Przemysław Czarnek obraził Donalda Tuska, nazywając go „proniemieckim kretynem”. Nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. – Nie ma dzisiaj nadstawiania drugiego policzka – mówi dumny z siebie polityk PiS. Czarnek obraził premiera i jest dumny Kilka dni temu Donald Tusk opublikował nagranie, w którym nazwał polityków blokujących program SAFE „zakutymi łbami”. I jak w tym powiedzeniu o uderzeniu w stół i nożycach: od razu uaktywnili się politycy PiS. Nagle zapomnieli o wszystkich „zdradzieckich mordach”, „zabiliście mi brata”, „kanaliach” i „gorszym sorcie”, które wychodziły przez lata z ust prezesa i zaatakowali premiera za wspomniany zwrot. Przemysław Czarnek w pełnym wściekłości wpisie nazwał Tuska „proniemieckim kretynem”. – Myślę, iż tym swoim kulturalnym zwrotem – zakute łby – możesz obejmować także mnie. Tak mniemam. I dlatego Ci odpowiem…. Posłuchaj zakutego, polskiego łba, proniemiecki kretynie. To nie jest 20 mld dla huty Stalowa Wola, tylko nieuczciwa, niemiecka pożyczka. Przestań Polaków traktować jak idiotów. Nie naśladuj „historyka” Friedricha – zagrzmiał na X. I po kilku dniach nie nadeszła żadna refleksja. Czarnek, niczym w przedszkolu, przekonuje, iż „to premier zaczął”. Myślę, iż tym swoim kulturalnym zwrotem – zakute łby – możesz obejmować także mnie. Tak mniemam. I dlatego Ci odpowiem…. Posłuchaj zakutego, polskiego łba, proniemiecki kretynie. To