Broń z datków dla Ukrainy znów na czarnym rynku

1 godzina temu

Ukraińskie służby bezpieczeństwa poinformowały o rozbiciu siedmiu kanałów nielegalnego handlu bronią i materiałami wybuchowymi działających na terenie kraju. W wyniku skoordynowanej operacji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), Państwowego Biura Śledczego oraz Policji Narodowej zabezpieczono ponad tonę materiałów wybuchowych, granatniki, karabiny szturmowe, granaty, drony uderzeniowe oraz tysiące sztuk amunicji. Zatrzymania przeprowadzono w kilku obwodach, a część uzbrojenia miała pochodzić bezpośrednio ze strefy działań wojennych.

Broń z datków Ukrainy znów trafiła na czarny rynek. Według śledczych, przestępcy wykorzystywali różne metody pozyskiwania uzbrojenia. Wśród zatrzymanych znaleźli się zarówno cywile, jak i osoby związane z wojskiem. Jednym z najbardziej niepokojących przypadków jest zatrzymanie dowódcy kompanii saperskiej, który miał próbować sprzedać broń oraz sprzęt znaleziony na froncie. W innym przypadku podejrzanym okazał się żołnierz oficjalnie uznawany od ponad roku za zaginionego. W przygotowanej przez niego skrytce odnaleziono karabin szturmowy, granatnik przeciwpancerny, miny, granaty i materiały wybuchowe.

Nie jest to odosobniony incydent. Jeszcze w styczniu ukraińskie służby rozbiły grupę zajmującą się naprawą uszkodzonej broni wywożonej z terenów walk i jej sprzedażą środowiskom przestępczym. Wówczas zabezpieczono 75 jednostek broni palnej, granatniki, tysiące sztuk amunicji oraz warsztaty, w których przywracano broń do sprawności. Organizator procederu został zatrzymany, a śledztwo objęło również osoby odpowiedzialne za dostarczanie uzbrojenia z terenów frontowych.

Kilka dni później ujawniono jeszcze poważniejszą sprawę. Żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy miał nielegalnie handlować sprzętem wojskowym, w tym przenośnym zestawem przeciwlotniczym MANPADS. Podczas przeszukania jego mieszkania odnaleziono 549 dronów, 277 akumulatorów, ponad 80 kilogramów materiałów wybuchowych, około 2,5 tysiąca detonatorów oraz 74 tysiące dolarów w gotówce. Śledczy sprawdzali, czy sprzęt został skradziony z jednostki wojskowej lub fikcyjnie wykazany jako utracony podczas działań bojowych.

W marcu kolejne zatrzymania dotyczyły czterech osób handlujących bronią wywożoną ze strefy walk. Wśród podejrzanych znalazł się były żołnierz obrony terytorialnej, który wysyłał broń kupującym w częściach, ukrywając ją jako zwykłe przesyłki. Funkcjonariusze zabezpieczyli karabinki Kałasznikowa, granaty oraz tysiące sztuk amunicji.

Problem nie ogranicza się wyłącznie do pojedynczych grup przestępczych. Wojna zawsze zwiększa ryzyko nielegalnego obrotu uzbrojeniem. Ogromne ilości broni znajdującej się na froncie, chaos logistyczny oraz rotacja tysięcy żołnierzy tworzą warunki, które mogą być wykorzystywane przez przestępców. Dlatego od początku wojny ukraińskiej zarówno państwa zachodnie podkreślają konieczność ścisłego monitorowania uzbrojenia przekazywanego walczącej Ukrainie. To jednak tylko deklaracje, a złodziejstwo jak kwitły, tak kwitną nadal.

Nie jest tajemnicą, iż Ukraina od wielu lat walczy z wysokim poziomem korupcji w administracji, organach ścigania oraz części struktur państwowych. Wojna nie zlikwidowała tego zjawiska. Przeciwnie – ogromne wydatki wojskowe, szybkie zakupy uzbrojenia oraz napływ zagranicznej pomocy stworzyły nowe możliwości nadużyć. Ukraińskie instytucje antykorupcyjne regularnie informują o wykrywaniu afer związanych z zamówieniami wojskowymi, defraudacją środków publicznych czy przyjmowaniem łapówek przez urzędników, ale w rzeczywistości ścinają jedynie wierzchołek góry lodowej.

Kolejne zatrzymania pokazują jednak, iż problem jest realny, a jego skala jest zatrważająca.

Każda sztuka broni, która opuszcza front poza oficjalnym obiegiem, stanowi zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale także dla bezpieczeństwa Polski. Historia konfliktów zbrojnych pokazuje, iż broń z terenów objętych wojną potrafi przez lata zasilać zorganizowane grupy przestępcze i organizacje terrorystyczne. Dlatego skuteczne zwalczanie nielegalnego handlu uzbrojeniem oraz bezwzględne ściganie korupcji powinny pozostać jednym z najważniejszych priorytetów Polski i innych państw zachodnich. Ukraina sobie z tym nie poradzi sama, gdyż problemem jest m.in. jej skorumpowana administracja.

Polecamy również: Czy Polacy okupowali Wołyń?

Idź do oryginalnego materiału