Cezary Gmyz i film widmo za 100 tysięcy. Gdzie się podziała „Zosia”?

18 godzin temu
Zdjęcie: Cezary Gmyz i film widmo za 100 tysięcy. Gdzie się podziała „Zosia”?


Cezary Gmyz, niegdyś korespondent, dziś po prostu propagandzista PiS – znany głównie z Twittera (a raczej z tego, kogo już zdążył zbanować) – znalazł się na celowniku pytań, które powinny paść już dawno. Tym razem celnie wystrzelił Marcin Tyc: „Zapytajcie Cezarego Gmyza na co wydał 100 tys. zł, które otrzymał od Fundacji PFN na przygotowanie kwerendy i scenariusza do filmu pod roboczym tytułem „Zosia”. Bo film nie powstał. Śmiało panie Czarku. Na co poszła stówka? Mogą być paragony.”

No to pytamy, panie Czarku – co z tą Zosią?

Scenariusz bez scenariusza

Przypomnijmy: z publicznych pieniędzy – czyli naszych – Cezary Gmyz otrzymał 100 tysięcy złotych na stworzenie kwerendy i scenariusza filmu o roboczym tytule „Zosia”. Projekt zyskał choćby błogosławieństwo Polskiej Fundacji Narodowej, czyli tej samej instytucji, która potrafiła wydać miliony na kampanie o „konstytucji na tratwie” albo „żeglarzy wolności”.

Tyle że… filmu nie ma. Nie powstał choćby trailer. Ba, nikt nie widział choćby strony tytułowej scenariusza. Jest za to cała masa zablokowanych przez Gmyza na Twitterze osób. Czyżby zamiast „Zosi” powstała „Operacja Ghostwriter”?

Gmyz, czyli człowiek, który „potrafi”

Cezary Gmyz, jak wiemy, „potrafi” wiele: zna się na lotnictwie, wybuchach, niemieckim prawie, literaturze i sztuce filmowej. Gdyby tylko jeszcze znał się na oddawaniu projektów, które realizuje z publicznych pieniędzy… Ale może ten scenariusz jest tak wybitny, iż go po prostu nie rozumiemy? Może „Zosia” to metafora – o utraconej uczciwości, o narodowej kasie wydanej w niebyt, o zaufaniu, które wyparowało razem z plikiem Worda?

Może jednak coś powstało?

Nie bądźmy złośliwi – może coś jednak powstało. Może Gmyz przeprowadził kwerendę w jakimś przytulnym hotelu w Alpach? Może pisał scenariusz w towarzystwie mocnego trunku i lustra? Może „Zosia” to kryptonim operacji: „jak zarobić stówkę i nie spocić się ani przez chwilę”?

Czas na odpowiedzi

Tak czy inaczej – pytania są proste:
– Gdzie jest scenariusz?
– Gdzie są efekty prac?
– Na co dokładnie poszło 100 tysięcy złotych?

W cywilizowanym państwie za takie pieniądze zwykło się wymagać nie tylko efektów, ale i rozliczenia. Dlatego może zamiast blokować kolejnych dziennikarzy, panie Gmyz, warto pokazać choć jeden paragraf? Albo choć kwerendę z Netfliksa?

A „Zosia”? Może i nie powstała, ale przynajmniej pokazuje, jak wygląda państwo PiS: dużo gadania, zero efektów, a kasa się zgadza.

Idź do oryginalnego materiału