Bożena Ratter: Postać gen. Józefa Bema więcej znaną jest u obcych, aniżeli u swoich"
Bożena Ratter: Postać gen. Józefa Bema więcej znaną jest u obcych, aniżeli u swoich"
data:17 marca 2026 Redaktor: Anna
Jan Galicz pisał w 1927 roku: "Przede wszystkim pragnąłem przedstawić generała Bema naszej młodzieży, jako wzór godny naśladowania. W dziejach naszych porozbiorowych bowiem trudno znaleźć drugą postać, której całe życie do tego stopnia byłoby wypełnione pracą i poświęceniem się dla dobra ojczyzny, jak życie Bema. Stałość przekonań, niezłomna siła woli, wytrwałość w pracy, brak wszelkiego samolubstwa i duch poświęcenia są w niej niejako uosobione. Mimo najcięższych chwil, które ówczesne społeczeństwo polskie przechodziło, on zawsze należał do wodzów w naród wierzących , o których później tak kornie modlił się Mieczysław Romanowski. Obok Rakoczych jeden z największych bohaterów walk niepodległościowych węgierskich. Postać jego jednakże więcej znaną jest u obcych, aniżeli u swoich".
100 lat później nie inaczej, dziękujmy Węgrom, iż sługami nie są i pamiętają.

„W r.1846 zaszły znane wypadki w Poznańskiem i w Galicji. W Poznańskiem rząd pruski zgniótł ruch wolnościowy i uwięził Mierosławskiego, w Galicji zaś chmary podburzonego przez rząd austriacki chłopstwa rzuciły się na dwory szlacheckie i pod wodzą zbrodniarza Szeli paliły je i mordowały szlachtę polską. Pod wpływem tych wypadków i w przeczuciu ogólnej rewolucji europejskiej, mogącej także mieć znaczenie decydujące dla przyszłych losów Polski, napisał Bem bardzo ważne dziełko „O powstaniu narodowym w Polsce".
Podkreśla Bem silnie myśl, iż Polska sama i bez obcej pomocy odrodzić się może. Żadne interwencje polityczne - są jego słowa -żadne dyplomatyczne układy Polsce niepodległości nie wrócą. Trzeba się wziąć do oręża i wojska nieprzyjacielskie, na polskiej ziemi rozłożone, wytępić, żeby tę niepodległość odzyskać i żeby krajowi nadać instytucje, które by na wolności, równości i braterstwie oparte, przyszłą jego egzystencję zapewniły” – pisał w 1927 roku Jan Galicz.
Tak też Węgrzy do dzisiaj myślą!!!!
Zwraca się Bem do młodych z gorącym apelem: „Wznieś się, młodzi polska, ponad zwyczaje próżności i zbytku, a mając jedynie na celu chwałę wybicia się z pod jarzma obcych, przyzwyczajaj się do życia czynnego i twardego”. Młodzież - jego zdaniem - nie powinna emigrować, bo w kraju jest potrzebna, a z emigracji trudno wrócić. Wstępowanie tejże do szkół wojskowych w Paryżu nie jest wskazane, bo szkoły te więcej bałamucą, niż kształcą.
Będąc dosyć częstym gościem we Lwowie, miał Bem sposobność zapoznania się z kuratorem zakładu Ossolińskich, księciem Henrykiem Lubomirskim i był mu pomocnym przy przebudowie gmachu, nabytego w celu pomieszczenia biblioteki. Gmach ten był niegdyś klasztorem karmelitanek, później seminarium duchownym i wreszcie choćby służył za piekarnię wojskową. Gdy w r. 1812 spłonął, zakupił Józef M. Ossoliński stare mury na publicznej licytacji w zamiarze pomieszczenia tamże swej obszernej biblioteki, z którą w r. 1828 połączono jeszcze muzeum Lubomirskich. W rok po śmierci Ossolińskiego, w r. 1827 rozpoczęły się prace koło przebudowy gmachu. Odnośne plany, szkice i obliczenia wykonał Bem i osobiście kierował robotami, za co mu wyraził uznanie ówczesny Wydział Stanów Galicyjskich, a gubernator Galicji, książę Lobkowitz, podpisał własnoręcznie akt, w którym podnoszono obywatelską gorliwość
Udział Generała Józefa Bema w budowie polskiego Ossolineum we Lwowie wspomina prof. Stanisław Łempicki:
„Do czytelni naukowej, czyli pracowni, wchodziliśmy jednak my, młodzi, prawie bezszelestnie. Po raz pierwszy to choćby z biciem serca i jakby z zawstydzeniem. Bo jakżeż? Już w gimnazjum opowiadano nam jakim to dostojnym przybytkiem nauki było zawsze to w zieleni drzew tonące Ossolineum, które przed stu prawie laty, w najcięższych dla Polaków galicyjskich czasach, założył wielki miłośnik nauk i ksiąg, Józef Maksymilian Ossoliński - którego gmach z dawnego klasztoru karmelitanek trzewiczkowych przebudowywał sam generał Józef Bem, nie byle jaki inżynier - w którego murach pracowali, jako bibliotekarze ludzie, zajmujący nieraz pierwsze pozycje w dziejach literatury i kultury narodowej ”.
Bożena Ratter







