W ciągu kilku dni Straż Graniczna na lotnisku Kraków-Balice interweniowała trzy razy. Pijany pasażer próbował dostać się do kabiny pilotów, inny przed lotem do Dubaju opowiadał o bombie w bagażu. Każdy z tych incydentów to realne zagrożenie tam, gdzie margines błędu nie istnieje.
Trzy interwencje w kilka dni
Lotnisko Kraków-Balice ma za sobą serię nerwowych sytuacji. W ciągu zaledwie kilku dni Straż Graniczna musiała trzykrotnie reagować na pasażerów, którzy stworzyli problem na pokładzie albo podczas kontroli. Wszystkie sprawy zakończyły się interwencją funkcjonariuszy.
Choć okoliczności były różne, wspólny mianownik pozostaje ten sam. To lekceważenie zasad w miejscu, w którym margines błędu praktycznie nie istnieje.
Pijany pasażer i próba wejścia do kokpitu
Najpoważniejszy przypadek dotyczył mężczyzny wracającego z Bułgarii. Był pod wpływem alkoholu, nie reagował na polecenia załogi, a w pewnym momencie próbował dostać się do kabiny pilotów. Po wylądowaniu na pokład weszła grupa interwencyjna.
Podróżny pozostał agresywny, więc funkcjonariusze użyli kajdanek i wezwali patrol policji. "Badanie wykazało, iż pasażer był pod wpływem alkoholu. Ostatecznie został przewieziony do izby wytrzeźwień" przekazała rzecznik Joanna Nogal-Gromala. O wymiarze kary służby zdecydują po jego wytrzeźwieniu.
Żart o bombie przed lotem do Dubaju
Druga interwencja rozegrała się na kontroli bezpieczeństwa. Pasażer wybierający się do Dubaju oświadczył, iż w bagażu wiezie noże i bombę. Prześwietlenie i manualne sprawdzenie walizki niczego takiego nie ujawniło.
Tłumaczenie, iż to tylko żart, nie zrobiło wrażenia na funkcjonariuszach. Mężczyzna dostał mandat. W trzecim przypadku, na pokładzie lotu ze Szwajcarii, podróżny ignorował polecenia załogi i zachowywał się wulgarnie. Po lądowaniu podporządkował się Straży Granicznej i również został ukarany.
Konsekwencje bywają dotkliwe
Straż Graniczna przypomina, iż lista możliwych sankcji jest szeroka. Poza mandatem grozi usunięcie z pokładu, zakaz lotów nakładany przez przewoźnika, a w cięższych sytuacjach odpowiedzialność karna.
W lotnictwie nie ma miejsca na "niewinne" żarty o ładunkach wybuchowych ani na alkoholową brawurę na pokładzie w trakcie lotu. Każdy taki incydent obciąża załogę i naraża pozostałych pasażerów. Właśnie dlatego reakcja służb bywa bezwzględna.
Źródło: WP Wiadomości











