Niemal 50 tys. osób przedostało się z Maroka do hiszpańskiej Ceuty w ciągu doby. Co najmniej 18 zginęło, a przeciążona enklawa wezwała Madryt do zdecydowanej reakcji. Włochy odpowiedziały kontrolami na połączeniach z Hiszpanią, pokazując, iż zaniedbana granica zewnętrzna gwałtownie staje się problemem całej Europy.
Granica nie wytrzymała naporu
Hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska oszacował, iż w ciągu 24 godzin do Ceuty przedostało się niemal 50 tys. osób. Wielu próbowało ominąć zabezpieczenia od strony morza. Część płynęła wpław lub korzystała z prowizorycznych środków wypornościowych. Według informacji podanych przez ministra co najmniej 18 osób utonęło. Ta liczba wymaga powagi. Polityczny spór nie może przesłonić ludzkiej śmierci.
Ceuta jest hiszpańską enklawą na północnym wybrzeżu Afryki, graniczącą z Marokiem. Jej władze alarmowały, iż ośrodki przyjęć zostały przeciążone, i domagały się od Madrytu ogłoszenia stanu nadzwyczajnego oraz wsparcia wojska. Rząd Pedro Sáncheza skierował żołnierzy do pomocy, ale nie zgodził się na formalne ogłoszenie stanu nadzwyczajnego.
Plotka, wyrok i działalność przemytników
Według Associated Press presję zwiększyły rozpowszechniane w mediach społecznościowych informacje, jakoby granica została otwarta. Znaczenie miał też lipcowy wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego. Sąd uznał, iż osoby docierające do Ceuty drogą morską nie mogą być automatycznie odsyłane bez przewidzianej prawem procedury. Hiszpański rząd twierdzi, iż treść orzeczenia została wykorzystana przez siatki przemytnicze do zachęcania kolejnych ludzi do podjęcia ryzykownej przeprawy.
Nie ma natomiast potwierdzenia, iż Maroko świadomie otworzyło granicę w ramach politycznego odwetu. AP odnotowała początkową bierność części marokańskich funkcjonariuszy, ale później służby Maroka podjęły działania w celu rozproszenia grup zmierzających ku Ceucie. Ocenę odpowiedzialności trzeba opierać na ustaleniach, nie na domysłach.
Rzym odpowiada kontrolami
Premier Giorgia Meloni zapowiedziała czasowe przywrócenie kontroli granicznych na połączeniach lotniczych i morskich z Hiszpanią. Środek ma dotyczyć podróżnych spoza Unii Europejskiej. Jest to częściowe zawieszenie swobodnego ruchu między dwoma państwami, a nie formalne usunięcie Hiszpanii ze strefy Schengen. Taka procedura wymagałaby decyzji na poziomie Unii Europejskiej.
Reakcja Rzymu ma jednak znaczenie polityczne. Państwo odpowiadające za granicę zewnętrzną nie może zakładać, iż skutki utraty kontroli pozostaną wyłącznie lokalne. Francja także zapowiedziała wzmocnienie kontroli na granicy z Hiszpanią. Komisja Europejska zadeklarowała wsparcie operacyjne, w tym współpracę z Frontexem, oraz wezwała do szybkich powrotów zgodnych z prawem.
Większość wróciła do Maroka
Do piątkowego wieczoru większość osób, które przedostały się do Ceuty, dobrowolnie wróciła do Maroka, poinformowały hiszpańskie władze. Unijny komisarz do spraw migracji Magnus Brunner podał, iż nikt z tej grupy nie przedostał się na kontynentalne terytorium Unii. Ceuta i Melilla są objęte szczególnymi kontrolami przy podróży do Hiszpanii kontynentalnej i pozostałej części strefy Schengen.
Ten fakt nie unieważnia ostrzeżenia płynącego z kryzysu. Jedna plotka, działalność przemytników i niewydolna ochrona granicy wystarczyły, by małe miasto utraciło zdolność normalnego działania. Europa potrzebuje skutecznych powrotów, rozbijania siatek przemytniczych i realnej ochrony granic zewnętrznych. Polska zna cenę presji migracyjnej stosowanej na granicy z Białorusią. Nasz interes jest jasny: prawo do azylu nie może oznaczać prawa do sforsowania granicy, a solidarność europejska musi zaczynać się od odpowiedzialności państw za bezpieczeństwo wspólnego obszaru.
Źródło: Radio Maryja









