15 sierpnia MON pokaże na defiladzie ponad 300 pojazdów lądowych, ponad 60 statków powietrznych i ponad 20 okrętów. Wśród sprzętu będą Borsuki, czyli polskie bojowe wozy piechoty. Dla Polaków stawka jest prosta: mniej postsowieckiego złomu, więcej własnego przemysłu i realnej ochrony żołnierza.
Borsuk pokazuje kierunek modernizacji
Tegoroczna defilada na warszawskiej Wisłostradzie ma być pokazem skali. MON zapowiada ponad 300 jednostek sprzętu lądowego, ponad 60 statków powietrznych i ponad 20 okrętów. W tym szeregu Borsuk nie jest tylko kolejną maszyną do obejrzenia przez rodziny z biało-czerwonymi flagami.
To znak, iż polska piechota zmechanizowana zaczyna wychodzić z epoki BWP-1, konstrukcji rodem z sowieckiej szkoły wojny. Państwo, które chce przetrwać obok agresywnej Rosji, nie może budować bezpieczeństwa na sentymencie do muzealnego sprzętu. Musi mieć przemysł, który daje wojsku narzędzia na czas próby.
Właśnie dlatego przygotowania załóg Abramsów i Borsuków przed defiladą mają znaczenie większe niż sama parada. Żołnierz musi znać sprzęt, a przemysł musi go dostarczać seriami, nie w tempie wiecznej obietnicy.
Polska konstrukcja i polskie pieniądze
Borsuk jest bojowym wozem piechoty przygotowanym przez polski przemysł, z Hutą Stalowa Wola w roli głównej. Pierwsza umowa wykonawcza z 27 marca 2025 roku obejmuje 111 wozów i ma wartość około 6,57 mld zł brutto. Dostawy przewidziano na lata 2025-2029. W grudniu 2025 roku wojsko odebrało pierwszych 15 seryjnych egzemplarzy.
To są liczby, które trzeba czytać politycznie. Każda złotówka wydana w Stalowej Woli pracuje inaczej niż pieniądz wysłany za granicę bez transferu kompetencji. Buduje zakład, łańcuch poddostawców, szkolenie inżynierów i odporność państwa. Polska nie może być tylko klientem cudzych koncernów. Musi być producentem własnej siły.
Borsuk ma też wymiar taktyczny. Jak opisywała Polska Zbrojna, pojazd jest pływającym BWP z wieżą ZSSW-30, armatą 30 mm, karabinem 7,62 mm i wyrzutnią przeciwpancernych pocisków Spike. Dla drużyny zmechanizowanej oznacza to lepszą świadomość sytuacyjną, większą siłę ognia i realniejszą ochronę niż w starych wozach.
Defilada nie zastąpi produkcji
Pokaz na Wisłostradzie ma sens, bo naród powinien widzieć własne wojsko. Święto Wojska Polskiego nie jest festynem odciętym od historii. Przypomina zwycięstwo 1920 roku i obowiązek utrzymania państwa zdolnego do obrony. Duma z armii jest zdrowa, jeżeli idzie za nią praca, pieniądze i rozliczanie efektów.
Największe ryzyko przy modernizacji polega na tym, iż Polska lubi efektowne prezentacje, a zbyt często potyka się o seryjność, amunicję, serwis i szkolenie. Borsuk będzie prawdziwą zmianą dopiero wtedy, gdy trafi do kolejnych batalionów w liczbie, która zmienia strukturę wojsk lądowych. Kilka pojazdów na defiladzie nie wystarczy.
W tym sensie warto zestawić Borsuka z szerszym obrazem. Wojsko Polskie rośnie w liczbach, ale sama liczebność nie wygra wojny. Żołnierz bez nowoczesnego wozu, rozpoznania, łączności i amunicji jest odwagą wystawioną na cudze zaniedbania.
Siła armii zaczyna się w fabryce
Na defiladzie pojawią się także inne symbole modernizacji, od Krabów i Raków po systemy przeciwlotnicze, drony oraz samoloty. Widzowie będą patrzeć w niebo, bo F-35 w polskich barwach są naturalnym magnesem defilady. Ale twarda siła państwa powstaje równie mocno na ziemi: w hali produkcyjnej, w magazynie części, na poligonie i w jednostce.
Borsuk jest tu dobrym testem. jeżeli polskie państwo potrafi zamówić, sfinansować, odebrać i utrzymać taką konstrukcję, zyskuje coś więcej niż pojazd. Zyskuje sprawczość. To słowo w obronności znaczy więcej niż folder reklamowy.
Stawka dla Polaków jest bardzo konkretna. Chodzi o życie żołnierzy, zdolność odstraszania Rosji i pieniądze podatnika, które powinny wzmacniać polski przemysł. Defilada minie po kilkudziesięciu minutach. Borsuk ma pracować latami. I dopiero tam okaże się, czy państwo naprawdę odrobiło lekcję suwerenności.
Źródło: WP Wiadomości, Ministerstwo Obrony Narodowej, Polska Zbrojna.
Źródło: WP Wiadomości






![Rok po Anchorage. Znowu oszukali niewinną Rosję, więc musi zabijać, także w Europie [GOWORIT MOSKWA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=109;0;113;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/08/AFP__20250815__69N77DY__v1__MidRes__UsUkraineRussiaConflictSummitTrumpPutin.jpg)




