"Chocholi taniec". Żurek odpowiada na pismo z Kancelarii Prezydenta

1 godzina temu

- Moim zdaniem doszło już do złamania prawa przy poprzednich sędziach i teraz widzimy ten "chocholi taniec" przy kolejnej osobie - powiedział minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W ten sposób skomentował on pismo Kancelarii Prezydenta RP do Kancelarii Sejmu z pytaniami ws. Macieja Berka, wybranego przez Sejm na sędziego TK.

PAP/Lech Muszyński
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek

Chodzi o pismo, które wpłynęło do Kancelarii Sejmu z Kancelarii Prezydenta RP dotyczące "wyjaśnienia okoliczności procedowania formalnie kandydatury" Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Szef KPRP Zbigniew Bogucki informując w środę o wysłaniu pisma stwierdził, iż "są gigantyczne wątpliwości co do tego, czy pan minister Berek ma dziesięcioletni staż radcy prawnego".

Maciej Berek, były minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, został wybrany przez Sejm na sędziego TK w ub. piątek. Jego kandydatura została zgłoszona przez posłów klubu KO. W związku z tym, iż Berek do niedawna pełnił funkcję ministra ze strony opozycji pojawiały się głosy o upolitycznieniu i zarzuty, iż nie spełnia wymagań formalnych do ubiegania się o stanowisko sędziego TK.

ZOBACZ: Głosowanie ws. kandydatury Berka. Sejm podjął decyzję

Minister Żurek, pytany o sprawę w czwartek podczas briefingu prasowego w Gorzowie Wielkopolskim, odpowiedział: - Wiem, iż stosowne zaświadczenia z Rady Radców Prawnych zostały przedłożone i one wskazują na to, iż ten staż pana Berka oczywiście jest. Dodał, iż nie sądzi, "by tutaj były jakieś szkolne błędy".

"Całkowite łamanie prawa". Waldemar Żurek o sprawie Macieja Berka

Minister stwierdził jednocześnie, iż "cieszy" go to postępowanie KPRP. - Proszę zwrócić uwagę, iż to jest taka metodologia działania, (...) najpierw słyszeliśmy przy jakiejś grupie kandydatów wcześniej wybranych, iż doszło do błędu w głosowaniu w Sejmie. Później zarzucano marszałkowi Sejmu, iż nie dochował procedury. (...) Później słyszymy od pana Boguckiego, iż prezydent nie zaprosił wszystkich do Kancelarii, tylko wybranych, bo badał życiorysy sędziów - mówił.

Ocenił, iż "to jest całkowite złamanie prawa, bo to jest poza kompetencją prezydenta". - Prezydent ma tych ludzi (wybranych przez Sejm na sędziów TK - red.) zaprosić i wysłuchać od nich ślubowania złożonej przysięgi. Prezydent nie może dokonywać wyboru, bo tą kompetencję konstytucja przyznaje Sejmowi - zaznaczył Żurek. - Moim zdaniem doszło już do złamania prawa przy poprzednich sędziach i teraz widzimy ten "chocholi taniec" przy kolejnej osobie - dodał.

W marcu Sejm wybrał sześcioro sędziów TK: Magdalenę Bentkowską, Dariusza Szostka, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdę, Krystiana Markiewicza oraz Annę Korwin-Piotrowską. Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie tylko od pierwszych dwojga sędziów. Przedstawiciele KPRP wskazywali wówczas, iż sytuacja czworga pozostałych sędziów jest analizowana, gdyż - według prezydenckiej kancelarii - w Sejmie doszło do błędów.

ZOBACZ: Szef kancelarii prezydenta o zaprzysiężeniu Berka. "Gigantyczne wątpliwości"

Na początku kwietnia podczas uroczystości w sejmowej Sali Kolumnowej wszystkich sześcioro sędziów złożyło ślubowanie z formułą, iż robią to "wobec prezydenta", a następnie przekazało pisemne roty ślubowań na biurze podawczym KPRP. Do orzekania w TK zostali dopuszczeni przez prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego tylko Bentkowska i Szostek.

Pod koniec lipca siódmy wybrany przez Sejm obecnej kadencji sędzia Sławomir Patyra złożył ślubowanie w obecności prezydenta; oświadczył jednak, iż nie będzie w tej chwili uczestniczył w rozprawach do czasu, aż czworo wybranych w marcu przez Sejm sędziów zostanie dopuszczonych do orzekania.

Kontrowersyjna decyzja Nawrockiego. Chodzi o sędziów TK

Sprawa nieodebrania przez prezydenta ślubowania od czworga wybranych w marcu na sędziów TK budzi kontrowersje w środowisku prawniczym. Wybrani w marcu sędziowie TK złożyli skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Z kolei Prokuratura Krajowa prowadzi śledztwo w sprawie ułatwienia prezydentowi nieodebrania ślubowania od czworga sędziów Trybunału Konstytucyjnego i niedopuszczenia ich do orzekania w TK.

Jeszcze przed wybraniem przez Sejm nowego sędziego TK, Berek opublikował w mediach społecznościowych zaświadczenie Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, zgodnie z którym uchwałą z 2002 roku został wpisany na listę radców prawnych i od dnia ślubowania do chwili obecnej posiada uprawnienia do wykonywania zawodu. W dokumencie wskazano też, iż Berek zgłosił w ewidencji wykonywanie zawodu radcy prawnego w okresie od 1 stycznia 2006 roku do 31 lipca 2009 roku oraz od 1 sierpnia 2012 roku do chwili obecnej.

ZOBACZ: Były prezes TK uderza w Nawrockiego. "Uzurpuje sobie prawo, którego nie ma"

W poniedziałek Berek, pytany w mediach o wątpliwości opozycji, powtórzył: - Ponieważ opozycja nie chciała przyjąć zrozumienia wyjaśnień, które przedstawiałem, poprosiłem o wystawienie zaświadczenia przez Okręgową Izbę Radców Prawnych, z którego wynika, iż przez 17 lat wykonywałem zawód, a byłem wpisany (na listę radców prawnych - PAP) przez ponad 20 lat - powiedział. Jak zaznaczył, trzeba rozróżnić wpis na listę od wykonywania zawodu. - Mam 17 lat wykonywania zawodu radcy prawnego - zaznaczył.

WIDEO: Spór historyczny z Ukrainą. Historyk: Polska ma rację
Idź do oryginalnego materiału