Hiszpańskie służby traktują poważnie wezwania do kolejnej masowej próby nielegalnego przekroczenia granicy Ceuty, rozpowszechniane w mediach społecznościowych. Wskazywany termin to 15 sierpnia, ale autorzy akcji mogą spróbować wcześniej. Po niedawnym kryzysie Madryt nie ma prawa kolejny raz dać się zaskoczyć.
Wezwanie krąży w sieci
W mediach społecznościowych i komunikatorach rozpowszechniane są wezwania do zebrania się 15 sierpnia w rejonie Castillejos, po marokańskiej stronie granicy z Ceutą. Celem ma być kolejna masowa próba przedostania się na terytorium Hiszpanii, między innymi wpław w okolicy Tarajal. Informacje o przygotowaniach opisały hiszpańskie media, w tym dziennik El País i rozgłośnia Cadena SER.
Według źródeł służb cytowanych przez Cadena SER hiszpańskie Centrum Wywiadu Narodowego uznaje kampanię za wiarygodną. Data 15 sierpnia nie jest więc traktowana jak przypadkowa plotka z internetu. Służby biorą też pod uwagę, iż organizatorzy mogą przyspieszyć próbę, skoro zapowiedź stała się publiczna i utracili element zaskoczenia.
To zasadnicza różnica. Państwo ma już ostrzeżenie, zna kierunek i widzi kanały mobilizacji. Każde zaniedbanie będzie teraz świadomym ryzykiem, a nie skutkiem braku informacji.
Ceuta pozostaje pod presją
Ceuta jest hiszpańskim miastem autonomicznym położonym w Afryce Północnej i jedną z najbardziej obciążonych granic zewnętrznych Europy. Próby przekroczenia granicy realizowane są drogą lądową i morską. W lipcu miejscowe media informowały o licznych próbach dopłynięcia do miasta oraz o wzmacnianiu służb przed spodziewanymi akcjami.
Napięcie nie powstało w próżni. Po masowym napływie z końca lipca delegat rządu w Ceucie, cytowany 5 sierpnia przez Cadena SER, szacował, iż w mieście przez cały czas przebywa około 2500 migrantów. Audiencia Nacional zwróciła się natomiast do Guardia Civil o informację, czy przed tamtymi wydarzeniami pojawiały się ostrzeżenia pozwalające przewidzieć kryzys. To pytanie dotyczy odpowiedzialności państwa za ochronę granicy i przygotowanie służb.
Stawką jest również bezpieczeństwo samych migrantów. Próba przepłynięcia w pobliżu umocnień granicznych i przy zmiennych warunkach na morzu może skończyć się tragedią. Skuteczna ochrona granicy nie jest wymierzona w ludzką godność. Ma uniemożliwić nielegalne wejście, rozbić mechanizm mobilizacji w sieci i nie dopuścić do sytuacji, w której tłum zostaje skierowany na niebezpieczną trasę.
Granica musi znaczyć granicę
Europa przez lata wysyłała sprzeczny sygnał. Z jednej strony utrzymuje formalne przepisy wjazdowe, z drugiej zbyt często pozwala, by masowa presja wymuszała fakty dokonane. Taka praktyka zachęca do kolejnych prób, obciąża miasta graniczne i odbiera państwu realną kontrolę nad tym, kto wchodzi na jego terytorium.
Odpowiedź musi łączyć sprawne działania Guardia Civil, rozpoznanie kanałów organizacyjnych, współpracę z Marokiem oraz szybkie procedury wobec osób, które przekroczą granicę bez zezwolenia. Potrzebna jest też pełna obsada służb. Stowarzyszenia funkcjonariuszy Guardia Civil alarmowały w ostatnich tygodniach o przeciążeniu ludzi pełniących służbę w Ceucie i domagały się wzmocnienia ochrony.
Dla Polski płynie z Ceuty jasna lekcja. Granica państwa nie może zależeć od dobrej woli organizatorów akcji w mediach społecznościowych ani od chwilowej postawy kraju sąsiedniego. Doświadczenie presji na granicy polsko-białoruskiej pokazało, iż masowy ruch ludzi może być używany do testowania państwa. Dlatego Warszawa powinna bronić prawa każdego kraju do fizycznej ochrony granic i odrzucać unijne rozwiązania, które rozdzielają skutki niekontrolowanej migracji między państwa zamiast zatrzymać ją u wejścia.
15 sierpnia jest dziś datą ostrzeżenia, nie przesądzonym scenariuszem. Hiszpania ma czas na przygotowanie. jeżeli państwo z niego nie skorzysta, koszt poniosą mieszkańcy Ceuty, funkcjonariusze i ludzie kuszeni obietnicą łatwego przejścia do Europy.
Źródło: Do Rzeczy
















