
Centralizacja danych to jeden z największych mitów współczesnej cyfryzacji. Wmawia się nam, iż aby lekarz w szpitalu wiedział, na co chorowaliśmy pięć lat temu w drugim końcu kraju, państwo musi trzymać całą naszą historię medyczną w jednym gigantycznym, centralnym worku.
W informatyce takie podejście ma konkretną nazwę: Single Point of Failure (pojedynczy punkt awarii). Jeden wyciek z centralnego rejestru oznacza katastrofę dla milionów obywateli naraz. I to się właśnie stało.
Alternatywą jest model architektury rozproszonej i federacyjnej, oparty na prostej zasadzie: dane zostają tam, gdzie powstały, a dostęp wędruje za pacjentem. To może działać tak:
Lokalne bazy danych
Każdy szpital, przychodnia czy laboratorium przechowuje wyłącznie dane swoich pacjentów. jeżeli haker zaatakuje małą klinikę, ryzyko dotyczy ułamka promila populacji, a nie całego państwa.
Wspólny protokół komunikacji
Placówki nie łączą się z jedną centralą gromadzącą dane, ale potrafią rozmawiać ze sobą według jednolitego, bezpiecznego standardu (np. przez szyfrowany dostęp przez API i system uprawnień).
Cyfrowy klucz w rękach pacjenta
Pacjent dzięki aplikacji, portfela tożsamości cyfrowej lub kodu autoryzacyjnego decyduje, komu i na jak długo da wgląd do swojej historii.
Tymczasowy dostęp na żądanie
Gdy trafi do nowego lekarza, autoryzuje go. Jego komputer pyta systemy placówek, w których wcześniej się leczył, pobiera niezbędne wpisy prosto ze źródła i wyświetla je na ekranie. Po zakończonej wizycie lub wygaśnięciu zgody wgląd znika.
W takim modelu nie powstaje żaden centralny silos, nikt na szczeblu ministerialnym nie ma wglądu w masowe profile zdrowotne, a przepływ informacji jest natychmiastowy i precyzyjny. Prawdziwa suwerenność cyfrowa polega na tym, iż to pacjent zarządza uprawnieniami do swoich danych, zamiast oddawać je w depozyt centralnej machinie.
Państwo do tego jest całkowicie zbędne. Takie systemy teraz nie powstają, bo państwo to dramatycznie utrudnia i buduje centralne bazy, więc wiele placówek medycznych nie widzi potrzeby tworzenia bezpiecznych standardów dostępu do danych, tylko dostosowuje się do centralnych baz państwa.
Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>













