Burmistrz Radłowa apeluje do rodaków, by nie szli na referendum w którym chcą go odwołać

tarnow.ikc.pl 1 godzina temu

Z dość osobliwym apelem zwrócił się do mieszkańców Radłowa burmistrz gminy – Mateusz Borowiec. Namawia w nim swoich ziomków, by zbojkotowali wyznaczone na niedzielę 19 kwietnia referendum w sprawie odwołania go z pełnionej funkcji. Uważa, iż całe zamieszanie wokół jego osoby to polityczna hucpa, na której cierpi dobro gminy.

Wniosek o przeprowadzenie referendum został sporządzony jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Jak pisaliśmy na naszych łamach opozycja wytoczyła przeciw 29-letniemu Mateuszowi Borowcowi osiem zarzutów dotyczących złego zarządzania gminą. Dotyczyły one, przypomnijmy: braku doświadczenia i kompetencji, rozbuchania biurokracja, chaosu inwestycyjny, dwukrotnego nieuzyskania wotum zaufania ze strony radnych a także wprowadzanie nieograniczeń w kwestii bezpłatnego użytkowania hali sportowej przez mieszkańców. Bez większych problemów grupa inicjatywna zebrała potrzebnych 754 podpisów i zaniosła je komisarzowi wyborczemu w Tarnowie. Ten je skrupulatnie przeliczył, wniosek przyjął, więc wojewodzie małopolskiemu nie przyszło nic innego, tylko wyznaczyć datę referendum, czyli wspomnianą niedzielę 19 kwietnia.

Burmistrz raczej unika kontaktów z mediami. Komunikuje się ze światem dzięki mediów społecznościowych. Na swoim profilu facebookowym odniósł się do całej sprawy. Wpis, który pojawił się 6 marca, publikujemy w całości.

Szanowni Państwo, o tym, iż opozycja dąży do referendum, słyszeliśmy od początku. Już po pierwszym miesiącu pełnienia przeze mnie funkcji Burmistrza nie udzielono mi wotum zaufania – a dziś ten fakt przedstawia się jako „koronny” argument. Proszę zwrócić uwagę: po zaledwie miesiącu pracy. To najlepiej pokazuje, iż od samego początku nie chodziło o współpracę ani o dobro gminy. Chodziło o ataki, ośmieszanie i osłabianie naszej gminy, co dziś czynione jest coraz bardziej agresywnie. Zamiast uszanować demokratyczny wybór większości z Państwa, postanowiono torpedować nasze działania w imię osobistej zemsty za przegrane wybory. Aby referendum było ważne, musi zostać osiągnięta odpowiednia frekwencja. Dlatego ja nie wezmę w nim udziału i proszę Państwa o to samo. Pozostając w domach, wyrazimy jasny sprzeciw wobec politycznych rozgrywek. Nie pozwólmy, by osobiste porachunki opozycji paraliżowały pracę całej gminy i uderzały w demokratyczny wybór większości mieszkańców – czytamy.

Przypomnijmy, w ostatnich wyborach na burmistrza Radłowa Mateusz Borowiec pokonał w pierwszej turze pełniącego tę funkcję przez czternaście lat Zbigniewa Mączkę. Zdobył 2264 głosów, co przełożyło się na 56,32 % poparcia. Ludzie skupieni byłego włodarza uzbierali tychże 1756. Natomiast, by referendum było wiążące, do urn musi się pofatygować co najmniej 2452 mieszkańców gminy, czyli 3/5 tych, co głosowali w 2024 roku.

Idź do oryginalnego materiału