Bożena Ratter: "Legion Ukraiński" Romana Suszki wziął udział w agresji na Polskę w 1939 r.

solidarni2010.pl 2 dni temu
Historia
Bożena Ratter: „Legion Ukraiński” Romana Suszki wziął udział w agresji na Polskę w 1939 r.
data:11 lipca 2024 Redaktor: Redakcja

„Legion Ukraiński” Romana Suszki wziął udział we wrześniu 1939 roku w agresji na Polskę u boku Wehrmachtu

„Legion Ukraiński” był jedyną jednostką legionową, która wzięła udział we wrześniu 1939 roku w agresji na Polskę u boku Wehrmachtu. Idąc od strony Słowacji, chciał jak najszybciej połączyć się z tą rizuńską czerniawą, która mordowała uciekających przed Niemcami Polaków. Udało się to częściowo, bo te tereny po 17 września zajęli Sowieci. Ukraińscy legionerzy swoją bezsilną złość wyładowali na polskich jeńcach wojennych, którzy powierzeni ich pieczy, zostali w Uszycach spaleni żywcem w chłopskiej stodole- pisał prof. Edward Prus w SS-Galizien –patrioci czy zbrodniarze?

Wojacy Suszki jako pierwsi mundurowi rozżagwiali nienawiść zarówno do Żydów, jak i do polskości. Oni pierwsi realizowali uchwałę podjętą w 1929 roku na I Kongresie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która zakładała zbrodnię ludobójstwa jako sposób na „usunięcie wszystkich czużyńców”. Dopiero rok 1941 takie możliwości rzeczywiście stworzył - najpierw w odniesieniu do Żydów. Ogień i krew, a także bestialstwa przekraczające ludzką wyobraźnię będą towarzyszyć żołdakom SS-Galizien gdziekolwiek rzuci ich los z rozkazu niemieckich panów, a po wojnie „zbawienne” kłamstwo, w którym ugrzęzną po same uszy. Żołdacy ci czerpali pełnymi garściami nie tylko z najgorszych tradycji hajdamackich, ale także z przykładów swoich poprzedników, mianowicie z „Legionu Ukraińskiego” Romana Suszki, batalionów „Nachtigall” i „Rolland” i kurenia im. Konowalca.

„Cała ludność polskich Kresów miała być wycięta w pień, zgodnie z założeniami uchwały centralnej zarządu OUN z grudnia 1942 roku. Od połowy 1943 roku pustoszała większość polskich wsi i kolonii. Po opuszczeniu swych domostw uchodźcy tracili cały swój dobytek, najczęściej dorobek wielu pokoleń, który był rabowany przez miejscowych sąsiadów.

Apogeum ludobójstwa nastąpiło 11 lipca 1943 roku, w około 100 polskich wsiach ukraińscy nacjonaliści w sposób sadystyczny zamordowali około 11 tysięcy osób narodowości polskiej.

Często ludzie ginęli w ogniu palących się domów. Ocalały jedynie te osoby, które zdołały uciec lub ukryć się np. pod stosem trupów członków rodziny, często okaleczone fizycznie i psychicznie.

Zwykle przed zamordowaniem ludobójcy ukraińscy dokonywali brutalnych gwałtów na dziewczętach i kobietach (siostrach, matkach, narzeczonych), obcinali nosy, uszy, chłopców (braci, synów) wieszano za genitalia, niemowlętom (rodzeństwu) rozbijano główki na oczach matek, studnie klasztorne wypełnione były ciałami dzieci, które wrzucano tam żywcem. Wedle zgodnej opinii ocalałych świadków mordu, ludobójcy mordowali sposobami, o jakich się czyta w opisach praktyk dzikich plemion. Ocaleli z pożogi uchodźcy polscy szukali schronienia w bezpieczniejszych miasteczkach i wsiach gdzie naprędce zaczęto organizować samoobronę. „ (Stanisław Jastrzębski-Dzieje ludności polskiej na Kresach Południowo-Wschodnich i Ziemi Wołyńskiej w latach 1939-1946)

„Zaczęli napływać do naszej wsi uciekinierzy, którzy wręcz cudem wydostali się spod ciosów bandytów. Widok był straszny. Ranni, okaleczeni, kobiety i dzieci, uderzeni różnymi tępymi narzędziami, a także widłami i siekierami. Bandyci byli uzbrojeni w siekiery, kołki, noże. W dodatku towarzyszyły im kobiety, wyrostki a choćby dzieci zajmujące się rabunkiem i podpalaniem - wspominał Władysława Gadzała ps. „Skowronek”, który, jako 16-letni chłopiec złożył przysięgę wojskową stając się żołnierzem Obwodu Kowelskiego Armii Krajowej, a następnie 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK.

Od marca 1943 r. OUN-UPA nasila eksterminację ludności polskiej, której grozi całkowita zagłada. Słabe samoobrony padają pod ciosami UPA. By ratować ludność przed zagładą Komenda Główna AK zleca przygotowanie samoobrony w Zasmykach, tworzą ze zbiegłych rozbitków zdyscyplinowany oddział samoobrony. Oddział jest zdeterminowany by walczyć na śmierć i życie, by ocalić przed zagładą rodziny, sąsiadów, rodaków.

W oddziale są ci, którzy byli świadkami „piekła”, rzezi dokonywanych na ich najbliższych, to często młodzi chłopcy i dziewczyny, których domy zostały spalone, wsie zrównane z ziemią. Rodziny wymordowane lub wywiezione przez sowietów bezpowrotnie na nieludzką ziemię. Jak w przypadku Zygmunta Maguzy, którego ojciec, oficer Wojska Polskiego, brał udział w kampanii wrześniowej. 10 lutego 1940 roku ojciec został zesłany wraz z matką Zygmunta i jego siostrą w głąb Rosji. Samotny Zygmunt ukrywał się nocą a w dzień troszczył się o gospodarstwo rodziców, aby mogli do niego wrócić.

W lutym 1944 roku baony „Jastrząb” i „Sokół” tworzą trzon kowelskiego zgrupowania „Gromada”, które ze zgrupowaniem włodzimierskim „Osnowa” utworzyły legendarną 27 Wołyńską Dywizję Piechoty Armii Krajowej. 27 WDP AK była największą jednostką partyzancką, nieprzerwanie działającą przez 7 miesięcy jako zwarty związek taktyczny. Zapoczątkowała akcję „Burza” i najdłużej realizowała jej założenia. Poniosła straty wynoszące 626 zabitych, około 400 rannych, 195 wziętych do niewoli i 1300 zaginionych. Po II wojnie światowej wielu żołnierzy aresztowano, „osądzono” i zesłano w głąb Związku Sowieckiego.

Skwer Wołyński przy ul. Gdańskiej na Marymoncie w Warszawie jest miejscem pamięci o Polakach, którzy ponieśli ogrom ofiar w obronie zamieszkałych na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej obywateli polskich. Za obronę Polaków i Polski byli represjonowani po lipcu 1944 r.

11 lipca 2024 roku, w dniu Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej o godzinie 14.15 na Skwerze Wołyńskim, przy Pomniku 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej odbędzie się ceremonia składania wieńców i wiązanek kwiatów przy pomniku.

Bożena Ratter

Idź do oryginalnego materiału