Carney założy nam informacyjne kajdany w ramach “stabilności społecznej”

goniec.net 3 godzin temu

Premier Mark Carney zapowiedział, iż rząd federalny tej jesieni będzie forsował ustawę regulującą internet.

To trzecia próba Liberalów w ciągu pięciu lat. Pod hasłem ochrony dzieci i „stabilności społecznej” Ottawa chce objąć kontrolą także mowę polityczną.

Wypowiedź premiera, relacjonowana przez Blacklock’s Reporter, padła w piątek przed powrotem parlamentu po 13-tygodniowej przerwie. Izba Gmin zbiera się właśnie 21 września 2026 r. Carney powiedział posłom swojej partii, iż Kanada ma „przewodzić światu w budowaniu inteligentnych i bezpiecznych narzędzi cyfrowych następnej dekady” i iż „tej jesieni pójdziemy naprzód z ustawą o ochronie Kanadyjczyków w sieci”.

Chodzi o Bill C-34, formalnie Safe Social Media Act (Ustawę o bezpiecznych mediach społecznościowych), złożoną 10 czerwca 2026 r. przez ministra tożsamości kanadyjskiej i kultury Marca Millera. Projekt tworzy nową Komisję ds. Bezpieczeństwa Cyfrowego (Digital Safety Commission of Canada) z uprawnieniami regulacyjnymi i egzekucyjnymi wobec platform społecznościowych, chatbotów AI oraz części innych usług online.

Trzecia odsłona tej samej walki

Historia jest krótka i powtarzalna. W 2021 r. Liberalowie złożyli Bill C-36. Projekt umarł wraz z rozwiązaniem parlamentu i wyborami. W 2024 r. pojawił się Bill C-63, Online Harms Act. Również nie został uchwalony — parlament został rozwiązany przed wyborami 2025 r. Teraz, już za rządów Carney’a, wraca podobna konstrukcja, poszerzona o zakaz kont w mediach społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia oraz regulację chatbotów AI.

Rząd przedstawia ustawę przede wszystkim jako ochronę dzieci. Carney mówił o ofiarach wykorzystywania seksualnego, cyberprzemocy i „skrajnej przemocy” w sieci. „Obecny status quo zawodzi nasze dzieci i nie będziemy przy tym stać” — cytował Blacklock’s. Miller przyznał, iż w rządzie toczyły się długie dyskusje, „co powinno być w ustawie, a co poza nią”. Dodał: „To kompromis. W tym kraju istnieją uzasadnione ograniczenia praw”.

Co dokładnie ma regulować C-34

Ustawa nakłada na operatorów obowiązek „odpowiedzialnego działania”: ograniczania ryzyka, iż użytkownicy zetkną się z siedmioma kategoriami „szkodliwych treści”:

  • treści intymne rozpowszechniane bez zgody (w tym deepfake’i seksualne),
  • materiały seksualnie krzywdzące dziecko lub rewiktymizujące ofiarę,
  • treści nakłaniające dziecko do samookaleczenia,
  • treści służące nękaniu dziecka,
  • treści „podżegające do nienawiści”,
  • treści podżegające do przemocy,
  • treści związane z terroryzmem lub ekstremizmem przemocy.

Dwie pierwsze kategorie platformy mają w Kanadzie uczynić niedostępnymi. Pozostałe podlegają obowiązkowi ograniczania ryzyka — poprzez projektowanie systemów, oznaczanie, demowanie, narzędzia blokowania i zgłaszania. Komisja ma oceniać plany bezpieczeństwa cyfrowego platform, prowadzić kontrole i nakładać kary: do 10 milionów dolarów albo 3 proc. globalnych przychodów (niektóre analizy podają wyższe progi).

Osobna, najbardziej kontrowersyjna część dotyczy wieku. Osoby poniżej 16 lat nie mogłyby mieć kont na regulowanych serwisach społecznościowych, chyba iż platforma uzyska zwolnienie, wykazując „wystarczające zabezpieczenia”. Dostęp do treści pornograficznych miałby wymagać weryfikacji lub szacowania wieku od 18 lat. Krytycy wskazują, iż skuteczna weryfikacja wieku w praktyce często oznacza identyfikację także dorosłych. Stąd nagłówki w stylu „pokaż dowód, żeby wejść do internetu”.

Rząd zastrzega, iż nic w ustawie nie ma wymagać środków, które „nieuzasadnienie lub nieproporcjonalnie” ograniczają wolność wypowiedzi, a Komisja ma tę wolność uwzględniać przy wydawaniu wytycznych. Oficjalne materiały podkreślają, iż definicje są „wąsko” skonstruowane.

Dlaczego mowa o „stabilności społecznej” i cenzurze politycznej

Blacklock’s i część komentatorów zwracają uwagę na sformułowanie, które pojawia się w definicji aktu terroryzmu lub ekstremizmu przemocy: działanie popełnione m.in. z zamiarem „podważenia, osłabienia lub zniszczenia fundamentalnych instytucji albo politycznej, gospodarczej lub społecznej stabilności”. W połączeniu z kategorią „treści podżegających do nienawiści” oraz z szerokimi uprawnieniami nowej komisji powstaje — ich zdaniem — mechanizm, który może objąć ostrą krytykę rządu, instytucji czy polityki imigracyjnej, klimatycznej czy tożsamościowej.

Profesor prawa z University of Ottawa Michael Geist określił C-34 jako podejście „wszystko naraz”: stary Online Harms Act plus zakaz dla niepełnoletnich plus weryfikacja wieku przy pornografii plus chatboty plus silny regulator. Christine Van Geyn z Canadian Constitution Foundation nazwała projekt „skrytym atakiem na konstytucyjnie chronioną wolność wypowiedzi”. Rząd — argumentuje — nie może wprost zakazać niepopularnej, ostrej czy obraźliwej mowy, więc „outsourcuje cenzurę” platformom, tworząc efekt mrożący: firmy, zagrożone wielomilionowymi karami, będą usuwać więcej, niż wymaga prawo.

W National Post Josh Dehaas pisał, iż ochrona dzieci jest pretekstem do szerszego reżimu cenzury wobec dorosłych. Platformy i twórcy AI będą w razie wątpliwości kasować treści, by uniknąć kary. Debaty o imigracji, płci, instytucjach czy „zachodniej cywilizacji” mogą paść ofiarą subiektywnej oceny „nienawiści”.

Justice Centre for Constitutional Freedoms ogłosiło ogólnokrajową kampanię przeciwko C-34, wzywając Kanadyjczyków do pisania do posłów. Organizacja wskazuje, iż wiele kluczowych kwestii — które platformy są objęte, co dokładnie znaczy „poważna krzywda psychiczna lub fizyczna”, jak działa weryfikacja wieku — zostanie doprecyzowanych rozporządzeniami gabinetu i komisji, przy ograniczonym nadzorze parlamentu.

Szerszy kontekst: nie tylko jedna ustawa

C-34 nie istnieje w próżni. Równolegle w Senacie leży Bill C-22 o „lawful access” — dostęp organów ścigania do danych, zdolności nadzorcze operatorów. Carney zapowiedział też federalne wsparcie dla „suwerennego szkieletu szerokopasmowego”, który ma ograniczyć zależność od amerykańskiej infrastruktury internetowej. W Strasburgu oskarżał wielkie platformy o chęć „kradzieży dzieciństwa” i dyktowania reguł. Wzywa do międzynarodowych ram regulacyjnych razem z Unią Europejską.

Zwolennicy ustawy odpowiadają, iż status quo naprawdę zawodzi: algorytmy wzmacniają krzywdzące treści, dzieci są narażone na wykorzystywanie, nękanie i materiały nakłaniające do samobójstwa, a platformy przez lata nie wzięły wystarczającej odpowiedzialności. Pytanie, które wraca przy każdej z trzech prób, brzmi: gdzie kończy się ochrona, a zaczyna kontrola debaty publicznej.

Parlament wrócił. Bill C-34 czeka na drugie czytanie. To, czy Kanada dostanie nową komisję od „bezpieczeństwa cyfrowego” i nowe obowiązki dla platform, zdecyduje się w najbliższych miesiącach — przy większości Liberalów i przy rosnącym oporze organizacji wolnościowych, prawników konstytucyjnych i części opinii publicznej, która w weryfikacji wieku i definicji „szkodliwych treści” widzi nie tarczę dla dzieci, ale klatkę dla dorosłych.

Idź do oryginalnego materiału