Przeglądanie programu Campusu Polska Przyszłości budzi u mnie odruch "vomitalny". Czyli po naszemu "rzygać się chce". Organizatorzy starają się pobić poziomem nasycenia angielszczyzną wypowiedzi Barbie z Wrocłąwia. Taki styl. Narzecze Jagodna i Wilanowa. Jak nie masz niczego do powiedzenia to użyj angielskiego terminu lub AI. Ja sobie daję radę i mam dość mocną odporność, ale po różnych kejnotach, artparkach, stimlidersziplabach
człowiek się zastanawia czy nie jest elementem obrazu surrealistycznego, albo nie trafił na wyspę nonsensu. Campus dzięki swemu położeniu na terenie UWM nadaje rangę i nobilituje wszelkiego rodzaju parweniuszy intelektualnych (jak nie przymierzając Michał Szczerba) , w których obfituje polityka. Na szczęście pojawiła się AI i mam teraz wykonawcę tych prac, które w oprogramowaniu są nudne. Dlatego to zajęcie znowu się stało ciekawe. No, ale polityka czasami człowieka dosięga.