Komentarz: Jarosław Kaczyński, komentując uchylenie aresztu wobec Anny W., stwierdził, iż można się z tego ucieszyć, chociaż są tam te wszystkie ograniczenia typu 400 tys. zł poręczenia". - Nie wiem skąd pani W. te pieniądze weźmie - zaznaczył. Jak dodał, decyzja ta to "przyznanie się do błędu, ale przyznanie się do błędu zbyt późne i sprawa była zbyt drastyczna, i z tym dzieckiem, i tym zakuwaniem w kajdany, które można stosować wobec niebezpiecznych fizycznie bandytów, czyli takich ludzi, którzy są w stanie skutecznie zaatakować policjantów".
REKLAMA
Wina Tuska: Prezes PiS podkreślił także, iż "te metody były po prostu niczym innym niż nieludzkim traktowaniem, a w gruncie rzeczy torturami i ludzie, którzy to zrobili, powinni za to odpowiadać". - A za wszystko to generalnie odpowiada Donald Tusk - oznajmił Jarosław Kaczyński.
Zobacz wideo Wielka awantura w Sejmie. Kaczyński wyzywał się z Giertychem na mównicy!
O co chodzi: Prokuratura uchyliła areszt wobec Anny W., byłej szefowej biura premiera Mateusza Morawieckiego. Kobieta została zatrzymana kilka miesięcy temu w związku z aferą dotyczącą Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Odwoływała się jednak od tej decyzji, wskazując na konieczność opieki nad synem. Powołano więc biegłego z zakresu psychologii dziecięcej i neurologopedii dziecięcej. "W dniu 2 kwietnia 2025 roku uzyskano opinię, z której wynika, iż istnieje możliwość, iż opieka sprawowana nad dzieckiem przez tylko jednego rodzica uniemożliwi małoletniemu prawidłową egzystencję lub pogłębi jego chorobę" - przekazała Prokuratura Krajowa.
Czytaj także: "Kiedy Kaczyński kłócił się z Giertychem, trwała inna awantura. 'Twoją rodziną zajmą się służby'".
Źródło: PAP, Gazeta.pl