybranych z symbolem Partii Demokratycznej zostało odsuniętych od partii i od rządzącej większości. Chodzi o Nancy Scognamiglio i Marca Cozzolina, których sfotografowano podczas kolacji z Natale Suarino, wielokrotnie karanym człowiekiem powiązanym z kamorystycznym klanem Ascione-Papale.

Konsekwencje sięgnęły dalej niż dwa mandaty. Ze stanowiska zrezygnował miejski koordynator ugrupowania Antonello Cozzolino, a lokalną strukturę partii oddano pod zarząd komisaryczny. W ciągu kilku tygodni sukces zamienił się w obraz partii, która nie zapanowała nad tym, kogo wystawia na listach.

Sprawa radnej Riccio

Afera odświeżyła też obawy dotyczące innej radnej. Assunta Riccio zdobyła drugi wynik na liście demokratów, choć jej przyjęcie do partii poprzedził długi wewnętrzny spór. Kilka lat wcześniej, po odejściu z Italii Viva, z której listy weszła do rady miejskiej w 2021 roku, Riccio pukała do drzwi ugrupowania Elly Schlein. Wtedy wejście zablokowały cienie kładące się na interesach rodziny.

Nazwisko Riccio pojawiło się w ogólnokrajowych mediach po materiale dziennikarza Luigiego Pelazzy z programu „Le Iene", poświęconym powiązanym z kamorrą interesom na nielegalnym pozbywaniu się porzuconych tkanin i odzieży. Brat radnej, Gaetano, został oskarżony w sprawie nielegalnego niszczenia odpadów produkowanych przez firmę Tommitex, której Assunta jest jedyną wspólniczką i zarządzającą. Zdaniem sędziów faktycznie sprawami spółki kierował jednak Gaetano. Miał on porozumieć się z niejakim Filippem Nocerinem, który ukrywał tony ubrań w halach rozsianych po Kampanii. Cały proceder pozwalał przedsiębiorstwom oszczędzać miliony euro.

Z tego postępowania Assunta Riccio wyszła bez zarzutów. Do wyborów w Ercolano przystąpiła z czystą kartoteką i tym argumentem przekonała władze partii. Ostatecznie pakiet około tysiąca jej głosów okazał się dla kierownictwa zbyt cenny, by z niego zrezygnować. Legitymacja partyjna, a wraz z nią kandydatura przesądzająca o mandacie, przyszła tuż przed głosowaniem.

Cena głosów

Historia z Ercolano jest lokalna, ale mówi coś ogólniejszego o polityce. Gdy partia mierzy wartość kandydata liczbą głosów, jakie przyniesie, prędzej czy później znajdzie się na liście ktoś, kogo woli się nie prześwietlać zbyt dokładnie. Włoskie południe od dekad walczy z wrastaniem zorganizowanej przestępczości w tkankę władzy. Że tym razem problem dotknął ugrupowania, które lubi pouczać innych o standardach, jest przestrogą wykraczającą daleko poza granice Kampanii.

Źródło: liberoquotidiano

Idź do oryginalnego materiału