Mieszkańcy nie kryli obaw. Chodziło zarówno o prowadzone już prace przy osiedlu, jak i o zapowiedzi kolejnych cięć tuż przed jeziorkiem. W związku z tym rada osiedla zaprosiła leśników, by, jak podkreślano, „wyłożyć karty na stół” i wyjaśnić, co faktycznie jest planowane. W spotkaniu uczestniczyli: nadleśniczy Nadleśnictwa Kędzierzyn Paweł Hajduk, zastępca nadleśniczego Strzelec Opolskich Krzysztof Wiśniewski oraz leśniczy Nadleśnictwa Kędzierzyn Błażej Bycka. Dyskusja była burzliwa. Padały pytania o skalę wycinek, różnice w sposobie gospodarowania lasem, przyszłość terenów za Kanałem Gliwickim oraz o tzw. lasy społ
eczne.Lasy społeczne – nazwa czy realna zmiana?Część mieszkańców zwracała uwagę, iż Nadleśnictwo Kędzierzyn zgodziło się na tworzenie tzw. lasów społecznych, gdzie gospodarka ma być mniej intensywna, natomiast – jak podkreślali mieszkańcy– Strzelce Opolskie nie wyraziły na to
zgody.Krzysztof Wiśniewski tłumaczył, iż „lasy społeczne” to przede wszystkim określenie, a działania w praktyce i tak muszą być dostosowane do stanu drzewostanu. – Niezależnie od nazwy dbamy o funkcje społeczne lasu, ale są sytuacje, w których decyzje trzeba podjąć – podkreślał.Mieszkańców uspokoiła jednak deklaracja nadleśniczego z Kędzierzyna, iż jeżeli dojdzie do przejęcia części gruntów należących dziś do Strzelec (przed Kanałem Gliwickim), w najbliższym czasie nie planuje on tam nowych wycinek. Z kolei przedstawiciel Strzelec zaznaczał, iż w niektórych miejscach cięcia są konieczne ze względu na zły stan zdrowotny drzewostanów.„Las zaczyna zamierać”Najwięcej emocji wzbudził temat kondycji lasu. Krzysztof Wiśniewski mówił wprost o procesie zamierania drzew, nasilonym przez suszę i zmiany klimatyczne. Ubiegły rok był bardzo suchy, a zima – jak podkreślał – również nie przyniosła oczekiwanej poprawy. Leśnicy współpracują z zespołem ochrony lasu z Opola, który monitoruje zagrożenia. Wskazywano na obecność szkodników oraz osłabienie drzewostanów, szczególnie sosnowych. – jeżeli zostawimy las w obecnym stanie, za 30–50 lat nasze wnuki mogą nie mieć czego podziwiać – argumentował zastępca nadleśniczego. Celem ma być tworzenie lasów wielopokoleniowych, bardziej odpornych na suszę i choroby. Warto wyjaśnić, iż w ostatnich latach w wielu regionach Polski obserwuje się osłabienie drzew, szczególnie monokultur sosnowych. Długotrwałe susze obniżają poziom wód gruntowych, a płytki system korzeniowy sosny sprawia, iż jest ona bardziej podatna na stres wodny i atak szkodników. Osłabione drzewo szybciej traci wartość – zarówno przyrodniczą, jak i gospodarczą. Stąd decyzje o tzw. cięciach sanitarnych, czyli usuwaniu drzew chorych lub zagroż
onych.Dlaczego jedni wycinają „łagodniej”, a inni całe połacie?Jedno z najczęściej zadawanych pytań dotyczyło różnic między nadleśnictwami. Mieszkańcy zauważali, iż Nadleśnictwo Kędzierzyn prowadzi wycinki często selektywne i mniej widoczne, podczas gdy po stronie Strzelec Opolskich zdarzają się większe, jednorazowe
powierzchnie.Nadleśnictwo Strzelce Opolskie tłumaczyło, iż różnice wynikają m.in. z rodzaju gruntów, struktury wiekowej drzewostanów oraz skali zarządzanego terenu. Nie każdy fragment lasu można prowadzić w ten sam sposób – czasem konieczna jest przebudowa większego obszaru, zwłaszcza jeżeli dominuje jeden, osłabiony
gatunek.Ciasne sadzenie, brak grzybów i… dzikiMieszkańcy pytali też, dlaczego młode drzewka sadzi się tak gęsto. Leśnicy wyjaśniali, iż to celowy zabieg – część drzew naturalnie się nie przyjmie, inne zostaną później przerzedzone. Gęstsze nasadzenia zwiększają szanse na uzyskanie silnego, wysokiego, zdrowego
drzewostanu.Padło również pytanie o przewagę iglastych nad liściastymi. Jak tłumaczono, na lokalnych glebach najlepiej przyjmuje się sosna, ale wprowadzane są domieszki liściaste – około 30 proc. – by zwiększyć różnorodność. Na dużych, otwartych powierzchniach gatunki liściaste trudniej się odnawiają.Nie zabrakło też wątków bardziej „osiedlowych” – mieszkańcy pytali, dlaczego w lesie jest mniej grzybów oraz gdzie nocują dziki, których – jak twierdzą – jest coraz więcej. Leśnicy wskazywali, iż zmiany siedliskowe oraz łagodniejsze zimy sprzyjają wzrostowi populacji niektórych gatunkó
w.Spacer zamiast burzy emocji Choć nie brakowało zarzutów i mocnych słów, część mieszkańców przyznała, iż wiele przedstawionych informacji było dla nich nowych. Jeden z uczestników podkreślił, iż widzi staranność w wyborze drzew przeznaczonych do wycinki, iż obserwuje jak leśnicy przyglądają się każdemu drzewu. Na zakończenie Krzysztof Wiśniewski zaproponował wspólny spacer po lesie.– Łatwiej zrozumieć decyzje, gdy zobaczy się stan drzew na własne oczy – przekonywał.Czy taka forma rozmowy uspokoi nastroje na Kuźniczce? Na to pytanie chyba trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Jedno jest pewne - temat lasu dla mieszkańców nie jest obojętny. A to oznacza, iż dialog, choćby trudny, jest potrzebny.