Dominika Chorosińska szczekała w Sejmie, ale wcale nie przekreśliło to jej kariery. Wręcz przeciwnie, w PiS jest bohaterką i nikt ma już za nią nie przepraszać. Aż trudno uwierzyć, co mówią o niej na partyjnych korytarzach. Rebus: Nie ma ogona, a szczeka Dominika Chorosińska w ostatnich tygodniach stała się najpopularniejszą posłanką PiS. Wszystko za sprawą zachowania w Sejmie, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości podczas wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza zaczęła szczekać. Incydent miał miejsce 4 września. Sprawa gwałtownie przerodziła się w polityczny skandal. Charakterystyczne „hau, hau” zostało odnotowane choćby w oficjalnym stenogramie sejmowym. Nagranie z sali plenarnej trafiło do internetu, gdzie wywołało lawinę komentarzy. Część polityków i komentatorów uznała zachowanie Chorosińskiej za przekroczenie granic parlamentarnej debaty. choćby wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński przeprosił za zachowanie posłanki, podczas gdy sama Chorosińska nie zdecydowała się na przeprosiny. Zaśmiecony Facebook Posłanka przedstawiła natomiast własne wyjaśnienie. W mediach społecznościowych stwierdziła, iż „szczekanie psów z Kłodzka” miało być odpowiedzią na działania Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jej wpis dodatkowo podgrzał dyskusję i sprawił, iż o Chorosińskiej zaczęły ponownie mówić ogólnopolskie media, internauci i komentatorzy. Dominika Chorosińska prowadzi też intensywną działalność w sieci. Jej profil na Facebooku obserwuje ponad 140