Prezydent RP Karol Nawrocki w dniu 3 maja 2026 roku powołał członków Rady Nowej Konstytucji przy Prezydencie RP. Zostali nimi: Marek Jurek, prof. Ryszard Legutko, prof. Anna Łabno, prof. Ryszard Piotrowski, Barbara Piwnik, Julia Przyłębska, Józef Zych. Skład rady od pierwszej sekundy uruchomił medialną i polityczną burzę, a najwięcej kontrowersji wywoła była prezes Trybunału Konstytucyjnego, której „prawne elity” odmawiają kompetencji i to jest pierwsze wielkie nieporozumienie wokół tego projektu i członków rady.
Gdy obiektywnie spojrzeć na karierę zawodową Julii Przyłębskiej to na pewno nie znajdziemy mniejszego dorobku, niż ma na swoim koncie Jerzy Stępień, pierwszy prezes TK, bez tytułu profesorskiego. Oboje są magistrami prawa, oboje byli czynnymi sędziami, z tą różnicą, iż Stępień przez kilka lat orzekał w peerelowskim sądzie powiatowym i rejonowym, a Przyłębska przez 15 lat w Sądzie Okręgowym III RP. Pomimo podobieństw, ale też rozbieżności przemawiających na korzyść Julii Przyłębskiej, w głównym nurcie medialnym, to Jerzy Stępień uchodzi za prawny autorytet i zawdzięcza to wyłącznie politycznym powiązaniom. Jeszcze gorzej na tle byłej prezes TK wypadają dwaj politycy odpowiedzialni za tworzenie obowiązującej konstytucji. Aleksander Kwaśniewski przez dłuższy czas okłamywał Polaków, iż posiada wyższe wykształcenie z tytułem magistra, z kolei Tadeusz Mazowiecki zakończył edukację na maturze.
Innym wielkim nieporozumieniem wokół konstytucji jest „wola narodu”, czyli odniesienie do referendum konstytucyjnego z 1997 roku. Tym argumentem krytycy odbierają Prezydentowi RP prawo do inicjowania prac nad nowym projektem konstytucji. Tymczasem w referendum wzięło udział zaledwie 42,86 proc. Polaków, z czego za przyjęciem było 6 396 641, a przeciw 5 570 493. Każde inne referendum w takiej sytuacji byłoby nieważne, jak choćby referendum z 2023 roku, w który nie został przekroczony 50-procentowy próg wyborczy, przy czym różnica w głosach za i przeciw, nie przekroczyła miliona. Dla porównania w 2019 roku na PiS głosowało 8 110 193 wyborców, a w 2025 roku Karol Nawrocki w drugiej turze wyborów prezydenckich otrzymał 10 606 877 głosów.
Obowiązująca konstytucja nie została napisana przez ludzi z odpowiednim wykształceniem i przygotowaniem, jej głównymi autorami byli politycy, w dodatku bezpośrednio związani z komunistyczny ustrojem. Aleksander Kwaśniewski to były członek PZPR, w latach 1985–1989 minister w rządzie innych członków PZPR: Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego. Tadeusz Mazowiecki był posłem na Sejm PRL i jednym z uczestników Okrągłego Stołu, gdy w 1989 roku po wyborach „kontraktowych” objął stanowisko premiera, zasłynął polityką „grubej kreski”, co doprowadziło do tego, iż dawni partyjni kacykowie uwłaszczyli się na majątku PRL i zajęli eksponowane stanowiska, praktycznie we wszystkich obszarach, od polityki, przez biznesy, uczelnie, aż po ośrodki kultury. Całe to towarzystwo broni teraz swoich pozycji i robi to dzięki swoich ulubionych narzędzi: kłamstwa, manipulacji, bezczelności.
Nie ma cienia prawdy w tym, iż konstytucja z 1997 roku została napisana przez apolitycznych konstytucjonalistów o najwyższych kompetencjach. Było dokładnie odwrotnie, konstytucję napisali niekompetentni i skompromitowani politycy. Równie wielką manipulacją i bezczelnością jest odwoływanie się do woli narodu, który rzekomo w większości opowiedział się za przyjęciem konstytucji. O jakiej większość można mówić, jeżeli choćby połowa Polaków nie wzięła udziału w referendum, a tych, co głosowali za przyjęciem było niespełna milion więcej, od tych, którzy byli przeciw. Nowa konstytucja to konieczność, prezydent Karol Nawrocki ma odpowiedni mandat, żeby stanąć na czele tak ważnego projektu, każda z osób powołana do Rady Nowej Konstytucji przy Prezydencie RP ma znacznie większe kompetencje niż Kwaśniewski z Mazowieckim.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

3 godzin temu











