Budowali największą elektrownię w Polsce i stworzyli to miejsce. Ośrodek widmo wchłaniany przez przyrodę [FOTO]

2 godzin temu

To miejsce, które wielu mieszkańców Bełchatowa wspomina z wielkim sentymentem. „Babie Lato” – niewielki ośrodek położny nad zbiornikiem Wawrzkowizna kilkanaście kilometrów od Bełchatowa (woj. łódzkie), przed laty było doskonałym miejscem na wypoczynek. Woda, las i cisza to atuty, z których korzystało wielu wypoczywających turystów, a także pracowników firm, które… budowały bełchatowską elektrownię. Dziś zrujnowane „Babie Lato” swoim wyglądem przypomina bardziej ośrodek widmo. Zdewastowane budynki starszą swoim wyglądem, podczas spaceru można zobaczyć powybijane okna, powyłamywane drzwi, zniszczoną boazerię i „malunki” graficiarzy. Całości obrazu dopełnia… przyroda, która powoli wchłania budynki „Babiego Lata” – dawny basen porośnięty jest bujną roślinnością, która również „przyozdobiła” już niektóre z domków wczasowych.

Budowali Elektrownię Bełchatów, obok powstał ośrodek

Dziś właścicielem gruntów, na których znajduje się „Babie Lato”, jest Skarb Państwa, zarządza nimi Nadleśnictwo Bełchatów, jednak powstał spór o to, kto ma posprzątać ruiny dawnego ośrodka. Cała historia jego powrotu pod kuratelę Lasów Państwowych jest dość zawiła. Początki „Babiego Lata” sięgają pół wieku wstecz do... czasów powstania bełchatowskiej kopalni. W 1977 roku Nadleśnictwo przekazało KWB Bełchatów czasowo grunty bez naniesień z przeznaczeniem pod regulację rzeki Widawki. Kilka lat temu udało nam się ustalić w Nadleśnictwie Bełchatów, iż kopalnia bez uzgodnienia z Lasami Państwowymi przekazała część przejętej powierzchni Kombinatowi Budowy Elektrowni Bełchatów, który na tym terenie urządził ośrodek wypoczynkowy „Babie Lato".

W 1990 roku kopalnia przekazała Nadleśnictwu Bełchatów z powrotem grunty, jednak w protokole zdawczo - odbiorczym brak jest informacji o naniesieniach – domkach, których usunięcia domagały się Lasy Państwowe. Jak się udało ustalić, w 1993 roku miasto Bełchatów przekazało ośrodek Fundacji Społecznej „Solidarni" na zasadzie cesji. Rok później Minister Środowiska przekazał w użytkowanie grunt pod domkami dla potrzeb masowego wypoczynku ludności. Przekazanie było na czas określony do 2004 roku. Jak tłumaczy Jarosław Zając, szef Nadleśnictwa Bełchatów, po tym czasie fundacja zwróciła grunt do Lasów Państwowych, ale jednocześnie została zawarta umowa dzierżawy. Grunt został wydzierżawiony fundacji, a naniesienia (domki) cały czas stanowiły własność fundacji.

Sąd musiał rozstrzygnąć spór

Kilka lat temu Fundacja „Solidarni" ogłosiła upadłość. Wówczas Nadleśnictwo Bełchatów wystąpiło do syndyka o uprzątnięcie domków, a raczej tego co po nich zostało. Lasy Państwowe stały na stanowisku, iż to fundacja była podmiotem, który zawiadywał ośrodkiem przez ostatnie kilkadziesiąt lat i to do niej powinno należeć uprzątnięcie terenu. Nie udało się dojść do porozumienia z syndykiem, dlatego złożony został wniosek do sądu, aby ten rozstrzygnął, kto ma rację w tym sporze. Sąd zdecydował, iż to fundacja ma uprzątnąć teren i dokonać rozbiórki pozostałości domków wczasowych.

- Na dziś mamy prawomocny wyrok sądu nakazujący fundacji uprzątnięcie obiektów i rozbiórkę. Ma to się wydarzyć maksymalnie do końca czerwca, więc czekamy czy to się wydarzy i czy te obiekty zostaną uprzątnięte. Czy tak się stanie? Myślę, iż to jest dość mglista perspektywa – mówi Jarosław Zając, szef Nadleśnictwa Bełchatów.

Jego zdaniem, właścicielem naniesień na gruntach jest fundacja, która nie chciała się jednak do tego przyznać.

- Był taki moment, iż jeden z podmiotów przekazał te obiekty i fundacja stała się właścicielem tych naniesień, a później nimi zarządzała i czerpała z nich korzyści – mówi Jarosław Zając. - Sąd nie oddalił pozwu i uznał, iż nasze roszczenia są zasadne i powinno to być sprzątnięte przez fundację – dodaje.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/xix-wieczna-perelka-architektury-na-sprzedaz-palac-w-wojewodztwie-lodzkim-szuka-wlasciciela/V8Sr7BtyT3ggCbWSRTpC

Bartosz Zacharek, syndyk masy upadłościowej Fundacji Społecznej „Solidarni", a następnie jej likwidator, zaznaczył, iż już zakończyło się postępowanie upadłościowe fundacji.

- Wystarczyło środków na zaspokojenie wierzycieli, którzy się zgłosili. W międzyczasie nadleśnictwo pozwało fundację o dokonanie sprzątnięcia tego ośrodka. Natomiast z uwagi na to, iż zakończyło się postępowanie upadłościowe i fundacja przeszła w fazę likwidacji, środki jakie zostały są niewystarczające, aby wykonać obowiązek uprzątnięcia – mówi adwokat Bartosz Zacharek.

Jak dodaje, po wystosowaniu zapytania do firm specjalizujących się w tego rodzaju pracach, szacunkowe kwoty, jakie podały za uprzątnięcie ośrodka, wynosiły od 100 tys. zł do nawet... pół miliona złotych.

- W związku z tym jako likwidator złożyłem ponowny wniosek o ogłoszenie upadłości, ponieważ fundacja nie ma odpowiednich środków, aby takie prace wykonać, o czym lojalnie informowałem wcześniej pełnomocnika Lasów Państwowych – wyjaśnia Bartosz Zacharek.

Co to oznacza w praktyce? Jak tłumaczy mecenas Zacharek, zobowiązanie fundacji przekształci się w zobowiązanie pieniężne i te środki, które zostały, zostaną przeznaczone dla nadleśnictwa, jednak nie będą one wystarczające do pokrycia kosztów rozbiórki i likwidacji domków.

https://ddbelchatow.pl/wydarzenia/kopalnia-i-elektrownia/szykuja-najglebsze-jezioro-w-centrum-polski-w-planach-ogromna-plaza-i-raj-dla-zeglarzy/1lbsyEQJ8PbejCrbgi5F

Czy powstanie nowy ośrodek w miejscu „Babiego Lata”?

Szef bełchatowskiego nadleśnictwa pytany o plany wobec terenów na „Babim Lecie” m.in. czy jest szansa na odbudowę ośrodka lub postawienie nowych domków, jest realistą i przyznaje, iż to może być trudne.

- Nie wiem czy ktoś się taki znajdzie, aby chciał to odnowić. To nie są biznesowo proste zagadnienia. Raczej tam żadna działalność turystyczna się nie rozwinie. Żadnych sygnałów zainteresowania nie ma, kolokwialnie mówiąc trzeba byłoby wpompować w to miejsce dużo pieniędzy i zbudować ośrodek od nowa – mówi Jarosław Zając.

Idź do oryginalnego materiału