Brzydkie wyrazy

polska2031.wordpress.com 2 miesięcy temu

Wychowałem się na podwórku, gdzie „łacina” była na porządku dziennym. „K..a mać!” było określeniem używanym na okrągło. Przychodziłem jednak do domu i tam bym w życiu nie ośmielił się takich słów użyć. Wiedziałem, iż wulgaryzmy to coś złego, bo się bez przerwy z ich użycia spowiadałem w kościele.

Dzisiaj w rodzinach, które moglibyśmy uważać za elitarno-intelektualne, słowa na „k”, na „p”, na „ch”, czy na „d” są używane jakby nigdy nic. W telewizji lecą filmy, a tam bluzg na bluzgu. W pociągu jadą nastolatki- co drugie słowo to łacina.

Ktoś mógłby powiedzieć, iż to tylko zmiana języka, a wyraz „k..a” jest równie odpowiedni, jak „pracownica seksualna”.

Otóż, wydaje mi się, iż nie. Używanie wulgaryzmów jest agresją. Na moim podwórku było pełno agresji- biliśmy się, obrzucaliśmy kamieniami, każdy miał nóż w kieszeni. Niby do grania w pikuty, czy w państwa, ale od czasu do czasu jeden straszył drugiego takim nożem.

Dlatego jestem jak najbardziej za tym, żeby bluzganie ścigać prawnie. Jak na filmie jest „k..a”, to ją wypipkać, a jak jest napis, to z kropkami.

Uświadommy przede wszystkim ludzi, iż wulgaryzmy=agresja. A agresja nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

Michał Leszczyński

Idź do oryginalnego materiału