Ceny ropy naftowej na światowych rynkach w pewnym momencie zbliżyły się do poziomu 120 dolarów za baryłkę, jednak w poniedziałek zaczęły ponownie spadać. Wahania te są związane z nasilającym się konfliktem z Iranem, który zagraża produkcji i transportowi surowców energetycznych na Bliskim Wschodzie, a także wywołuje silne reakcje na rynkach finansowych.
Według niezależnej firmy analitycznej Rystad Energy przez Cieśninę Ormuz każdego dnia transportowanych jest około 15 milionów baryłek ropy naftowej. Oznacza to mniej więcej jedną piątą światowego handlu tym surowcem.
Rosnące zagrożenie irańskimi atakami rakietowymi i dronowymi sprawiło, iż żegluga przez cieśninę, która od północy graniczy z Iranem, stała się bardzo utrudniona. Statki przewożące ropę i gaz z Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu, Iraku, Kataru, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Iranu mają poważne problemy z bezpiecznym przepływem przez ten strategiczny szlak.
W efekcie Irak, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie zdecydowały się ograniczyć wydobycie ropy. Ich magazyny zaczynają się zapełniać, ponieważ możliwości eksportowe zostały poważnie ograniczone. Dodatkowo od początku wojny Iran, Izrael oraz Stany Zjednoczone przeprowadzały ataki na instalacje naftowe i gazowe, co jeszcze bardziej zwiększyło obawy o stabilność dostaw energii.
Kanadyjczycy już odczuwają skutki wzrostu cen paliw. W całym kraju kierowcy płacą więcej na stacjach benzynowych, ponieważ napięcia na Bliskim Wschodzie podniosły ceny ropy na światowych rynkach.
Dane serwisu GasBuddy.com pokazują, iż do końca weekendu średnia cena benzyny w Kanadzie wzrosła do około 1,50 dolara za litr. Oznacza to podwyżkę o niemal 20 centów w porównaniu z poziomem około 1,33 dolara za litr z tygodnia poprzedzającego wybuch konfliktu. Najwyższe ceny odnotowano w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie litr benzyny kosztował średnio 1,686 dolara.
Matt McClain, analityk rynku paliw w GasBuddy, powiedział w poniedziałek, iż nie należy spodziewać się poważnych zakłóceń w dostawach paliw do Kanady i Stanów Zjednoczonych. Oba kraje produkują bowiem znaczną część potrzebnej ropy we własnym zakresie.
„Jednak kierowcy mogą zobaczyć ceny, które okażą się dość niekomfortowe, a w zależności od dalszego rozwoju konfliktu choćby bolesne” – zaznaczył.
Osoby, które tankowały samochody w miniony weekend, przyznają, iż wzrost cen jest już odczuwalny.
„Potrzebuję benzyny bez względu na to, ile kosztuje. Ale mam wrażenie, iż wpływa to na inne rzeczy, na które mogłabym przeznaczyć te pieniądze” – powiedziała Amy Gooding, która tankowała swój samochód w rejonie Wielkiego Toronto.
„Musimy jeździć, więc kilka możemy z tym zrobić” – dodała.
