Montaż przewijaków dla rodziców z małymi dziećmi w przestrzeni publicznej miał być kolejnym udogodnieniem dla mieszkańców Brzeska. Zamiast spokojnej dyskusji o potrzebach rodzin, w mediach społecznościowych pojawiła się jednak fala ironicznych i prześmiewczych komentarzy. Burmistrz Brzeska Tomasz Latocha postanowił publicznie odpowiedzieć na zarzuty, wskazując, iż w wielu przypadkach krytyka opiera się na manipulacji i wyrwanych z kontekstu przykładach.
„Przewijaki na mrozie”? Burmistrz: to nieprawda
Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów w krytycznych wpisach jest sugestia, iż przewijaki w parkach mają służyć zimą, w śniegu i na mrozie. Burmistrz stanowczo temu zaprzecza.
– To jest po prostu nieprawda. Takie udogodnienia powstają z myślą o sezonie spacerowym: wiosna–lato–jesień, kiedy parki i place zabaw tętnią życiem – podkreśla Tomasz Latocha.
W jego ocenie ocenianie sensowności inwestycji na podstawie zimowego dnia jest nielogiczne. Porównuje to do pytań w stylu: „po co ławki, skoro dziś nikt na nich nie siedzi?” albo „po co skatepark, skoro w styczniu nie ma tłumów?”. Zdaniem burmistrza to przykład krytyki opartej na chwilowym obrazie, a nie na realnym sposobie korzystania z przestrzeni miejskiej w ciągu roku.
Parki zamiast remiz i domów ludowych
W sieci pojawiały się też porównania z innymi gminami, gdzie przewijaki montuje się w remizach OSP czy domach ludowych. Burmistrz podkreśla, iż każda gmina ma inną specyfikę.
– Remizy przede wszystkim służą strażakom: ratownikom, sprzętowi, samochodom i gotowości bojowej. Domy ludowe nie funkcjonują codziennie, a rodziny z małymi dziećmi pojawiają się tam sporadycznie – tłumaczy.
W Brzesku, gdzie wielu mieszkańców żyje w blokach i nie ma własnych podwórek, to właśnie parki i place zabaw są naturalnym miejscem codziennego wypoczynku rodzin. Ogródek Jordanowski czy tereny przy skateparku na Słotwinie to – jak wskazuje burmistrz – miejsca, w których przewijak ma największy sens, bo tam realnie spędza się czas z dziećmi.
Dlaczego montaż zimą?
Kolejnym argumentem krytyków był termin realizacji inwestycji – grudzień i styczeń. W ocenie burmistrza pomija się jednak najważniejszy fakt: projekt był realizowany w ramach programu „Małopolska Maluchom”.
– Terminy były narzucone harmonogramem programu i datą obowiązkowego rozliczenia w Urzędzie Marszałkowskim. Albo robisz zadanie w terminie i nie tracisz dofinansowania, albo nie robisz go wcale – wyjaśnia.
Samorząd, jak przyznaje Latocha, wolałby realizować inwestycję w lepszych warunkach pogodowych, ale priorytetem było zachowanie dofinansowania i doprowadzenie projektu do końca.
Co dalej z przewijakami?
Obecne rozwiązania w parkach nie są jedynymi planowanymi. W kolejnych etapach gmina zamierza montować przewijaki również wewnątrz budynków użyteczności publicznej – m.in. w Urzędzie Miejskim i Regionalnym Centrum Kulturalno-Bibliotecznym. Te lokalizacje mają służyć rodzicom w godzinach pracy instytucji, natomiast parki – po południami i w weekendy, kiedy budynki są zamknięte.
– Te rozwiązania nie konkurują ze sobą, tylko się uzupełniają – podkreśla burmistrz.
Krytyka czy hejt?
Tomasz Latocha zaznacza, iż nie ma problemu z merytoryczną krytyką i zgłaszaniem uwag. Jego sprzeciw budzi jednak sposób, w jaki część internautów komentuje inwestycję.
– Krytyka jest potrzebna, ale hejt przebrany za „troskę” już nie. Gdy ktoś wybiera drwinę zamiast faktów, to nie kompromituje projektu, tylko własną wiarygodność – pisze burmistrz.
Jego zdaniem prawdziwa ocena przewijaków przyjdzie wiosną i latem, kiedy rodziny masowo wrócą do parków i placów zabaw.
– Mieszkańcy sami najlepiej ocenią – po prostu korzystając – podsumowuje.

2 godzin temu









