Do 3 września trwała rejestracja kandydatów na prezydenta Krakowa. Już wiemy, iż w wyborach o fotel prezydenta powalczą Michał Drewnicki, Aleksandra Owca, Jan Hoffman, Monika Piątkowska oraz Łukasz Gibała. Wciąż czekamy na przeliczenie podpisów m.in. Darii Gosek-Popiołek, Michała Klimka i Bartosza Bocheńczaka. Ten ostatni o tym, iż zabrakło mu 50 podpisów, dowiedział się z mediów. Będzie interweniował w tej sprawie.
Bocheńczak o podpisach dowiedział się z mediów
Bartosz Bocheńczak przekonuje, iż do tej pory nie otrzymał w tej sprawie żadnej oficjalnej informacji. O tym, iż jego komitetowi miało zabraknąć około 50 podpisów do wymaganych 3 tysięcy, dowiedział się z doniesień medialnych.
– Nie wiem, nie mam żadnej informacji. To wszystko na razie to są jakieś przecieki, które choćby do mnie oficjalną drogą nie docierają – mówi Bocheńczak.
Jego komitet złożył w Miejskiej Komisji Wyborczej dokładnie 4960 podpisów. To znacznie więcej niż wymagane 3 tys. Bocheńczak liczy więc, iż po weryfikacji wystarczająca liczba podpisów zostanie uznana za ważną.
– Liczymy, iż wśród tych prawie 5000 podpisów jest 3000 takich, które spełniają te kryteria dopuszczające do startu – podkreśla.
Złożyli 4960 podpisów. Chcą sprawdzić, skąd wzięły się odrzucone
Kandydat Konfederacji chce, żeby jego komitet osobiście uczestniczył w ponownym liczeniu podpisów. Jak mówi, zwrócili się już do Miejskiej Komisji Wyborczej z wnioskiem o możliwość udziału w tej procedurze. W poniedziałek rano do komisji ma pojechać prawnik oraz przedstawiciel komitetu.
– Chcielibyśmy być przy tym, żeby zobaczyć, czy to są faktycznie nasze podpisy. Chcielibyśmy to wszystko sprawdzić – tłumaczy.
Bocheńczak nie ukrywa, iż wynik pierwszej weryfikacji jest dla niego zaskoczeniem. Jak twierdzi, przy złożeniu 4960 podpisów odrzucenie tak dużej części z nich byłoby trudne do zrozumienia.
– Nie daję wiary w to, iż ponad 40 procent podpisów byłoby niewłaściwych – mówi.
Kandydat przypomina, iż podpisy były zbierane m.in. podczas organizowanych przez niego festynów. Jego zdaniem trudno zakładać, iż tak duża część nie spełnia wymogów.
– Przecież zbieraliśmy tyle razy podpisy. Nigdy nie było żadnego problemu – przekonuje.
Bocheńczak zapowiada walkę o start w wyborach
Bocheńczak uważa, iż nadwyżka podpisów była na tyle duża, iż jego komitet powinien mieć odpowiedni margines bezpieczeństwa. W jego ocenie odrzucenie około 40 procent złożonych podpisów byłoby wyjątkowo wysokim wynikiem.
– Złożyliśmy zamiast 3, no to jest 5 złożonych. To jest naprawdę duża nadwyżka. Z reguły jest około 20–25 proc. odrzucanych, ale żeby 40, no nie mogę w to aż uwierzyć – mówi.
Bocheńczak zapowiada również, iż jeżeli ostatecznie jego kandydatura nie zostanie zarejestrowana, będzie korzystał z dostępnej drogi prawnej.
– Wykorzystamy całą dostępną drogę prawną, żeby spróbować dojść prawdy, skąd to się wzięło. Sytuacja jest co najmniej bardzo dziwna – zapowiada.
Na razie jednak sam kandydat podkreśla, iż czeka na oficjalne informacje.
Co z pozostałymi kandydatami?
Poza Bocheńczakiem wciąż nie jest rozstrzygnięta sytuacja Mariana Banasia, Michała Klimka, Sławomira Pietrzyka i Darii Gosek-Popiołek. Ich podpisy są jeszcze weryfikowane.
Łukasz Gibała ma już sprawę zamkniętą. Po problemach z pierwszą pulą podpisów jego komitet w ostatnim dniu zgłaszania kandydatur dostarczył do Miejskiej Komisji Wyborczej dodatkowe około 9 tysięcy podpisów. 4 września jego kandydatura została oficjalnie zarejestrowana.
Wiadomo już natomiast, iż w wyborach nie wystartują Marta Ratuszyńska, Stanisław Kułach i Łukasz Wantuch. Nie zebrali wymaganych 3 tysięcy podpisów. Wantuch informował, iż udało mu się zebrać około 2,5 tys.

1 godzina temu







![Rzekuń aktywny w tężni. "Uratowaliśmy tu kilka żyć!" [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/img_9673.jpg)




