Grzegorz Braun zorganizował kongres swojej partii w hotelu w Łochowie. Właściciel kompleksu ogłosił, iż nie pod drodze mu z Braunem i wszystko, co zarobił przekazuje na pomoc Ukrainie. Tak odradza się zło Czy tego chcemy czy nie, Grzegorz Braun jest jednym z wygranych ostatnich wyborów prezydenckich. Chyba żaden sondaż przed pierwszą turą nie dawał mu więcej niż 3-4 proc., tymczasem kontrowersyjny polityk skończył z wynikiem 6,3 proc. i zajął miejsce tuż za podium. I niestety sondaże w kolejnych miesiącach pokazały, iż coraz więcej wyborców kupuje jego nienawistną, psudopatriotyczną postawę i nacjonalistyczne postulaty. Bo o ile Grzegorz Braun mógł kiedyś mógł uchodzić za ekscentrycznego inteligenta, to dziś kojarzy się tylko z gaśnicą, paleniem flag i – pożal się Boże – „szczęść Boże”. Polityk kolejnymi „akcjami” zapracował sobie na wizerunek agresora, bufona, homofoba i ksenofoba, który wyciera sobie twarz wiarą, do której tak często się odwołuje: w jednej ręce trzymając Pismo Święte, w drugiej gaśnicę wycelowaną w twarz bezbronnej kobiety kobiety. Jakby tego było mało, Grzegorz Braun ma też na koncie „interwencję poselską”, podczas której zwyczajnie uwięził w gabinecie lekarkę z Oleśnicy, wtargnięcie i awanturę w szpitalu czy wyrwanie mikrofonu prof. Janowi Grabowskiemu podczas wykładu. Teraz wyobraźcie sobie, iż to zwykły obywatel