Chiny odrzucają sankcje USA na Iran. Pekin stawia granicę Waszyngtonowi

dzienniknarodowy.pl 3 dni temu
Zdjęcie: Chiny odrzucają sankcje USA na Iran. Pekin stawia granicę Waszyngtonowi


Chiny 21 sierpnia odrzuciły wezwanie USA do poparcia silniejszej presji gospodarczej na Iran. Rzecznik MSZ Lin Jian uznał jednostronne sankcje bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ za bezprawne. Dla Polski to sygnał, iż wojna gospodarcza wokół Ormuz uderza także w ceny energii i suwerenność decyzji państw.

Pekin mówi "nie" presji Waszyngtonu

Chiny odpowiedziały Stanom Zjednoczonym wprost: nie przyłączą się do kampanii sankcyjnej przeciw Iranowi na warunkach podyktowanych przez Waszyngton. Na konferencji prasowej 21 sierpnia rzecznik chińskiego MSZ Lin Jian stwierdził, iż Pekin sprzeciwia się jednostronnym sankcjom pozbawionym podstaw w prawie międzynarodowym i mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Była to odpowiedź na pytanie AFP o słowa sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta, który naciskał na Chiny, aby wsparły amerykańską presję gospodarczą na Teheran.

Według komunikatu chińskiej misji przy organizacjach ONZ w Wiedniu Lin Jian powtórzył, iż sankcje i presja nie rozwiązują sporu, a strony powinny wrócić do drogi politycznej i dyplomatycznej. To język twardej obrony własnych interesów przez państwo, które nie chce uznać amerykańskiego prawa do karania całego świata.

Suwerenność gospodarcza pod presją

Waszyngton próbuje wymusić na państwach trzecich podporządkowanie się własnej strategii wobec Iranu. Mechanizm jest znany: sankcje wtórne, groźba odcięcia od rynku, presja na banki, firmy transportowe i importerów energii. Formalnie dotyczy to Teheranu. W praktyce dotyczy każdego państwa, które ma własną politykę energetyczną i własne rachunki do zapłacenia.

Dla polskiego czytelnika stawka jest jasna. jeżeli jedno mocarstwo narzuca światu sankcje poza systemem ONZ, jutro podobna metoda może uderzyć w dowolny łańcuch dostaw, port, bank lub kontrakt. Narodowa prawica nie musi mieć złudzeń wobec Pekinu ani Teheranu, żeby widzieć rzecz podstawową: suwerenne państwo nie powinno klękać przed cudzym dyktatem gospodarczym tylko dlatego, iż został ubrany w język moralnej konieczności.

Ormuz jest blisko polskiego portfela

Spór o Iran ma też wymiar bardzo przyziemny. Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych punktów światowego handlu ropą. Amerykańska Energy Information Administration podawała, iż w 2024 roku przez ten szlak płynęło średnio 20 mln baryłek ropy dziennie, czyli około 20 proc. światowej konsumpcji płynnych paliw. Dla Polaków oznacza to rachunek na stacji benzynowej, koszt transportu, ceny żywności i presję na budżety rodzin.

DN pisał już o tym, jak wojna wokół Iranu i Ormuz wpływa na ceny ropy. Teraz do gry wchodzi kolejny element: Chiny, największy rywal USA, nie zamierzają dopisywać się do amerykańskiej listy posłusznych wykonawców. Pekin widzi w tym obronę swoich dostaw energii i własnej pozycji. Waszyngton widzi brak dyscypliny w obozie presji na Iran.

Polska musi patrzeć własnym interesem

Nie wolno mylić realizmu z naiwnością. Chiny prowadzą politykę chińską, nie polską. Iran prowadzi politykę irańską. Stany Zjednoczone prowadzą politykę amerykańską. Tylko Polska zbyt często słyszy, iż ma cudze interesy przyjmować jako oczywisty obowiązek.

Dlatego sprawa sankcji na Iran powinna być czytana chłodno. Polska potrzebuje sojuszu z USA, ale sojusz nie oznacza rezygnacji z myślenia. Potrzebujemy bezpieczeństwa energetycznego, odporności gospodarki i polityki zagranicznej, która umie rozpoznać moment, gdy spór mocarstw zaczyna drenować portfele zwykłych Polaków. Pekin właśnie pokazał, iż w wielkiej polityce szanuje się tylko tych, którzy umieją powiedzieć "nie". To lekcja także dla Warszawy.

Źródło: Kresy.pl, chińskie MSZ, EIA

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału