Chce ratować „Bar u Michała”. Przedsiębiorca wystąpił na sesji w obronie pomysłu i dobrego imienia

2 godzin temu

Złożył prezydent Świdnicy i radnym Rady Miejskiej propozycje odkupienia i wyremontowania XVIII-wiecznej oberży z placu Grunwaldzkiego, w zamian usłyszał publicznie z ust prezydent Świdnicy Beaty Moskal-Słaniewskiej, iż jest „biznesmenem o wątpliwej opinii” i kategoryczne „nie”. Prezydent nazwała propozycję ustawką, obraziła przy okazji radnych i niezależne media. Oskarżenia wysunął także radny Wiesław Żurek, myląc przedsiębiorcę z inną osobą. Dzisiaj Paweł Sawa stanął przed świdnickimi radnymi podczas sesji i odniósł się do oskarżeń. Nikt nie odniósł się do jego słów.

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

Niewielki budynek na Placu Grunwaldzkim w Świdnicy wyróżnia się swoim niewielkim rozmiarem, bogatą historią i katastrofalnym stanem. Jest własnością miasta, ale mimo nakazów konserwatorskich nigdy nie został adekwatnie zabezpieczony, co doprowadziło do ruiny.

Wcześniej o wykup starali się najemcy budynku, którzy prowadzili popularny wśród mieszkańców „Bar u Michała”, ale usłyszeli odmowę. Rada Miejska wiele lat temu zastrzegła uchwałą, iż nieruchomość nie jest na sprzedaż. Nigdy tej uchwały radni nie próbowali zmienić.

Miasto od 2018 roku próbowało uzyskać zgodę na rozbiórkę, aż wreszcie konserwator się zgodził. W tym miejscu ma w przyszłości powstać parking, a tymczasem sama rozbiórka będzie kosztowała 780 tysięcy złotych.

By miastu oszczędzić wydatku i uratować budynek, z propozycją odkupu i remontu zwrócił się świdnicki przedsiębiorca Paweł Sawa. Propozycję skierował na ręce prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej oraz przewodniczącego Rady Miejskiej Krzysztofa Lewandowskiego. Przewodniczący poruszył temat podczas lutowych obrad rady, nie podając nazwiska przedsiębiorcy.

Prezydent obraża i szkaluje. Bez nazwisk i nazw

Prezydent Beata Moskal-Słaniewska, zamiast merytorycznie odnieść się do propozycji, zaczęła rozdawać ciosy na prawo i lewo. Pełny zapis wypowiedzi znajduje się TUTAJ)

Dlaczego jest na nie? Zaczęła nie od kwestii formalnych, ale od oceny przedsiębiorcy. – To byłaby decyzja niezgodna z prawem i wtedy chyba ja sama na siebie bym doniosła do prokuratury, iż robię takie transakcje z biznesmenami o wątpliwej opinii, a pan biznesmen niech skończy inwestycję przy ul. Jagiellońskiej, Szkoła Podstawowa nr 7, którą wspólnie z innym kolegą biznesmenem, przepiękny zabytek, tu mówimy o przepięknym zabytku, który mimo walorów estetycznych, użytkowych, stoi i niszczeje zdewastowany przez zaniedbanie właśnie tego pana biznesmena – ironizowała. – Mamy pewność, iż to jest ten sam? – dopytywał przewodniczący. – Mamy pewność – odparła. – To wszystko wyjaśnia – stwierdził Lewandowski.

(…) to jest jakaś kpina. Ja mam też to pismo, jakaś prowokacja, żeby jakieś media miały o czym pisać, takie jedne, które szukają powodu, żeby interpelacje może składać, może wywnętrzać się hejtersko na portalach. Możecie państwo pisać, wymyślać sobie nicki, przeróżne, popisać sobie, o ile państwu to przynosi jakąś ulgę… – tu próbował prezydent przerwać przewodniczący, zaznaczając, iż radni tak nie robią. – No panie radny, nie wiem, czy radni tak nie robią, podyskutujemy po sesji – lekceważąco odparła Beata Moskal-Słaniewska.

Oliwy do ognia dolał radny Wiesław Żurek, który bardzo negatywnie wypowiedział się o przedsiębiorcy, ale najwyraźniej pomylił osoby. Zażądał od przewodniczącego, by nigdy więcej o takich propozycjach na forum rady nie mówił.

Przedsiębiorca odpowiada

Paweł Sawa skorzystał z możliwości, jakie daje mieszkańcom Świdnicy statut Rady Miejskiej i wygłosił podczas dzisiejszych obrad oświadczenie, dziękując radnym za możliwość wystąpienia. – Tytułem wstępu: nazywam się Paweł Sawa, żeby nie mylić, i dzisiejsze wystąpienie będzie dotyczyło obiektu, znanego jako „Bar u Michała”, zlokalizowanego przy Placu Grunwaldzkim, a ten temat został poruszony na ostatniej sesji. Moje wystąpienie jest konieczne, aby rozwiać wątpliwości zarówno co do mojej osoby, jak i intencji złożonego wniosku – zaznaczył przedsiębiorca.

– W przeciwieństwie do poruszanego przez prezydent miasta tematu nieruchomości przy ul. Jagiellońskiej, którego jestem tylko jednym ze współwłaścicieli, miasto będąc jedynym właścicielem obiektu, o którym wcześniej mówiłem, ma pełną swobodę decydowania o jego zagospodarowaniu, oczywiście na podstawie i w granicach prawa – podkreślił Paweł Sawa.

Celem złożenia wniosku było zwrócenie uwagi radnych na problem i potencjał tego miejsca oraz jednocześnie na sposób gospodarowania środkami finansowymi mieszkańców, a nie jak stwierdzono, prowadzenie wątpliwych interesów, urządzanie kpin, prowokacji, hejtu i tak dalej. Fakt, iż świdnickie media poruszyły ten temat, nie jest niczym dziwnym. W końcu od tego one są – zaznaczył.

– Przechodząc do meritum. Jako rodowity mieszkaniec Świdnicy znam to miejsce od dawien dawna, gdy niedaleko, będąc dzieckiem, mieszkałem. Z racji tego, iż jest to obiekt historyczny, jak i jego pewnego rodzaju kultowość, o ile chodzi o „Bar u Michała”, zaświtała mi idea, żeby z racji tej, w jakiej on się znajduje, pomyśleć o jego odbudowie. Nawiązałem też kontakt z lokalnym przedsiębiorcą, jakim i ja jestem od 1990 roku, żeby – gdyby do remontu doszło – można by ten kultowy bar ponownie uruchomić. I to jest cała idea, która mi przyświecała i przyświeca – zakończył.

Od przewodniczącego rady Krzysztofa Lewandowskiego Świdniczanin usłyszał kurtuazyjne podziękowania. Głos zabrał jeden radny. Wiesław Żurek zażądał od przewodniczącego, nawiązując do sytuacji z poprzedniej, lutowej sesji, by nigdy takie sprawy nie były przedstawiane w punkcie obrad na sprawy różne.

Nikt z urzędników, ani radnych Świdniczaninowi nie miał nic do powiedzenia. Prezydent Beata Moskal-Słaniewska nie uczestniczyła w sesji.

Agnieszka Szymkiewicz
fot. Michał Nadolski

Idź do oryginalnego materiału