Burza po sesji w Zamku Książ. Poszło o Banderę

1 godzina temu

W Wałbrzychu ponownie rozgorzała dyskusja wokół współpracy miasta z ukraińskim Borysławiem. Powodem kontrowersji stała się uroczysta sesja Rady Miejskiej zorganizowana w Zamku Książ z okazji 600-lecia nadania Wałbrzychowi praw miejskich. Podczas wydarzenia odnowiono porozumienia partnerskie z kilkoma samorządami, w tym właśnie z Borysławiem, a jednym z gości był mer ukraińskiego miasta, które oficjalnie czci zbrodniarzy UPA.

Burza po samorządowym zjeździe w Zamku Książ. Sama obecność na nim przedstawiciela Borysławia -miasta partnerskiego Wałbrzycha- prawdopodobnie nie wywołałaby większych emocji, gdyby nie bieżące działania magistratu oraz jego polityka historyczna. W przestrzeni publicznej dostępne są bowiem zdjęcia i wpisy publikowane przez borysławskie władze, zgodnie z którymi przedstawiciele samorządu oddają hołd Stepanowi Banderze i ukraińskim nazistom z OUN/UPA. Materiały te publikowano m.in. na oficjalnych kanałach i profilach miasta.

To nie pojedynczy wyskok. Borysław od lat, w różny sposób honoruje postacie związane z ukraińskim ruchem szowinistycznym. Jak już wcześniej wskazywali działacze Konfederacji, honorowymi obywatelami miasta zostali Stepan Bandera, Roman Szuchewycz oraz Jewhen Konowalec.

Postać Stepana Bandery od dekad pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Na zachodniej Ukrainie bywa uznawany za symbol walki o niepodległość, jednak w Polsce jego środowisko polityczne (OUN) oraz zbrojne ramię (UPA) są obarczane odpowiedzialnością za zbrodnie na ludności polskiej podczas II Wojny Światowej, w tym za Rzeź Wołyńską.

Obchody 114. rocznicy urodzin Stepana Bandery w Borysławiu.

Właśnie z tego powodu środowiska patriotyczne w Wałbrzychu domagają się zerwania współpracy z Borysławiem. Wałbrzyska Konfederacja i działacze Ruchu Narodowego argumentują, iż utrzymywanie partnerskich relacji z miastem promującym kult Bandery i UPA jest nie do pogodzenia z polską pamięcią historyczną i racją stanu. Wskazują nie tylko na honorowe obywatelstwa dla Bandery, Szuchewycza i Konowalca, ale również na nachalną obecność symboliki związanej z OUN-UPA w przestrzeni publicznej Borysławia.

Mimo tych głosów władze Wałbrzycha konsekwentnie podtrzymują współpracę z ukraińskim partnerem. Samorząd używa w swojej retoryce typowych, polit-poprawnych haseł, podkreślając „znaczenie relacji międzynarodowych”, „współpracy samorządowej” oraz „konieczności wsparcia dla Ukrainy po rosyjskiej agresji”.

Zaiste trudno zrozumieć, dlaczego władze Wałbrzycha przez cały czas z pełną świadomością utrzymują partnerskie relacje z miastem, które oficjalnie honoruje zbrodniarzy. Nie wiadomo nawet, czy w ogóle zwrócono Ukraińcom uwagę w związku z ich czynami, nie mówiąc już o oficjalnym sprzeciwie.

Można wspierać Ukrainę w wojnie z Rosją, ale jednocześnie jasno stawiać granice wobec gloryfikacji ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach. Niestety samorząd całkowicie ignoruje ten problem. Dla wielu mieszkańców i lokalnych środowisk patriotycznych jest to moralnie nieakceptowalne, politycznie szkodliwe i zwyczajnie obrzydliwe.

Polecamy również: Portugalscy weterynarze nie chcą leczyć „ludzi-psów”
Idź do oryginalnego materiału